






ANTYKOMUNIZMEM
POWINIEN ZAJĄĆ SIĘ INTERPOL!!!








Propaganda antyrosyjska szkodziła nie tylko Rosji, zaszkodziła też mnie. Gdy prześladowano i atakowano mnie oraz moją rodzinę, szukałam ratunku w Polsce, drogą prawną (sąd, prokuratura, policja), a także zwracając się do kolejnych instytucji aparatu państwa, od najniższego szczebla władz, po najwyższy, nie pomijając sejmu, a oprócz tego do służb obronnych. Szukałam ratunku w przeświadczeniu, że jestem ofiarą wrogich działań ze strony Rosji. Sugerowałam, że najprawdopodobniej ja i moja rodzina padliśmy ofiarą wrogich działań jakiejś posowieckiej tajnej siatki, osnutej jeszcze na instytucjach aparatu państwowego nowej Polski. Utwierdził moje przekonanie między innymi Antoni Macierewicz, gdy opublikował swoją listę agentów komuny nadal aktywnych w strukturach państwa i gdy rozwiązał WSI, rzekomo przeżarte posowiecką agenturą.
Ponieważ nie osiągnęłam żadnego zrozumienia i nie uzyskałam żadnego ratunku w Polsce, zaczęłam pisać do różnych instytucji amerykańskich, w tym też najwyższych, licząc na to, że Stany Zjednoczone w jakiś sposób wesprą dzieło dekomunizacji. Pisałam tkwiąc w sytuacji ogromnego zagrożenia, z nożem – jak się to mówi – na gardle, udręczona do granic możliwości szalonym okrucieństwem, skrajnym bestialstwem, rekordową arogancją sprawców. Pisałam zrozpaczona i przerażona tym, jak okrutnie traktowany jest także mój małoletni wówczas syn, którego wychowywałam sama.
Tyle kasy, tyle pracy nad listami – wszystko poszło w błoto! Koszty wysyłki, materiały do redagowania pism, maszyna do pisania! Majątek! Pisałam do tej strony, do której pisać nie powinnam, bo to nie Rosjanie byli autorami moich tragedii. Jak można tak ludzi oszukiwać!
W Polsce stosuje się wobec cywili broń, która powinna być zakazana, tak samo jak broń chemiczna czy biologiczna.
Po to wiecowałam, strajkowałam, narażałam się, żeby mamuńci było dobrze?! Pokolenie moich rodziców, to jest to pokolenie, które wszystko dostało na tacy. Podczas II Wojny Światowej ponosili trudy wojny i walczyli ich rodzice. Podczas transformacji ustrojowej działały i walczyły ich dzieci. Tak oto ukształtowało się w nich przeświadczenie, że wszystko im się należy. Widzę to w moim domu, w relacjach z moją matką. Od komuny moi rodzice dostali wszystko na przysłowiowej tacy: mieszkanie, pracę, dostęp do medycyny, szkół, przedszkoli, żłobków, sanatoriów, hoteli pracowniczych, nauki i sztuki. Nauczyli się, że to im się należy. Nie rozumieją, że pokolenie ich dzieci musi o wszystko, co oni dostawali od państwa, walczyć.
Ciekawe, który kraj nasłał na mnie latem 1982 roku Służbę Bezpieczeństwa. Może ten sam, który prowadził Edwarda Gierka? Rentę pobierał z Francji, a emeryturę z Belgii, co daje do myślenia. Zryw solidarnościowy odbywał się pod wpływem Zachodu i służby zachodnie rączkami “ochotników” ze służb polskich inicjowały różne sytuacje. Przeszukanie w moim domu przez SB latem 82 r. było jedną z takich sytuacji. Bo Służba Bezpieczeństwa – jak już kiedyś wspomniałam – nie miała powodu nękać mnie, ponieważ grzecznie, pół roku wcześniej, z dniem wprowadzenia stanu wojennego wszelkiej działalności solidarnościowo niepodległościowej zaniechałam. I tak się zaczęło coś, co trwa do dziś. A obecne służby Polski mają „zaszczyt” doświadczać takiego samego terroru ze strony Zachodu, jak dawniej pracownicy SB. Zabawne.
Czterdzieści lat celowego utrzymywania mnie na poziomie nędzy. Musisz sam czegoś podobnego doświadczyć, bo inaczej nie uwierzysz. Cztery pokolenia mojej rodziny w różny sposób, pośrednio i bezpośrednio, stały się obiektem niszczycielskich działań zachodnio-polskiej dywersji. Żyję jak przysłowiowy pies w budzie, z tym że swojej budy nie mam – nie należy mi się. W tym kraju nic mi się nie należy: ani prawa, w tym prawo do prywatności i miru domowego, ani możliwość pracy, ani humanitarna ochrona – po prostu nic. Musisz sam doświadczyć, żeby uwierzyć. Ponadto stosowana jest broń oddziałująca na organizm człowieka. No i jak, podoba się taka cywilizacja? Zawładnięcie i władanie jednym człowiekiem, i to przez tyle lat, wymaga zaangażowania przeogromnej liczby ludzi, pracowników służb, co stanowi dla budżetu naszego państwa czarną dziurę finansową. A jeszcze trzeba wziąć pod uwagę nie tylko mnie jedną, lecz cztery pokolenia naszej rodziny.
Skąd w tych ludziach tyle wrogości do mnie, tyle nienawiści?! Przecież to nie ja do nich przyszłam, lecz oni do mnie. Nie ja wcisnęłam się w ich środowisko służb, żeby w nich w jakiś sposób godzić i szkodzić, lecz oni, podczas gdy zajęta byłam sprawami osobistymi, pracą, paraniem się z trudnościami i tragediami, wtargnęli do mnie. Wtargnęli na rozkaz, a wrogość i nienawiść do mnie, skąd się wzięła? Nagle, bez powodu na nich spłynęła?? Emocjonalna anomalia??
Złośliwe, wkurzające wypowiedzi i zachowania. Ich autorzy nie biorą pod uwagę faktu, że nie mają powodu do wrogości, ponieważ to nie ja ich napadłam, lecz oni mnie. Firma, w której pracują, napadła mnie. A firma, jaki miała powód, tego się nie dowiedziałam. Pozostają mi jak zwykle domysły. Konkluzja logiczna jest taka, że nie lubią mnie, bo mnie napadli. Bo innych powodów nie ma. Teraz są takie czasy, że ludzi się atakuje bez powodu. Argumenty racjonalne nie robią na atakujących wrażenia. Kompletnie się dla nich nie liczą. Szkoda nawet się męczyć przedstawiając argumenty i fakty. Jest to chyba jedno z oblicz aktualnej wojny psychologicznej i hybrydowej. Mówię do słupa, a słup stoi jak dupa.
Około 33 mln zł – według wstępnych analiz tyle kosztowała zlikwidowana już podkomisja smoleńska. Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz nie ma pewności, czy Antoni Macierewicz oddał wszystkie dokumenty, ale podkreślił, że to jego obowiązek. Nawet w tym tygodniu możemy poznać skład zespołu, który ma rozliczyć działania podkomisji
wp.pl
Aż trudno uwierzyć, że przez tyle lat ten kret, Macierewicz, wyłudzał pieniądze z budżetu kompletnie bezkarnie. A jeszcze trudniej uwierzyć, że nasza obronność przyglądała się temu procederowi biernie.
Rozwiązali PZPR w ramach antykomunizmu, który uznał jednopartyjność za jedną z wad tego ustroju. A równocześnie w miejsce PZPR wstawiano kościół katolicki. Już od początku, chcąc walczyć o niepodległość, trzeba było uczestniczyć w mszach. Pomoc dla działaczy “Solidarności” też dostarczana była poprzez kościół. “Opium dla mas” zostało potem, po Okrągłym Stole wykorzystane przez Zachód – nie powiem Wam do czego, musicie sami wymyślić. Czyli tym samym Zachód przyznał rację komunie, która określenie “opium dla mas” wymyśliła.
Zauważyliście może że w obecnym ustroju wszystko się kręci wokoło tyłka? In-vitro, LGBT, aborcja, lekcje o seksie w szkołach.
Każdy ruch służb tajnych to ryzyko dekonspiracji, dlatego służby powinny ograniczać swoje działania do koniecznego minimum. Podczsa każdej akcji obce służby mają możliwość przyjrzeć się i poznać metody danych służb, technikę, jaką się posługują i dysponują, sposób zorganizowania, psychologię działania, nastroje wewnątrz służb, jakość działania i dowodzenia itp. itd. A polskie służby leją na okrągło! Przeprowadzając jakąkolwiek akcję wobec mnie, w istocie leją! Choćby minionej nocy. Istny potop!
Scena polityczna słusznie nazywana jest „sceną”, bo to taki teatr. I ten teatr wciska nam kit. Człowiek słucha i słucha, aż w końcu, z biegiem lat czy dziesięcioleci, przestaje mu to wszystko pasować. I tak na przykład doszłam do wniosku, że księdza Popiełuszkę i dziewięciu górników zabito na polecenie Zachodu. Chodziło o to, aby wywołać wrażenie, że te biedne ofiary padły z rąk komuny.
Pozbawiono mnie mieszkania drogą licytacji zarządzonej przez komornika. Doprowadziła do tego operacja, którą rozpoczęto jesienią 2016 roku. Ta operacja to po prostu prymitywny rozbój. Operacja ta był to cały proces, którego celem było uniemożliwienie mi pracowania w ramach mojej jednoosobowej firmy. Ten proces by się nie udał, gdybym miała przyzwoitą emeryturę. A moja emerytura jest tak mała, ponieważ prześladowana byłam w tym kraju systematycznie, przez niemal całe moje dorosłe życie. Jakaś tajna struktura przywłaszczyła mnie sobie, co było możliwe dzięki ułomnie funkcjonującemu państwu polskiemu.
Tak oto się myśli tu, na Zachodzie. Ktoś sądził, że uda mu się stworzyć pozór, że komuna to samo zło. Pomimo że naszemu pokoleniu żyło się tutaj całkiem nieźle — bezpiecznie, humanitarnie, na wysokim poziomie wiedzy i społecznej świadomości, stratedzy antykomunistyczni zlecili prowokacje, które miały przekonać świat, że komuna to coś najgorszego, co mogło spotkać ludzkość. Rozpoczęło się całe gigantyczne przedstawienie, które miało przekonać ludzkość, że narody Układu Warszawskiego żyły w ciężkim reżimie, w ciągłym strachu, przerażeniu i biedzie. Do takiego wizerunku komuny miałam się przekonać również ja, gdy zaczęto mnie prześladować, ze szczególnym okrucieństwem. Jednak ten obraz mojego życia za komuny oraz obraz komuny ukazywany narodom były to kompletne przeciwieństwa. Po prostu nie przekonała mnie antykomunistyczna propaganda. Nie uwierzyłam, że SB to zło. Jakże mogłam uwierzyć w to science fiction, skoro obraz komuny podawany mi i ten widziany własnymi oczami, były jak dwie strony księżyca. Przypominam, byliśmy rodziną bezpartyjną, nie tkwiliśmy w żadnych układach. Tato pracował jako nauczyciel, a więc pensję otrzymywał „nauczycielską”, a nie „inżynierską”. Nie bałam się komuny nawet podczas stanu wojennego, no, może przez krótką chwilę, ale naprawdę bardzo krótką dałam się nabrać.
W pewnym momencie zaczął się etap przekonywania mnie, że komuna bije mnie bronią psychotroniczną, elektromagnetyczną. I wtedy zaczęłam snuć przypuszczenia, że skoro nie komuna PRL-owska się mnie uczepiła, to może sowiecka siatka szpiegowska, pozostała mimo rozpadu Układu Warszawskiego, osnuta na legalnych strukturach tajnego aparatu Rzeczpospolitej Polskiej. Długo bardzo to przypuszczenie wydawało mi się ze wszystkich hipotez najsłuszniejsze, ale teraz nie ma już możliwości, abym uwierzyła, że operację „Jesień 2016” rozpoczęli Rosjanie i ich siatka jakaś.
Przesyłam pozdrowienia dla głównodowodzącego mojego prześladowcy:
Brałam udział w ruchu antykomunistycznym, do chwili wprowadzenia stanu wojennego. Potem nie miałam warunków osobistych, które umożliwiałyby mi dalsze prowadzenie tego rodzaju działalności. Jest to oczywista oczywistość. Ktoś gdzieś — jakieś siły czy osoby — postępują ze mną tak, jakby uważały, że jestem zobowiązana do współpracy z nimi, w formie… kontrowersyjnej, oględnie mówiąc. W działaniach narodowo-wyzwoleńczych każdy daje z siebie i od siebie tyle, na ile go stać. A więc dałam. O co jeszcze chodzi? Z tego, że dałam raz, wcale nie wynika, że miałam OBOWIĄZEK dawać potem i aż do końca życia. Zresztą i tak antykomunizm się nie udał.
W tym kraju od czterdziestu lat trzymana jestem w nędzy. Celowo. Różnymi metodami. A teraz przebiegłymi sposobami pozbawiliście mnie pieniędzy całkiem. To ja po to — posługując się Waszą terminologią — walczyłam o niepodległość? Ten kraj nie jest zdolny do niepodległości! Jesteście genialnie zorganizowani… w dziele wyniszczania. Jesteście w tym perfekcjonistami. Wyniszczacie ludzi i kraj cały. To jest to dobro, Panie Waszyngton, wynikłe z antykomunizmu. Wkrótce po Okrągłym Stole zorientowałam się, że Polska zmierza w złym kierunku, nie tym deklarowanym w początkach istnienia „Solidarności”. Wtedy poprzysięgłam sobie w duchu, że odcinam się od takiej Polski i takich przemian! Ale jakieś siły czy osoby stale czegoś ode mnie potrzebowały. Rozczarowani moi tajni rodacy, że jeszcze nie popełniłam „samobójstwa” jak śp. Lepper?

Polska, kraj, który tak dużo przeszedł podczas II Wojny Światowej! A dziś jest krajem, który powinien spalić się ze wstydu, bo w sferze niejawnej aparat państwowy stosuje metody potworne. Nie przypadkiem wstawiłam kilka dni temu galerię przedstawiającą sposób polowania i rozprawiania się ze swymi ofiarami przez hieny. Uznałam, że te zdjęcia idealnie ukazują potworność. Taką potworność, do jakiej zdolni są ludzie pewnego rodzaju. Są tacy ludzie! Nie zrozumie naszych czasów ktoś, kto nie jest świadomy istnienia zjawiska tak przeogromnej potworności, jaką ukazują obrazki w tej galerii. Są w polskim aparacie państwowym ludzie zdolni wyrządzać innym cierpienia aż tak niewyobrażalne! Po co Polsce taki oręż?! Przeciwko swoim rodakom?! Szykują swoje umiejętności na wypadek napadu Rosji na Polskę?! Maltretowanie swoich obywateli to ma być rodzaj treningu?! Doskonalenia umiejętności?! Cały ten front, począwszy od niejawnych polskich formacji, posługujących się makabrycznymi metodami, po wspierający ich Waszyngton, powinien stanąć przed stosownym międzynarodowym trybunałem, jak kiedyś hitlerowscy oprawcy przed trybunałem w Norymberdze. Dokładnie tak samo!
Tylko świnie siedzą w kinie!
This will close in 1 seconds