Czy jestem może wyszczególniona na „Czarnej Liście Hollywood”? Mam wrażenie, że znalazłam się tam przez pomyłkę.
A przy okazji chciałam zapytać, gdzie się podziała moja paczka za działalność w „Solidarności” i KPN? Wszyscy dostali, a ja nie…

ANTYKOMUNIZMEM
POWINIEN ZAJĄĆ SIĘ INTERPOL!!!

Czy jestem może wyszczególniona na „Czarnej Liście Hollywood”? Mam wrażenie, że znalazłam się tam przez pomyłkę.
A przy okazji chciałam zapytać, gdzie się podziała moja paczka za działalność w „Solidarności” i KPN? Wszyscy dostali, a ja nie…

Tak mnie ściśle osaczyli, że w efekcie tkwię w okolicznościach, w jakich tkwię. Przez kilkadziesiąt lat nie udało mi się osiągnąć własnego, normalnego stylu życia. Tkwię w okolicznościach, które zostały mi narzucone. Jakieś służby, jakieś osoby ten ścisły pierścień wokół mnie realizowały przez tak długi czas. Inne jakieś służby i inne jakieś osoby obserwowały tą sytuację i jej nie przerwały – nie wszczęły postępowania, które tą sytuację by przerwało. A mówię przecież o służbach państwowych, odpowiedzialnych za bezpieczeństwo państwa i obywateli. Jesteśmy chyba narodem bez temperamentu, skoro przez kilkadziesiąt lat nie udało się służbom przerwać tej męczącej wszystkich, w tym samych służb, absurdalnej sytuacji.
Główna bohaterka – Aniela Dulska – jest postacią obłudną, dwulicową, fałszywą, chciwą, nie potrafi okazać życzliwości, gardzi ludźmi biednymi, słabymi i wrażliwymi. Wszystko, co robi, robi na pokaz. Jej postawa, nazywana dulszczyzną, prezentuje pozorną moralność — życie w zakłamaniu i obłudzie.
„Moralność Pani Dulskiej” – Gabriela Zapolska, (Wikipedia)
Szeherezada – postać najprawdopodobniej fikcyjna, główna bohaterka Księgi tysiąca i jednej nocy.
Szeherezada była córką wezyra. Ze względu na wysoką pozycję swego ojca znała i przyjaźniła się z synem sułtana, księciem Szachrijarem. Uważała go za chłopca dobrego i sympatycznego. Jednak wkrótce potem wyjechała i nie widziała swojego przyjaciela przez wiele lat.
Po kilkunastu latach Szeherezada była już dorosłą i piękną kobietą. Powróciła do Bagdadu, swojego rodzinnego państwa. Jednak zastała zupełnie inny świat. Od ojca dowiedziała się, że zdradzony przez żonę i brata, sułtan Szachrijar, wówczas dorosły mężczyzna, postanowił po nocy poślubnej, o wschodzie słońca zabijać swoje kolejne małżonki. Kiedy zaczęło brakować kobiet w haremie, Szeherezada zdecydowała się zostać kolejną żoną sułtana, wiedząc, że zabije on ją następnego dnia. Odbył się ślub i nastała noc poślubna.
Szeherezada zaczęła opowiadać baśń, której Szachrijar początkowo nie chciał słuchać. Później jednak zafascynował się opowieściami swej małżonki. Sułtanka Szeherezada, zauważając wschodzące słońce, przerwała opowieść w najciekawszym momencie, przed samym końcem. Sułtan chciał zabić Szeherezadę, ale obawiał się, że pozbawiając ją życia, nigdy nie dowie się zakończenia opowieści. Darował jej więc życie na następną noc, aby skończyła baśń. Szeherezada skończyła pierwszą opowieść i zaczęła kolejną, a przed samym jej końcem przerwała. W ten sposób sułtan darował jej życie na kolejną noc – i kolejną, i kolejną, i kolejną itd.
Tak Szeherezada opowiadała sułtanowi baśnie przez 1001 nocy. Po tym czasie sułtan postanowił jej nie zabijać i pozostawić przy życiu. Poza tym zakochał się w swej żonie i wiedział, że nie mógłby jej zabić. Tak więc dzięki Szeherezadzie sułtan Szachrijar stał się normalnym człowiekiem, kochającym mężem i ojcem oraz wspaniałym sułtanem i wodzem.
Tak nienawidzili komuny, że naród postanowili podzielić na nędzarzy i nie-nędzarzy. Z hasłami demokracji na ustach wdrożyli mechanizmy, które doprowadziły do drastycznego zubożenia części społeczeństwa. Idea równości w systemie komunistycznym była dla nich czymś przeobrzydliwym. W poprawnym kapitalizmie jedni mają się czuć jak szmaty, a drudzy jak lepsza część społeczeństwa.
Trzeba by zlecić naszym spec służbom, aby zbadały, kto bardziej ucierpiał z rąk antykomunistycznej strategii: czy osoby z aparatu państwa komunistycznego, czy naród. Bo nasuwa się takie wyobrażenie, że dla Zachodu to właśnie naród stanowił znienawidzoną komunę.







Propaganda antyrosyjska szkodziła nie tylko Rosji, zaszkodziła też mnie. Gdy prześladowano i atakowano mnie oraz moją rodzinę, szukałam ratunku w Polsce, drogą prawną (sąd, prokuratura, policja), a także zwracając się do kolejnych instytucji aparatu państwa, od najniższego szczebla władz, po najwyższy, nie pomijając sejmu, a oprócz tego do służb obronnych. Szukałam ratunku w przeświadczeniu, że jestem ofiarą wrogich działań ze strony Rosji. Sugerowałam, że najprawdopodobniej ja i moja rodzina padliśmy ofiarą wrogich działań jakiejś posowieckiej tajnej siatki, osnutej jeszcze na instytucjach aparatu państwowego nowej Polski. Utwierdził moje przekonanie między innymi Antoni Macierewicz, gdy opublikował swoją listę agentów komuny nadal aktywnych w strukturach państwa i gdy rozwiązał WSI, rzekomo przeżarte posowiecką agenturą.
Ponieważ nie osiągnęłam żadnego zrozumienia i nie uzyskałam żadnego ratunku w Polsce, zaczęłam pisać do różnych instytucji amerykańskich, w tym też najwyższych, licząc na to, że Stany Zjednoczone w jakiś sposób wesprą dzieło dekomunizacji. Pisałam tkwiąc w sytuacji ogromnego zagrożenia, z nożem – jak się to mówi – na gardle, udręczona do granic możliwości szalonym okrucieństwem, skrajnym bestialstwem, rekordową arogancją sprawców. Pisałam zrozpaczona i przerażona tym, jak okrutnie traktowany jest także mój małoletni wówczas syn, którego wychowywałam sama.
Tyle kasy, tyle pracy nad listami – wszystko poszło w błoto! Koszty wysyłki, materiały do redagowania pism, maszyna do pisania! Majątek! Pisałam do tej strony, do której pisać nie powinnam, bo to nie Rosjanie byli autorami moich tragedii. Jak można tak ludzi oszukiwać!
W Polsce stosuje się wobec cywili broń, która powinna być zakazana, tak samo jak broń chemiczna czy biologiczna.
Po to wiecowałam, strajkowałam, narażałam się, żeby mamuńci było dobrze?! Pokolenie moich rodziców, to jest to pokolenie, które wszystko dostało na tacy. Podczas II Wojny Światowej ponosili trudy wojny i walczyli ich rodzice. Podczas transformacji ustrojowej działały i walczyły ich dzieci. Tak oto ukształtowało się w nich przeświadczenie, że wszystko im się należy. Widzę to w moim domu, w relacjach z moją matką. Od komuny moi rodzice dostali wszystko na przysłowiowej tacy: mieszkanie, pracę, dostęp do medycyny, szkół, przedszkoli, żłobków, sanatoriów, hoteli pracowniczych, nauki i sztuki. Nauczyli się, że to im się należy. Nie rozumieją, że pokolenie ich dzieci musi o wszystko, co oni dostawali od państwa, walczyć.
Ciekawe, który kraj nasłał na mnie latem 1982 roku Służbę Bezpieczeństwa. Może ten sam, który prowadził Edwarda Gierka? Rentę pobierał z Francji, a emeryturę z Belgii, co daje do myślenia. Zryw solidarnościowy odbywał się pod wpływem Zachodu i służby zachodnie rączkami “ochotników” ze służb polskich inicjowały różne sytuacje. Przeszukanie w moim domu przez SB latem 82 r. było jedną z takich sytuacji. Bo Służba Bezpieczeństwa – jak już kiedyś wspomniałam – nie miała powodu nękać mnie, ponieważ grzecznie, pół roku wcześniej, z dniem wprowadzenia stanu wojennego wszelkiej działalności solidarnościowo niepodległościowej zaniechałam. I tak się zaczęło coś, co trwa do dziś. A obecne służby Polski mają „zaszczyt” doświadczać takiego samego terroru ze strony Zachodu, jak dawniej pracownicy SB. Zabawne.
Czterdzieści lat celowego utrzymywania mnie na poziomie nędzy. Musisz sam czegoś podobnego doświadczyć, bo inaczej nie uwierzysz. Cztery pokolenia mojej rodziny w różny sposób, pośrednio i bezpośrednio, stały się obiektem niszczycielskich działań zachodnio-polskiej dywersji. Żyję jak przysłowiowy pies w budzie, z tym że swojej budy nie mam – nie należy mi się. W tym kraju nic mi się nie należy: ani prawa, w tym prawo do prywatności i miru domowego, ani możliwość pracy, ani humanitarna ochrona – po prostu nic. Musisz sam doświadczyć, żeby uwierzyć. Ponadto stosowana jest broń oddziałująca na organizm człowieka. No i jak, podoba się taka cywilizacja? Zawładnięcie i władanie jednym człowiekiem, i to przez tyle lat, wymaga zaangażowania przeogromnej liczby ludzi, pracowników służb, co stanowi dla budżetu naszego państwa czarną dziurę finansową. A jeszcze trzeba wziąć pod uwagę nie tylko mnie jedną, lecz cztery pokolenia naszej rodziny.
Skąd w tych ludziach tyle wrogości do mnie, tyle nienawiści?! Przecież to nie ja do nich przyszłam, lecz oni do mnie. Nie ja wcisnęłam się w ich środowisko służb, żeby w nich w jakiś sposób godzić i szkodzić, lecz oni, podczas gdy zajęta byłam sprawami osobistymi, pracą, paraniem się z trudnościami i tragediami, wtargnęli do mnie. Wtargnęli na rozkaz, a wrogość i nienawiść do mnie, skąd się wzięła? Nagle, bez powodu na nich spłynęła?? Emocjonalna anomalia??
Złośliwe, wkurzające wypowiedzi i zachowania. Ich autorzy nie biorą pod uwagę faktu, że nie mają powodu do wrogości, ponieważ to nie ja ich napadłam, lecz oni mnie. Firma, w której pracują, napadła mnie. A firma, jaki miała powód, tego się nie dowiedziałam. Pozostają mi jak zwykle domysły. Konkluzja logiczna jest taka, że nie lubią mnie, bo mnie napadli. Bo innych powodów nie ma. Teraz są takie czasy, że ludzi się atakuje bez powodu. Argumenty racjonalne nie robią na atakujących wrażenia. Kompletnie się dla nich nie liczą. Szkoda nawet się męczyć przedstawiając argumenty i fakty. Jest to chyba jedno z oblicz aktualnej wojny psychologicznej i hybrydowej. Mówię do słupa, a słup stoi jak dupa.
Około 33 mln zł – według wstępnych analiz tyle kosztowała zlikwidowana już podkomisja smoleńska. Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz nie ma pewności, czy Antoni Macierewicz oddał wszystkie dokumenty, ale podkreślił, że to jego obowiązek. Nawet w tym tygodniu możemy poznać skład zespołu, który ma rozliczyć działania podkomisji
wp.pl
Aż trudno uwierzyć, że przez tyle lat ten kret, Macierewicz, wyłudzał pieniądze z budżetu kompletnie bezkarnie. A jeszcze trudniej uwierzyć, że nasza obronność przyglądała się temu procederowi biernie.
Rozwiązali PZPR w ramach antykomunizmu, który uznał jednopartyjność za jedną z wad tego ustroju. A równocześnie w miejsce PZPR wstawiano kościół katolicki. Już od początku, chcąc walczyć o niepodległość, trzeba było uczestniczyć w mszach. Pomoc dla działaczy “Solidarności” też dostarczana była poprzez kościół. “Opium dla mas” zostało potem, po Okrągłym Stole wykorzystane przez Zachód – nie powiem Wam do czego, musicie sami wymyślić. Czyli tym samym Zachód przyznał rację komunie, która określenie “opium dla mas” wymyśliła.
Zauważyliście może że w obecnym ustroju wszystko się kręci wokoło tyłka? In-vitro, LGBT, aborcja, lekcje o seksie w szkołach.
Tylko świnie siedzą w kinie!
This will close in 1 seconds