Stara baba o duszy bandyty. Oby wreszcie zdechła! Moja matka. Jaka jest moja największa w całym moim życiu nienawiść? Nienawiść do niej! Zwyrodnialec w ciele kobiety, moja matka. Wynaturzony potwór! Wyrachowana egocentryczka i narcyz. Słodka trucizna!
Prima Aprilis
Z okazji Prima Aprilis przesyłam pozdrowienia wszystkim sympatycznym ludziom, z którymi miałam okazję (jakoś) się zetknąć.
Faraon Donald Trump
– Szwagier kupił sobie mercedesa.
– Nie mercedesa, tylko rower, i nie kupił sobie, tylko mu ukradli.
Sprawa mieszkania
Nowy właściciel mieszkania, w którym mieszkam, zatelefonował do mnie i zażądał, abym się wyprowadziła natychmiast i przekazała mu klucze od mieszkania. Siata amerykańska zadziałała? Czy SKW coś o tym wie?
Mam dołek. W materacu.
Wreszcie mam fotel, który nie trzeszczy przy każdym najmniejszym ruchu. Trzeszczący fotel to jak czapka krakowska z pawim piórkiem, demaskująca twoją pozycję w okopach na froncie. Matka od razu wie, że wstałam w nocy i usiadłam do komputera. A gdy słyszy, że ja wstałam, a sama też nie śpi, wtedy zwala mi się tu do kuchni, bo nagle chce jej się pić, jeść i ma potrzebę pogadać towarzysko, czyli o tym, co jej aktualnie dolega. A ja chcę sobie w spokoju coś przy komputerze popisać, poczytać i pooglądać!!! Teraz usiadłam po cichu jak duch i nic nie zatrzeszczało. Komfort. W pokoju u matki nadal ciemno, kot chwilowo nie krzyczy. Wielka ulga.
Tak, mój kot krzyczy. Ma prawie dziewiętnaście lat, a podobno wszystkie koty na starość wokalizują. Nasz wokalizuje w ten sposób, że nie miauczy, tylko krzyczy, a czasem wręcz wrzeszczy. Od kogo on się tego nauczył? Ano nauczył się od nas. Nieraz był świadkiem awantur między mną a matką i pewnie doszedł do wniosku, że chcąc osiągnąć istotną pozycję w stadzie, należy krzyczeć. A nawet trzeba wrzeszczeć tak głośno jak to możliwe, aby wymusić jakieś usługi, na przykład miskę jedzenia, posprzątanie brudnej kuwety WC, głaskanie lub po prostu nasze towarzystwo i zainteresowanie. Co jest do licha, przecież ja mam potrzeby!!!!!! – tak by to można zinterpretować.
Teraz wreszcie robię coś sensownego – piszę. Robię coś godnego homo sapiens, bo przed chwilą jeszcze wykonywałam kretyńskie prymitywne czynności małpy, aby móc przy komputerze w ogóle usiąść. Komputer mam w kuchni, tu też sypiam na materacu. Musiałam ten materac przesunąć, aby przysunąć do komputera fotel. Aby przesunąć materac, musiałam pościągać z niego całą pościel wraz z trzema dodatkowymi kocykami, które wypełniają zagłębienie pośrodku, odgniecione w materacu (za „trzynastkę” kupię sobie nowy, znów będzie na dwa-trzy lata). Po ustawieniu materaca we właściwym miejscu, z uwzględnieniem miejsca w kuchni dla mojej kwarcowej farelki, z powrotem wszystkie te bety i bambetle poukładałam. I wreszcie siedzę. W międzyczasie deptając po moim pościelonym już materacu dotarłam do czajnika i zrobiłam sobie małą kawkę.
Moja mama
Moja mama nie jest normalna. Dopóki z tatą byli małżeństwem, nie zauważałam tego – tata umiejętnie panował nad atmosferą naszej trzyosobowej rodziny.. Ale gdy rozwiedli się w połowie lat siedemdziesiątych, relacje między mną a nią stały się… dziwne. Zaczęła zachowywać się w stosunku do mnie w sposób tak przykry, jakby nagle stała się inną osobą. Początkowo przypisywałam to jej przeżyciom w reakcji na porzucenie przez tatę. Współczułam jej i wybaczałam, ale tym sposobem wyrządziłam sobie krzywdę – powinnam była już wtedy ją winić!
Nasze relacje nigdy nie poprawiły się, tak jest do dziś. Bardzo skrupulatnie moi prześladowcy wykorzystywali ułomność umysłową, ale też moralną mojej mamy. Szalenie skrupulatnie, zadziwiająco skrupulatnie, jakby chodziło im o coś wielkiego, a nie tylko o jedną mnie. To było jak popis ich absolutnych możliwości organizacyjnych, nieustępliwości, determinacji i perfekcji. Może obserwatorzy tej sytuacji mieli się bać? Może więc był to terror, który miał zmusić obserwatorów do uległości? Nikt przecież nie chciałby mieć w domu tak zrujnowanych relacji rodzinnych.
Jak się z tej matni wyrwać?
Gdy ma miejsce jakaś sprawa kryminalna, to przy pozytywnym jej rozwiązaniu wyjaśnia się rola, jaką pełniły w niej poszczególne osoby. Wyjaśnia się, kto był ofiarą, a kto sprawcą przestępstwa. Natomiast w świecie wywiadów osoba, której wywiad przypisał jakąś rolę, do końca życia pozostaje pod tego wywiadu nadzorem i przypisana tej osobie rola może nigdy nie zostać wyjaśniona. A jeśli rola jest fikcją? A jeśli wywiadowi chodzi o stworzenie pozorów, że osoba pełni pewną rolę? Gdy osoba godzi się na taki plan wywiadu, wtedy jest OK. A jeśli osoba nie godzi się? Niezależnie od tego, czy osoba godzi się czy nie, pozostaje pod nadzorem danego wywiadu do końca życia, szczególnie jeśli mowa jest o wywiadzie USA.
ps. Może wreszcie stosowny wywiad poniósłby koszty tej pożal się boże operacji??! Bo na razie wszystkie koszty spadły na mnie! Jakim prawem??!
Fajne zdjęcie
Pryszcz
Wiecie jak usuwać pryszcze? Razem z korzeniem. Bo dopóki nie usunie się korzenia, pryszcz stale będzie się odnawiał.
Krótko
Zajęliśmy się sprawą, dziękujemy za informacje – na taką odpowiedź od polskich służb oczekuję.
A na drzewach zamiast liści…
Geopolitycy przekonują nas, że świat podzielony jest na strefy wpływów. Ale co to jest właściwie „strefa wpływów”? Państwo znajdujące się w strefie wpływów nie jest państwem suwerennym. Rządzi nim częściowo, a bywa, że w całości, hegemon, do którego należy dana strefa wpływów. Rządzi w sposób bardziej lub mniej widoczny i łamiąc bardziej lub mniej ustawę zasadniczą zależnego od niego państwa, inne prawa i obyczaje. Po co hegemonowi zależne od niego państwa? Po co hegemonowi strefa wpływów? Z dobrego serca wpływa na funkcjonowanie zależnych od niego państw? W trosce o dobro zależnych państw i ich narodów? W trosce o porządek między państwami? W trosce o porządek świata? Czy dla własnych korzyści? Dla porządku czy dla korzyści? Czy Stany Zjednoczone zabiegają o posiadanie swojej strefy wpływów dla porządku czy dla własnych korzyści?
Istnieją w Polsce ludzie i całe środowiska, które podlizują się Stanom Zjednoczonym, do obrzydliwości włącznie. Dla szczęśliwości Polski i narodu polskiego czy dla własnych korzyści, indywidualnych i/lub grupowych? USA cieszą się, że Polska znajduje się w ich strefie wpływów i lizusy również cieszą się z tego samego. A my, zwykli obywatele Polski, usiłujemy rozwiązać następującą zagadkę: czy Polska stacza się i niszczeje z winy USA, naszego hegemona, czy z winy władz i służb Polski?
Kiedyś na prezydenta obrano nam elektryka. Teraz o losach Polski i Polaków decyduje sitwa lizusów względem USA. Tej sitwy nie da się naprawić!. Nie da się wychować! Trzeba albo urządzić im wszystkim noc długich noży, albo z mocy prawa obalić siłami wojskowymi polskimi, albo jakoś skrycie, aksamitnie postrącać ich z tych ich stołków. Bez tego nie ruszymy z miejsca. Szanowny Panie USA, nie chcemy tej wielbiącej Was sitwy lizusów. Musimy ich obalić! (Polskimi siłami, rzecz jasna.)

