TO NIE SĄ MOJE DŁUGI >>>

ANTYKOMUNIZMEM
POWINIEN ZAJĄĆ SIĘ INTERPOL!!!

Mam pytanie…

Moje poglądy, refleksje,, wspomnienia

Strajk włoski

To, co mamy w Polsce, to nie jest ustrój, lecz system. Ustrój stanowi konstytucja i różne, zgodne z konstytucją prawa, natomiast systemem rządzą reguły. Aby naród i wszelkie służby przestrzegały reguł, podana jest do wierzenia jakaś propaganda uzasadniająca wymóg przestrzegania tych reguł. Czyli w ustroju mamy prawa zapisane, a w systemie prawa niezapisane (czyli reguły). Jak rozwalić system? Ktoś kiedyś, niby przypadkiem, metodą pantoflową puścił w środowisko sugestię „strajk włoski”.

Strajk włoski, zwany również „białym strajkiem” (wł. sciopero bianco), polega na tym, że pracownicy nie przerywają pracy, lecz wykonują ją skrupulatnie, powoli i z przesadną dokładnością, co prowadzi do znacznego spadku wydajności i opóźnień w funkcjonowaniu przedsiębiorstwa lub instytucji.

AI

Przestrzeganie praw i procedur legalnych staje się automatycznie sabotowaniem systemu.

Regiony:

Opcja zerowa

Niektórzy twierdzą, że konieczna jest w służbach specjalnych opcja zerowa. Uważam, że opcja zerowa konieczna jest w odniesieniu do polityków, ponieważ to oni są ostoją systemu i systematycznie spychają nas, Polskę, ku katastrofie. To system trzeba wyzerować, a nie służby. Co z tego, że wyzeruje się służby, skoro system nadal będzie działał? Opcja zerowa to hasło ogrągłostołowych zdrajców. To schemat Amerykanów. Im jest potrzebny kompletny paraliż służb i wojska, by następnie obsadzać stanowiska „od nowa” swoimi agentami, wielbicielami, zdrajcami Polski i Polaków. To jest właśnie opcja zerowa.

Regiony:    

Mam dołek. W materacu.

Wreszcie mam fotel, który nie trzeszczy przy każdym najmniejszym ruchu. Trzeszczący fotel to jak czapka krakowska z pawim piórkiem, demaskująca twoją pozycję w okopach na froncie. Matka od razu wie, że wstałam w nocy i usiadłam do komputera. A gdy słyszy, że ja wstałam, a sama też nie śpi, wtedy zwala mi się tu do kuchni, bo nagle chce jej się pić, jeść i ma potrzebę pogadać towarzysko, czyli o tym, co jej aktualnie dolega. A ja chcę sobie w spokoju coś przy komputerze popisać, poczytać i pooglądać!!! Teraz usiadłam po cichu jak duch i nic nie zatrzeszczało. Komfort. W pokoju u matki nadal ciemno, kot chwilowo nie krzyczy. Wielka ulga.

Tak, mój kot krzyczy. Ma prawie dziewiętnaście lat, a podobno wszystkie koty na starość wokalizują. Nasz wokalizuje w ten sposób, że nie miauczy, tylko krzyczy, a czasem wręcz wrzeszczy. Od kogo on się tego nauczył? Ano nauczył się od nas. Nieraz był świadkiem awantur między mną a matką i pewnie doszedł do wniosku, że chcąc osiągnąć istotną pozycję w stadzie, należy krzyczeć. A nawet trzeba wrzeszczeć tak głośno jak to możliwe, aby wymusić jakieś usługi, na przykład miskę jedzenia, posprzątanie brudnej kuwety WC, głaskanie lub po prostu nasze towarzystwo i zainteresowanie. Co jest do licha, przecież ja mam potrzeby!!!!!! – tak by to można zinterpretować.

Teraz wreszcie robię coś sensownego – piszę. Robię coś godnego homo sapiens, bo przed chwilą jeszcze wykonywałam kretyńskie prymitywne czynności małpy, aby móc przy komputerze w ogóle usiąść. Komputer mam w kuchni, tu też sypiam na materacu. Musiałam ten materac przesunąć, aby przysunąć do komputera fotel. Aby przesunąć materac, musiałam pościągać z niego całą pościel wraz z trzema dodatkowymi kocykami, które wypełniają zagłębienie pośrodku, odgniecione w materacu (za „trzynastkę” kupię sobie nowy, znów będzie na dwa-trzy lata). Po ustawieniu materaca we właściwym miejscu, z uwzględnieniem miejsca w kuchni dla mojej kwarcowej farelki, z powrotem wszystkie te bety i bambetle poukładałam. I wreszcie siedzę. W międzyczasie deptając po moim pościelonym już materacu dotarłam do czajnika i zrobiłam sobie małą kawkę.

Regiony:

Moja mama

Moja mama nie jest normalna. Dopóki z tatą byli małżeństwem, nie zauważałam tego – tata umiejętnie panował nad atmosferą naszej trzyosobowej rodziny.. Ale gdy rozwiedli się w połowie lat siedemdziesiątych, relacje między mną a nią stały się… dziwne. Zaczęła zachowywać się w stosunku do mnie w sposób tak przykry, jakby nagle stała się inną osobą. Początkowo przypisywałam to jej przeżyciom w reakcji na porzucenie przez tatę. Współczułam jej i wybaczałam, ale tym sposobem wyrządziłam sobie krzywdę – powinnam była już wtedy ją winić!

Nasze relacje nigdy nie poprawiły się, tak jest do dziś. Bardzo skrupulatnie moi prześladowcy wykorzystywali ułomność umysłową, ale też moralną mojej mamy. Szalenie skrupulatnie, zadziwiająco skrupulatnie, jakby chodziło im o coś wielkiego, a nie tylko o jedną mnie. To było jak popis ich absolutnych możliwości organizacyjnych, nieustępliwości, determinacji i perfekcji. Może obserwatorzy tej sytuacji mieli się bać? Może więc był to terror, który miał zmusić obserwatorów do uległości? Nikt przecież nie chciałby mieć w domu tak zrujnowanych relacji rodzinnych.

Jak się z tej matni wyrwać?

Gdy ma miejsce jakaś sprawa kryminalna, to przy pozytywnym jej rozwiązaniu wyjaśnia się rola, jaką pełniły w niej poszczególne osoby. Wyjaśnia się, kto był ofiarą, a kto sprawcą przestępstwa. Natomiast w świecie wywiadów osoba, której wywiad przypisał jakąś rolę, do końca życia pozostaje pod tego wywiadu nadzorem i przypisana tej osobie rola może nigdy nie zostać wyjaśniona. A jeśli rola jest fikcją? A jeśli wywiadowi chodzi o stworzenie pozorów, że osoba pełni pewną rolę? Gdy osoba godzi się na taki plan wywiadu, wtedy jest OK. A jeśli osoba nie godzi się? Niezależnie od tego, czy osoba godzi się czy nie, pozostaje pod nadzorem danego wywiadu do końca życia, szczególnie jeśli mowa jest o wywiadzie USA.

ps. Może wreszcie stosowny wywiad poniósłby koszty tej pożal się boże operacji??! Bo na razie wszystkie koszty spadły na mnie! Jakim prawem??!

Regiony:    
Page 2 of 34
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 34

Tylko świnie siedzą w kinie!

This will close in 1 seconds