Na potrzeby antykomunizmu Stany Zjednoczone opracowały strategie dwie. Pierwszą dla państw, czym zajmuje się geopolityka, i drugą, dla ludności cywilnej, czym nie zajmuje się nikt. W pierwszej strategii chodziło o rozbicie bloku sowieckiego i wyrwanie krajów spod dominacji i wpływów Moskwy. W drugiej strategii chodziło o wybicie ludziom z głów przywilejów należnych zwykłym obywatelom. Elity amerykańskie panicznie bały się wpływów ideologii komunistycznej na ich ludność cywilną. Bali się rosnących apetytów ich obywateli na zabezpieczenia socjalne i na przestrzeganie praw człowieka. Z szaloną zawziętością, my, ludność cywilna do dziś jesteśmy brutalnie tresowani w poszczególnych krajach (nie wyłączając USA i UK) oraz globalnie, aby ideały socjalistyczne właściwe dla ustroju komunistycznego umarły na zawsze w naszej wyobraźni, w książkach do historii i na całym świecie.
Laurka od ludności cywilnej dla służb państwowych
Miał być antykomunizm, a wyszła z tego wojna przeciwko ludności cywilnej. Pozbawiono nas wszelkich praw. Od Waszyngtonu po Kraków decydują o naszym losie nie prawa, lecz służby państwowe wszelkiego typu. Funkcjonowanie praw to tylko pozory, o co starannie dbają sądy, prokuratury, wojsko i policja, podczas gdy dziennikarze tłoczą do naszych głów treści tylko po to, aby na myślenie brakowało nam energii mózgu. Nasze mózgi mielą dostarczaną systematycznie przez media papkę i cała energia naszych umysłów jest marnowana – para idzie w gwizdek, zamiast poruszać pociąg.
Coś pikantnego
Moje życie począwszy od 1981 r., gdy miałam 28 lat, to wypadkowa moich własnych starań i działań względem mnie służb tajnych. Nie wiem, jakimi drogami knuto przeciw mnie w różnych środowiskach i instytucjach tzw. „wilczy bilet”, ale bezpośrednie działania to udział służb tajnych posługujących się falami elektromagnetycznymi. Prawdziwe piekło rozpoczęło się zaraz po Okrągłym Stole i mnóstwo razy usiłowałam, głównie pisemnie, zainteresować najwyższe władze państwowe działaniami względem mnie służb posługujących się falami, nazywając te działania procederem i agresją. Do pewnego momentu usiłowania moje był to jeden wielki krzyk o pomoc. Pomocy żadnej ani zrozumienia od władz nie uzyskałam. W 2008 roku postanowiłam zaprzestać wszelkich błagań o ratunek, widząc, że życie jawne państwa polskiego toczy się w zupełnie innej rzeczywistości niż moje.
Snułam domysły na temat powodów tak szczególnego zainteresowania moją osobą. Nie umiałam znaleźć odpowiedzi. Dopiero teraz powody te stają się dla mnie coraz bardziej jasne. Okrucieństwo, zupełnie nieprawdopodobne okrucieństwo – ze zrozumieniem takiego traktowania miałam największy problem. Około dziesięć lat pozbawiano mnie snu, regularnie co drugą, trzecią noc, czasem dwie pod rząd. Działo się to na przełomie wieków, dokładnie nie pamiętam od którego roku. Oddziaływano falami na mój umysł w różny sposób, uniemożliwiając zaśnięcie. Bardzo silny gwałtowny impuls. Ciągły, męczący i bardzo specyficzny ból, jakby drażnienie jakiegoś nerwu w tyle za oczami. Wielogodzinne wrażenie blasku jasnego światła w ośrodkach wzroku. Potęgowanie napięcia nerwowego. Przepajanie umysłu jakimiś wrażeniami, myślami i słowami. To kilka przykładów metod uniemożliwiania snu. Na pewno są one przerażające, ale przerażająca i porażająca jest także wytrwałość sprawców. Wytrwałość, bo to nieludzkie traktowanie trwało ok. dziesięć lat, i wytrwałość, bo każdej z takich nocy sprawcy trwali przy swym „zadaniu” wiele godzin. Przeżywałam to strasznie. Pomstowałam, obrażałam bandytów, rozpaczałam. Bezduszni, zimni i nieugięci. Widzieli, wiedzieli i czuli, jaką przeżywam gehenn. Sekcja potworów. Kompletnie zdezorganizowali mi życie, nie byłam w stanie pracować. Wciąż, a zwłaszcza po nieprzespanych nocach byłam zmęczona, wręcz umordowana. Bywały dnie, kiedy nie miałam siły wyjść z domu. Przepadały mi terminy, na przykład wizyt u lekarzy. Pogłębiła się moja choroba nadciśnieniowa.
Ponad czterdzieści lat życia to jest bardzo długa historia, ogrom do opowiedzenia intryg i metod. Podałam tu przykład około dziesięcioletniego traktowania, którego do dziś nie umiem usprawiedliwić i sądzę, że usprawiedliwień szukać nie należy. Usprawiedliwień ani uzasadnień. Działania służb bywają kontrowersyjne, bywają brutalne, gdy służby o coś walczą. Da się – prędzej czy później, trudniej lub łatwiej – zrozumieć, a nawet zaakceptować motywy. Jednak sprawa opisanych tu nocy ukazuje czysty, wyniszczający sadyzm. Nie jestem absolutnie formalistką, ale jednak przytoczę tu „Konwencję w sprawie zakazu stosowania tortur”. I jeszcze istotne jest to, że pierwsze kilka z tych dziesięciu lat tortur nocami był to okres, kiedy miałam na wychowaniu syna, byłam jego jedyną żywicielką, mieszkaliśmy oczywiście razem. Nie wszystko udało mi się przed nim ukryć – był świadkiem niewytłumaczalnych dla niego moich stanów umęczenia, nie do opanowania ataków płaczu z przemęczenia. Nie rozumiał, dlaczego mama nie śpi po nocach, dlaczego nie pracuje. Cierpiał. Czułam, że o coś mnie wini. Gdy ukończył szkołę i znalazł pracę, wyprowadził się z domu. Kiedyś silna między nami więź uczuciowa została mocno zachwiana. Traktowanie syna przez służby to osobny i ważny rozdział całej sprawy.
Należy postawić pytanie: kto był adresatem mojej gehenny i wyniszczania? Bo przecież nie byłam jakąś znaczącą postacią ani nie stanowiłam dla żadnych sił aż tak wielkiego zagrożenia, by poświęcać mi aż tyle uwagi i wysiłku. Adresatem były – moim zdaniem – służby prowadzące inwigilacje również techniką fal, a ponadto środowisko polityków najwyższych władz, do których kierowałam swoje pisma o pomoc. Zamiarem sprawców był – jak uważam – szantaż, przerażenie, zastraszenie, a tym sposobem wymuszenie swobody dla ich działań i strategii. Najbardziej nieludzkie atakowanie mnie trwało około 25 lat. To ciąg nieprawdopodobnie drobiazgowo realizowanych potwornych akcji, obliczonych na wywołanie efektu paraliżującego przerażenia.
Mój los staje się bardziej jasny w kontekście światowych przemian – usuwał się blok komunistyczny, a jego miejsce starał się agresywnie zająć front zachodni. Byłam osobą cywilną, kompletnie zdezorientowaną i oszołomioną zdarzeniami wokół mnie, w związku ze mną i w stosunku do mnie. Osoba cywilna powinna mieć swoje prawa przysługujące cywilom. Jest bezbronna wobec machiny wywiadowczo-wojskowej. Oczywiście jest czymś normalnym podejmowanie przez wywiad działań wobec osoby, którą wywiad usiłuje pozyskać. Wówczas osoba traci swoją cywilną wolność, zostaje co prawda osaczona, ale jednocześnie dostaje światełko w tunelu prowadzące do tego jedynego celu, jakim jest współpraca z danym wywiadem. To, że traci swoją cywilną wolność nie oznacza wcale, że znajduje się poza prawem. Zaczyna podlegać prawom innym. A są to prawa pisane i niepisane. Wywiad, który nie przestrzega praw pisanych i niepisanych to po prostu banda.
PRL – „NA ŻYWO: Izrael odrzucił plan Trumpa dla Strefy Gazy” – dr Leszek Sykulski [YT]
„Klątwa Piłsudskiego. Jego dziedzictwo niszczy Polskę. Mecenas Andrzej Ceglarski i Jan Piński” – Andrzej Ceglarski [YT]
Wojsko Polskie – czy istnieje?
Wygląda na to, że w tym kraju wojska nie ma. W historycznej chwili aktywności „Solidarności” komunę obalało społeczeństwo, a wojsko nie robiło nic. Niektórzy działacze „S” byli potem prześladowani, a wojska nadal nie było widać. Teraz, gdy ojczyzna nadal jest w potrzebie, bardzo aktywnie działa wielu ludzi, w tym naukowcy, wśród nich wybitni, na przykład na YouTube. Działają społecznie, na własny koszt i ryzyko, a wojsko odwraca wzrok i udaje, że mamy niepodległość.
Trzeba by wreszcie opracować jakąś strategię, bo Polska jest od wewnątrz siłami zachodnimi atakowana!!! Giną ludzie, także młodzież, a nawet niemowlęta. Ludność cywilna jest atakowana!!!
Narodu polskiego nie ma kto bronić!!! Wojsko Polskie realizuje cele a to Stanów Zjednoczonych, a to Unii Europejskiej, a to Wielkiej Brytanii, a to Ukrainy. Wojsko Polskie daje dupy naokoło!!!
Nota protestacyjna do Wojska Polskiego
Odbywają się akty wrogie wobec polskiej ludności cywilnej, w związku z czym wyrażam definitywny sprzeciw.
„Prof. Miąsko: Poczekajmy na czerwiec – wtedy ujawni się skala zapaści PAŃSTWA POLSKIEGO!” – Biznes Misja [YT]
Na własny koszt
Obalić komunę, dofinansować Ukrainę, doprowadzić do wojny z Rosją – zadania USA/Zachodu dla nas, Polaków. Ufff….A wszystko na własny koszt.
Koń trojański [Copilot AI]
Koń trojański to zarówno historyczna drewniana konstrukcja użyta w wojnie trojańskiej, jak i symbol podstępu i ukrytego zagrożenia.
Historyczne znaczenie
Koń trojański był wielką drewnianą figurą konia, zbudowaną przez Greków w dziesiątym roku wojny trojańskiej, w której ukryło się 12 wybranych wojowników, w tym Odyseusz, Menelaos i Idomeneus, podczas gdy reszta armii schowała się na pobliskiej wysepce Tenedos. Trojanie, przekonani o rzekomym darze pokoju, wciągnęli konia do miasta, co umożliwiło Grekom nocą otwarcie bram i zdobycie Troi. Budowniczym konia był Epejos, a konstrukcja wykonana była z drewna jodłowego. Historia ta jest wspomniana w „Odysei” Homera i dokładnie opisana w „Eneidzie” Wergiliusza.
Znaczenie frazeologiczne
Współcześnie „koń trojański” oznacza podstęp, zdradę lub ukryte niebezpieczeństwo. Frazeologizm odnosi się do sytuacji, w której coś, co wydaje się prezentem lub korzystną propozycją, w rzeczywistości kryje zagrożenie. Może dotyczyć relacji międzyludzkich, kontekstów społecznych, politycznych czy technologicznych.
Zastosowanie w informatyce
Termin „koń trojański” został również przeniesiony do informatyki, gdzie opisuje złośliwe oprogramowanie, które podszywa się pod nieszkodliwy plik lub aplikację, aby umożliwić nieautoryzowany dostęp do systemu użytkownika. Takie programy mogą powodować poważne szkody w komputerze, mimo że na pierwszy rzut oka wydają się bezpieczne.
Podsumowanie
Koń trojański jest przykładem ponadczasowego symbolu podstępu i sprytu. Jego historia z wojny trojańskiej przekształciła się w metaforę używaną w języku codziennym i technologii, podkreślając, że pozory mogą mylić, a brak ostrożności może prowadzić do katastrofy.
Antykomunizm nie był potrzebny
Pasowałoby zainicjować nową erę na naszym globie. Erę homo sapiens. Świat nie wygląda aktualnie tak, jakby rządziły nim istoty myślące. Zacznijmy od uświadomienia całej ludzkości, że antykomunizm w wykonaniu Zachodu, a według scenariusza USA, wcale nie był potrzebny. Sowieccy Rosjanie sami postanowili zdemontować Układ Warszawski i ZSRR, ponieważ ich komunistyczny kraj walił się gospodarczo. A przecież istota myśląca powinna być w stanie wymyślić, że nie wyważa się drzwi otwartych. Amerykański scenariusz antykomunizmu miał na celu przede wszystkim ukazać światu, że America is Great. Tak więc namieszali w świecie, żeby potem móc naprawiać, „udowadniając” swoją wielkość. Chodziło o to, aby cała ludzkość, na kilka pokoleń do przodu, znała oblicze komunizmu jako coś najokropniejszego. A USA uwalniające świat od komunizmu miały okazać się wielkie, wspaniałe, dobre, mądre, silne, doskonałe, boskie, idealne, najlepsze, perfekcyjne, pierwszorzędne, piękne, wyśmienite, porywające, cudowne.
Opcja zerowa
Niektórzy twierdzą, że konieczna jest w służbach specjalnych opcja zerowa. Uważam, że opcja zerowa konieczna jest w odniesieniu do polityków, ponieważ to oni są ostoją systemu i systematycznie spychają nas, Polskę, ku katastrofie. To system trzeba wyzerować, a nie służby. Co z tego, że wyzeruje się służby, skoro system nadal będzie działał? Opcja zerowa to hasło ogrągłostołowych zdrajców. To schemat Amerykanów. Im jest potrzebny kompletny paraliż służb i wojska, by następnie obsadzać stanowiska „od nowa” swoimi agentami, wielbicielami, zdrajcami Polski i Polaków. To jest właśnie opcja zerowa.

