Historia rodziny Dulskich, gdzie „moralności” strzeże Pani Dulska. Moralność, w jej rozumieniu, to pranie brudów w swoim domu i stwarzanie pozorów na zewnątrz. W takim duchu wychowuje Melę, Hesię i Zbyszka. Syn jednak nocami chodzi po kawiarniach. Dulska sądzi, że romans ze służącą – Hanką zatrzyma Zbyszka w domu i pozwoli mu się wyszumieć w zaciszu czterech ścian. Dulska krytykuje niemoralne w jej odczuciu zachowanie innych, wyrzuca lokatorkę, która przyniosła jej wstyd próbując popełnić samobójstwo, a z drugiej strony pozwala mieszkać w kamienicy kokocie, która dobrze płaci za najem. Dulska źle ocenia także sposób na życie Juliasiewiczowej, dla której jest ciotką. Wreszcie okazuje się, że Hanka jest w ciąży ze Zbyszkiem.
Dulska próbuje ją wyrzucić z domu, ale Zbyszek w złości oznajmia, że zamierza ożenić się z Hanką. W końcu zjawia się matka chrzestna Hanki, która negocjuje jak najlepsze warunki dla dziewczyny. Gdy Zbyszek rezygnuje ze ślubu za namową Juliasiewiczowej, pada propozycja zapłacenia Hance za szkody. Początkowo nie chce pieniędzy, aż w złości żąda 1000 koron i grozi alimentami. Dulska zgadza się ze strachu o skandal. Hanka wyprowadza się i wszystko wraca do normy, zaś pani Dulska jest niezmiennie przekonana, że w jej domu wszystko odbywa się z największą moralnością.
Emigracje oraz globalne zjawisko przyjmowania przez różne narody zachodniego stylu życia sprawiają, że tu i ówdzie można natknąć się na argument o „wyższości kultury Zachodu”. Opiera się on na założeniu, że cywilizacja euroamerykańska miałaby być odpowiedzią na powszechne ludzkie potrzeby. Rozważmy ów argument w jego najogólniejszej postaci.
Najkrócej mówiąc, można traktować go jako przejaw ogromnej ignorancji historycznej i narcystycznego samozadowolenia. Jak zauważył słynny francuski antropolog Claude Lévi-Strauss, przyjmowanie zachodniego modelu życia nie jest skutkiem spontanicznego wyboru, lecz braku wyboru. Imperia mezoamerykańskie, plemiona afrykańskie i australijskie nie porzuciły ochoczo swoich wierzeń i kultur po zetknięciu się z białym człowiekiem. Jego pojawienie się w ich świecie bezpośrednio lub pośrednio zniszczyło te kultury, tak że struktury ich tradycyjnego świata bezpowrotnie przestały istnieć. Zachodnie wojska, misjonarze, poszukiwacze złota, plantacje cukru czy atlantyckie niewolnictwo postawiły wiele społeczeństw wobec alternatywy: albo dołączyć do Zachodu, albo podjąć z nim nierówną walkę. Zauważmy przy okazji, że współczesna pozycja cywilizacji euroamerykańskiej nie byłaby zapewne tak silna, gdyby nie stulecia wykorzystywania siły roboczej innych nacji, złóż położonych na ich terytoriach czy opanowywania niezachodnich szlaków handlowych.
Jeśli pod jakimiś względami Zachód przewyższa inne kultury, nie znaczy to, że dzieje się tak w każdej dziedzinie. Przykładowo, przeciętna wiedza botaniczna czy zoologiczna Europejczyka jest wręcz żenująco niska w porównaniu z tą, jaką mają pewne plemiona „pierwotne”. Etnografka Laura Bohannan naukę języka jednego z plemion afrykańskich zaczęła od lokalnych nazw roślin. Wybrana metoda okazała się fatalna. Tubylcy przynosili jej setki próbek, których badaczka nie potrafiła zidentyfikować. Nawet dziesięciolatki prześcigały w znajomości roślin oraz ich zastosowania tę wykształconą na zachodnią modłę uczoną, nie mogąc uwierzyć w jej niewiedzę. Wspomnijmy też o przypadku użytkowników papuaskiego języka tewa, w którym morfologiczny opis liści zawiera aż 40 terminów, a sadzonki kukurydzy określa się 15 różnymi słowami!
Na koniec warto także przypomnieć jedną z najbardziej uniwersalnych skłonności ludzkich: etnocentryzm. Podobnie jak ludy Zachodu uważają się za najbardziej cywilizowane, tak przedstawiciele nawet „najprymitywniejszych” – z naszej perspektywy – plemion uznają się za jedynych „prawdziwych” ludzi. Ilekroć antropolog Curt Unckel Nimuendajú opuszczał badane przez siebie plemiona brazylijskie, by na jakiś czas wrócić do „cywilizacji”, tubylcy popadali w istny lament: współczuli mu, że opuszcza ich wieś, będącą w ich odczuciu centrum świata.
Należałoby tu jeszcze dodać przykład rozprawienia się przez Zachód z komuną. Zachód, nie licząc się z prawem, narzucił swoje kryteria, co jest dobre, a co złe. Dobrem okazało się nawet napadanie na ludność cywilną po domach. Zachodni antykomunizm okazał się kolejnym aktem niszczenia.
Może bardziej czujemy niż wiemy, że obecny kształt cywilizacji jest jak kolos na glinianych nogach i prędzej czy później rozsypie się z hukiem. Kierunek, w jakim toczy się cywilizacja nie ma żadnego sensu. Zdominowany jest przez kilka procesów, które da się opisać w pojęciach: szybciej, więcej, głośniej i mocniej. Oczywiście upraszczam, ale nie miejsce tu na elaborat.
Coraz szybsze mamy samochody, samoloty, rakiety, motocykle, pociągi, komórki (w sensie przesyłu danych) i komputery. Zyskujemy dzięki temu więcej czasu, który zwykle inwestujemy w osiąganie czegoś „więcej” – pieniędzy, rzeczy, przedmiotów, gadżetów. Głośniej i mocniej to z kolei wyznaczniki dobrej zabawy, gdzie dominującą rolę odgrywa produkcja adrenaliny.
Nikt nie umie sensownie odpowiedzieć na pytanie dlaczego ma być szybciej, więcej, głośniej i mocniej. Zresztą chodzi właśnie o to, abyśmy nie zadawali sobie (i innym) pytania o sens. Jeśli ktoś stawia takie pytanie, jest uważany za dziwaka, który nie rozumie współczesności, nie wie „o co idzie”. Dana rzecz, zjawisko, wydarzenie, nie musi być mądra, dobra czy pożyteczna, musi jedynie spełniać kryteria szybkości, wielkości i mocy. Absurdy mają się dzięki temu dobrze i coraz lepiej.
Po kolei wiekopomne instytucje i dzieła ludzkości zmieniają znaczenie. Polityka, w miejsce służby ludziom (społeczeństwu), stała się grą półinteligentów, sztuką uwodzenia wyborców. Gospodarka gotowa jest produkować nie rzeczy potrzebne i trwałe, ale takie, które uda się ludziom wcisnąć (dzięki mocy reklamy). Media posługują się w równej mierze kłamstwem, prawdą, prowokacją, skandalem, wszystkim co da się wymienić na zysk. Kultura porzuciła wymóg piękna, harmonii i poznania, w imię epatowania głównie innością i gabarytem wulgaryzmu. Nie skarżę się, nie narzekam, zupełnie na chłodno oglądam i słucham, co się dzieje.
Jasne, wiem, że mój głos „Król jest nagi!”, nie ma znaczenia. Mam nadzieję, że krzyknie to ktoś, kogo głos wstrząśnie globalnie. Coś w tej sprawie dzieje się w najnowszej historii Kościoła, niedawno za sprawą głosu Jana Pawła II, teraz w gestach i mowach Franciszka.
Kiedy chcę mieć jakiś naprawdę świeży news, wolę otworzyć okno niż Internet. Za oknem dzieje się wiele rzeczy prawdziwych i pięknych, w Internecie trzeba pompować bzdety, aby stały się „czymś”. Cieszę się, że wciąż nikt nie wymyślił patentu na pogodę i mamy tak często zupełnie inną niż oczekiwalibyśmy. I mam nadzieję, że nikt nie złamie kodu porozumiewania, jakim posługują się jelenie i żurawie.
Jestem też pełen wiary w zdolność otrząsania się z głupoty i małostkowości, w czujny zmysł dobra i mądrości, które wielu ludzi pielęgnuje w sobie. I mam taki mały majowy apel – pomóżmy, żeby ten kolos na glinianych nogach rozchrzanił się prędzej. Po prostu bądźmy pomimo wszystko dobrzy i lepsi, niekoniecznie szybsi i więksi. Bądźmy bardziej szczerzy i ufni, niekoniecznie głośniejsi i mocniejszy.
I dzielę się z wami wiarą, że ten kształt cywilizacji może się bardzo szybko zmienić, w Cywilizację Miłości.
Degradacja życia politycznego na świecie zaczęła się w chwili nazwania komuny zbrodnią. Tym sposobem tą kwalifikacją skażony jest każdy człowiek zasłużony dla swojego komunistycznego kraju. Każdy jest zdegradowany i pozbawiony praw „wolnego świata”. Szczytem arogancji jest dopominanie się o cywilizowane traktowanie i uznawanie zasług dokonanych za komuny. Każdy TW powinien — zgodnie z tą kwalifikacją — chodząc ulicami, ze wstydu wbijać wzrok w ziemię. Czuć się jak zbrodniarz, wyrzutek. Jak szmata do podłogi, po którą sięgnąć może każdy i zrobić z nią, co mu się podoba.
Znów jak co roku święta to dla mnie zmartwienie, a nawet zgroza. Z powodu pieniędzy, oczywiście. Czy Pan i ten drugi Pan ze służb wyobrażacie sobie, że ktoś jest w stanie przeżyć za tysiąc złotych miesięcznie?! Doprowadzenie człowieka do takiego stanu, że dysponuje kwotą tysiąc złotych miesięcznie, to jest morderstwo. Powolne, stopniowe morderstwo. Ten blog wygląda trochę jak blog dywersanta. Pogodnego i psotnego. Ale tak naprawdę ukazuje wielką moją tragedię, bo przecież ja tutaj nie wojuję dla zadymy, ale walczę o życie.
Nasiprzodkowienamchujadali
Na naszym pokoleniu przeprowadzana jest operacja, mająca na celu zdyskredytowanie osiągnięcia komuny. Zachodowi i rodzimym sojusznikom Zachodu szkodziło wszystko to, co dobrze o komunie świadczyło. Operacja ta jest w najwyższym stopniu agresywna. Bardzo długo się zastanawiałam, dlaczego padło na naszą rodzinę. Bo już czepiali się mojego taty na przełomie siedemdziesiątych i osiemdziesiątych lat. Nagle zaczęli się do niego dobierać! Odbiło im?! A wcześniej, przez blisko 30 lat mieliśmy absolutny, niezmącony działaniami komunistycznych władz, kompletny spokój. I to pomimo, że rodzice byli bezpartyjni. Fakt, że bezpartyjna rodzina nie była nękana, bardzo ładnie świadczy o komunie. I w tym sęk!
Tato i ja byliśmy poważni, a jednocześnie nie. Tato poważnie traktował swoją pracę w technikum, ja poważnie swoją szkołę, ale lubiliśmy psoty, cechowało nas poczucie humoru, lubiliśmy się śmiać. Nigdy się nie nudziliśmy, mieliśmy sporo rozmaitych zajęć i rozrywek. Nasza rodzina wraz z mamą stanowiła szczęśliwą, zgraną paczkę. Czy czegoś nam za komuny brakowało? O czymś marzyliśmy? Ja chciałam mieć więcej ciuchów, mama więcej towarów w sklepach, a tato chciał mieć auto. Nigdy nie jest tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej, ale dało się żyć naprawdę własnym życiem. Prywatność, życie osobiste, stabilizacja stanowiły wówczas wartość. Również moralność i sprawiedliwość. Co????! Moralność i sprawiedliwość w komunie????! Prywatność????! Stabilizacja????! Nie pasował ten wizerunek zaciekłym wrogom komuny. Nasza spokojna rodzina została jakoś przez nich wybrana i się zaczęło! Tajne intrygi, manipulacje, oszczerstwa i problemy. Tak w stosunku do naszej rodziny wyglądała, na początku tajna, wojna z komuną! Zabrali się za nas jak za Wietkong!
Jest trzecia rano, nie zmrużyłam oka. Da się tak żyć? No nie da się. Można uwierzyć w opowieść o ciągłym pozbawianiu człowieka snu przez polskie służby posługujące się falami? Pewnie ciężko w to uwierzyć. Uwierzy ktoś, czy nie, trudno. Tak czy siak, nie mam zamiaru milczeć. Relacjonowanie traktowania na bieżąco, to moja jedyna droga obrony. Około dwutysięcznego roku znalazłam się w obliczu takiego samego dylematu: cierpieć w milczeniu, czy podjąć jakieś działania. Podjąć działania, oznaczało narazić się na niedowierzanie ludzi w moją tragiczną opowieść. Ale nie podjąć, oznaczało wyrzec się szansy na uzyskanie jakieś pomocy, ratunku.
Mam 70 lat, cierpię na chorobę nadciśnieniową, dlatego wiadomo, czym może się dla mnie skończyć regularnie niesypianie po nocach. Z tego powodu nie zamierzam ograniczać się w ujawnianiu faktów ani swoich wniosków o całej tej sytuacji. Wspomnę tu swoją działalność w „Solidarności” i KPN, do chwili wprowadzenia stanu wojennego. I po co walczyłam i narażałam się? Dla kogo? Dla tych, którzy teraz w ramach służby Ojczyźnie, za bardzo wysokie pensje, wykańczają mnie i to w tak bestialski sposób?! W tym blogu można znaleźć moje opisy bestialskiego traktowania mnie, bo nie tylko na pozbawianiu snu ono polega.
Około dwutysięcznego roku zaczęłam szukać pomocy, pisząc pisma do kolejnych szczebli państwowych władz, a także zgłaszając proceder na policję, do sądu, do prokuratury. Zmarnowałam mnóstwo czasu i sporo pieniędzy, na darmo. Nie osiągnęłam nic. Napisałam do ONZ. Też nic. Złożyłam skargę na Polskę do Trybunału w Strasburgu, za nieludzkie traktowanie. Też nic. Wysłałam list do USA. Nie otrzymałam odpowiedzi. Wysłałam jeszcze kilka listów — część do konsulatu, część bezpośrednio do USA. Też nadaremno. Gdy Cię polska władza wykańcza, to po prostu nie ma ratunku. Takie są fakty. A że niejedną osobę w tym kraju wykończono na amen, to wiadomo. Gdy zaczęłam w samoobronie walczyć pisemnie, byłam wtedy samotną matką. Potrzebowałam sił do pracy, prowadzenia domu, wychowywania syna. Nie było litości!!
Pisałam do USA: Polska też ma swoich Karadżić’ów. Sądziłam wówczas, sugerując się ogólną propagandą, że atakowana jestem przez tajną siatkę poradziecką, pozostałą po komunizmie, osnutą na legalnych służbach specjalnych Polski. Opisywałam Stanom Zjednoczonym metody prześladowania mnie i torturowania falami. Nie otrzymałam żadnej odpowiedzi. Nie przeszkadzało amerykańskim władzom moje błędne przypisywanie procederu stronie rosyjskiej. Nie przeszkadzało i do dziś nie przeszkadza, że służby polskie, przy aprobacie polskich władz popełniały i popełniają bestialstwo na obywatelce tego kraju.
Gdy po wysłaniu serii listów do USA nie uzyskałam odpowiedzi, zaniechałam pisania. Znosząc nakładane na mnie w dalszym ciągu trudy, rozglądałam się za sposobem wykonywania pracy w domu. Nie mogąc liczyć na spokój od moich oprawców, nie dałabym rady podjąć normalnej pracy. Wyuczyłam się kodowania, grafiki komputerowej — zaczęłam robić internetowe strony. Wyzbierałam się finansowo. Wszystko miałam na bieżąco opłacane, BIK czysty jak łza. Tak minęło 8-10 lat, aż nastąpiła jesień 2016 roku, kiedy zaczęła się operacja tajna, przy udziale Stanów Zjednoczonych. Operacja odbywała się (i odbywa) przy użyciu techniki psychotronicznej, dzień w dzień i prawie co noc. Była tak agresywna, że Abu Ghraib wygląda przy tym, jak wesołe miasteczko.
Co jeszcze można wymyślić przeciw człowiekowi?! Pytam tutaj służby Stanów Zjednoczonych!! Już nie wystarczają napalmy, tortury, bombardowania — teraz mamy epokę grzebania człowiekowi falami w umyśle, systemie trawiennym, nerwowym, w strefach erogennych — dosłownie w każdym miejscu ludzkiego ciała i o dowolnym nasileniu. Przed wielu laty pisałam do Was, służb USA, listy, spodziewając się wsparcia w walce przeciw bestialstwu. I po co? Po co zmarnowałam tyle czasu, wysiłku i pieniędzy, skoro inicjatorem ataków są strona polska i służby USA? Gdybym wiedziała to wtedy, nie zwracałbym się do Was! Zwiedliście mnie! Deklarujecie obronę demokracji, walkę z komunizmem, z terroryzmem, a w praktyce okazało się coś zupełnie odwrotnego! ZWRACAŁAM SIĘ O POMOC DO STRONY… ATAKUJĄCEJ MNIE!.
Jest czwarta rano, nie zmrużyłam oka. Poznajecie ten upór? Z czyim rysem psychologicznym Wam się kojarzy? 🙂
Zamiast przyznać się do afery w środowisku siatki szpiegowskiej międzynarodowej, do afery polegającej na atakowaniu bez powodu osoby cywilnej w jej prywatnym mieszkaniu, biją mnie nieustępliwie nocami (i nie tylko nocami), aby pokazać — co pokazać właściwie? Lojalność centrali wobec bandytów na polskim odcinku siatki szpiegowskiej?
Sypiam (gdy sypiam) na materacyku w kącie małej kuchni, bida niedofinansowana, bo nie dawali pracować w ramach szykanowania i działań wyniszczających polską rodzinę. Gdy nie śpię, siedzę przed komputerem w tej samej małej kuchni, obok materacyka, zachowuję się cichutko, żeby nie budzić osoby, z którą mieszkam i która jest chora na niepełnosprawność umysłową (oględnie mówiąc). O, Wielcy Wojownicy Wolnego Świata! Jakże jesteście wielcy!! Ponadczasowi Bohaterowie przy swoich (a raczej służbowych) maszynach made in USA! Pół armii jednej i drugiej przeciw mnie, nieuzbrojonej kobiecie w sędziwym wieku, zabiedzonej i zadręczonej przez Was w latach ubiegłych, tych odleglejszych i tych bliższych. Tak oto i ja mam swoje „Więzień na zawsze” (tytuł filmu USA).
MOJA PRZESTRZEŃ ŻYCIOWA (okno po prawej)
Ciekawa jestem, na który dzień mają zaplanowane użycie bomby atomowej… Bo przecież wszystko robią zgodnie z planem i tak, żeby nie było niespodzianek. A zrobią to w taki sposób, żeby wyglądało na Ruskich. 🙂 Może jak mnie tutejsi bardziej zbiją, to powstrzymają ten kataklizm ludzkości? Moje gratulacje dla trafnej strategii Rzeczypospolitej Polskiej. Bijcie stare babki, a Polska będzie wielka i stanie się mocarstwem! Nie da się zachować spokoju, mówiąc o tym ohydnym, wzbudzającym najwyższą odrazę procederze nieludzkiego traktowania mnie. Stosowane metody spełniają znamiona zbrodni. Są natury kryminalnej. Nie zgadzam się, aby uznawano je za część jakiejś gry, politycznej czy jakiejś tajnej. Sprawcy tego procederu popełniają czyny o charakterze kryminalnym.
O co jest ta wojna, która zamroziła normalne prawa? Prawa są zamrożone w taki sposób, jakby toczyła się wojna militarna, nie skryta jak teraz, lecz jawna, przy użyciu widzialnych metod i widzialnego uzbrojenia. Wiadomo, że podczas widzialnej wojny życie ludności cywilnej podporządkowane zostaje prawom wojskowym. A więc, o co jest ta wojna, której zwykły obywatel nie ma możliwości dostrzec? Wiadomo, że na zamęcie wojennym korzystają różne męty — kradną, dają upust swym frustracjom itp. Ale ta utajniona wojna jest o tyle gorsza, że mętami wręcz się posługuje. Męty stanowią dla strategów tej wojny wartość bojową. Tym sposobem nie widzę szans, aby bandycki proceder przeciw mnie znalazł rozwiązanie. Wolno kraść, napadać ludzi w domach, torturować. Nie potrzeba bomby HEMP, aby cofnąć postęp do epoki kamienia łupanego. Wystarczy ta utajniona wojna. Ilu wartościowych ludzi skrzywdziła, ilu unicestwiła?! Autor filmiku z poprzedniego wpisu wykonał podobnie interesujących filmików na różne tematy ogromnie dużo. Jeden człowiek, a stanowi konkurencję dla Discovery, Planete itp. Ukrainiec, niesamowicie inteligentny człowiek. Ilu takich ludzi zostało pozbawionych możliwości rozwoju? I wcale nie przez wojnę na Ukrainie, bo także w Polsce i w każdym kraju, gdzie zamrożono normalne prawa, a prowadzona jest utajniona wojna, nie wiadomo o co.
Czy tam na Zachodzie umieją w ogóle żyć bez manipulacji? Dochodzę bowiem do wniosku, że nastroje faszystowskie na Ukrainie rozpętano specjalnie po to, aby wywołać wrogość do Ukrainy, aby wywołać wrogość między Polską a Ukrainą. Czyli dobrze znane „dziel i rządź”.
Kalkulacja jest taka: bandytów pastwiących się falami trzeba wymordować we własnym zakresie — wewnętrznymi polskimi siłami. Będą tak znęcać się nad jednymi, aby wzbudzać uczucia współczucia u innych. Będą się tak pastwić, ponieważ Zachód, a możliwe, że głównie USA chcą sprowokować jakieś działania ze strony Rosji. Moim zdaniem, Rosja nie zareaguje i nie ma co na to liczyć. Rodzimi bandyci będą się pastwić nad najbardziej wartościowymi ludźmi, aby tym więcej było to bolesne dla obserwatorów, też ludzi wartościowych, nastawionych patriotycznie i po ludzku.
No co, nie ma okrucieństwa w Polsce? Rząd zbudował na Ukrainie prowizoryczne osiedle… dla kilkunastu osób. Nawet nie dlatego, żeby się pokazać, lecz aby wkurzyć Polaków, którzy męczą się w ciężkich warunkach. Aby ich (nas) wkurzyć, aby było im (nam) przykro — aby wzbudzić burzę emocji typu rozpacz itp.
Żagiew (1993 r.) —
coś, co daje początek gwałtownym i dramatycznym wydarzeniom
gruby kawałek drewna, który przeznaczony jest do zapalenia albo pali się lub dymi po podłożeniu ognia
Wypracowane cechy psychopatów – tym charakteryzują się obecnie przywódcy zachodnich państw kapitalistycznych. Po prostu kapitalizm wychował psychopatów, dla których – jak wiadomo z definicji – najważniejsze jest, aby było im dobrze.
Cechy osobowości charakterystyczne dla psychopaty to:
niebranie pod uwagę uczuć innych ludzi, czyli brak empatii,
lekceważenie autorytetów i norm oraz zasad społecznych, w tym norm prawnych,
zwiększona skłonność do kłamania i celowego wprowadzania innych w błąd,
wysoko rozwinięta umiejętność manipulowania ludźmi dla osiągnięcia własnej korzyści,
wysoki próg odczuwania lęku i strachu – psychopaci sprawiają wrażenie nieustraszonych, ale nie dlatego, że panują nad lękiem, lecz z tego powodu, że nie wiedzą, co to strach, nie odczuwają go,
brak poczucia odpowiedzialności za własne (niemoralne) postępowanie,
tendencja do obwiniana innych ludzi za wszelkie niepowodzenia (sami nigdy nie poczuwają się do winy),
silne przekonanie o własnej wyjątkowości, poparte lub nie realnymi osiągnięciami,
niski próg dla odczuwania frustracji; psychopata szybko wpada w gniew i zachowuje się agresywnie, jeśli uważa, że ktoś lub coś stoi na drodze do osiągnięcia celu, jaki sobie wyznaczył,
ogromna łatwość i umiejętność usprawiedliwiania własnych zachowań, szczególnie tych moralnie podejrzanych; psychopata jest mistrzem podawania racjonalnych wyjaśnień, dlaczego zachował się wyjątkowo wrednie (oczywiście wrednie zdaniem innych, gdyż on nigdy tak nie postrzega swojego zachowania).
System kapitalistyczny amerykański wychował psychopatów. Pokazuje to dobrze dziennikarka Alexandra Pelosi. Psychopatami są zwykli pobożni ludzie, dostrzegający boskie dobro w zamachu terrorystycznym, w którym giną ich dzieci i wnuki. Również psychopatami są biznesmeni, którzy politykom wręczają łapówki, twierdząc jednocześnie, że to nie łapówki, lecz coś w rodzaju inwestycji, umowy. Psychopatami są też politycy.
W USA wielcy artyści żyją krótko. Wygląda to tak, jakby tam wydobywano w nich moce twórcze metodą dręczenia ich w stopniu nieludzkim. Pod wpływem skrajnych przeżyć tworzą wspaniałe dzieła: muzykę, piosenki itp. Ale to jest chora metoda. Zdrowy emocjonalnie artysta też jest w stanie tworzyć wspaniałe dzieła, w warunkach komfortu do pracy, w warunkach zdrowotnych i psychicznych komfortowych. To nieprawda, że trzeba ludzi dręczyć, żeby wydali owoc! Nie trzeba się „zajeżdżać”, żeby tworzyć. Prawdziwa sztuka potrzebuje pełnej duszy, w pełnej skali, począwszy od najsubtelniejszych przeżyć, poprzez odmiany czułości, po przeżycia ciężkie, ciemne i mroczne.
„Jestem szczególnie zaangażowany w tę sprawę, ponieważ jej znaczenie wykracza daleko poza Juliana Assange’a jako osoby, a także poza bezpośrednio związane z jego sprawą państwa. (…) Sprawa Assange’a to opowieść o człowieku, który jest prześladowany i maltretowany za ujawnianie brudnych sekretów władzy, zbrodni wojennych, tortur i korupcji. Jest to historia najpoważniejszej arbitralności sądowniczej w zachodnich demokracjach, które w innych przypadkach lubią być pionierem w dziedzinie ochrony praw człowieka. To historia celowej zmowy wywiadowczej i rządowej za plecami opinii publicznej i parlamentów narodowych. (…) To opowieść o człowieku, którego wszyscy uczyniliśmy kozłem ofiarnym za porażkę naszego społeczeństwa w walce z korupcją administracji i sankcjonowanymi przez państwo przestępstwami. Jest to więc opowieść o każdym z nas, o naszej własnej wygodzie, samooszukiwaniu i współodpowiedzialności za polityczne, gospodarcze i ludzkie tragedie naszych czasów. Sprawa Juliana Assange’a stanowi mrożący krew w żyłach precedens, kiedy bowiem mówienie prawdy stanie się przestępstwem, wszyscy będziemy żyć w tyranii”. [Nils Melzer — przyp. red.]
Obudziłam się o 1.55. z krzykiem. Tak kończyła się fabuła przesłanego mi filmu-snu. Nie chce mi się opisywać treści snu, istotny jest sam fakt jego przesłania i technika, jaką to wykonano. Jest to technika bardzo agresywna dla umysłu człowieka zaatakowanego w ten sposób. Powinien zainteresować się nią ONZ, Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu, może nawet Trybunał w Hadze oraz Interpol. Polskie władze powinny zainteresować się nią z urzędu, ale nie chcą, widać wolą szpanować w świecie posiadaniem tej techniki i zatrudnianiem okrutnych specjalistów od dręczenia i ich imponującymi umiejętnościami. Silna konkurencja dla USA.
Wy dążycie do brzydoty, ja dążę do piękna, I tak się mocujemy. Jesteśmy PRZECIWIEŃSTWEM. Globalny klub miłujących brzydotę. To jest drugie, może nawet istotniejsze zagrożenie dla Ziemi, oprócz gazów cieplarnianych.
Progeria (inaczej „przedwczesna starość”) to bardzo rzadko występujące schorzenie genetyczne, które powoduje przedwczesne starzenie się organizmu. Osoby, które na nie cierpią, zwykle dożywają trzynastego roku życia, chociaż zdarzają się wyjątki.
Przedwczesne, powolne umieranie — to mi zaaplikowaliście Wy, moi kaci. Ta choroba, progeria, została Wam podana jako instrukcja traktowania mnie. (Pewnie nie tylko mnie.) Stąd bezsenne noce, nędza, atakowanie mojego organizmu podczas pływania — przyduszanie oddechu, nienaturalny ból mięśni, objawy, które znikały zaraz po wyjściu z basenu. Pływałam, jakby ciągnąc za sobą wielkie obciążenie. Stąd też systematyczne stwarzanie dla mnie sytuacji stresowych i tragicznych. Cierpienia fizyczne i psychiczne. Ingerencja w moje relacje rodzinne — katowanie uczuciami. Ciągłe obciążanie organizmu falami różnego typu. To Wasz prototyp, instruktaż dla innych służb i osób chcących służyć Waszej tajnej armii?
Jesteście nienormalni! Zamachowcy samobójcy! W taki sposób Zachód unicestwia życie na części przeludnionej Ziemi, żeby dla siebie zyskać więcej miejsca i pożywienia?