Strasznie mnie wkurza, że publicznie mówi się jedno, a naprawdę dzieje się coś zupełnie innego, i to nie tylko w Polsce, ale też na całym świecie. Zaczęło się – oczywiście – od antykomunizmu. Jako młoda osoba zaangażowałam się w ruch narodowo wyzwoleńczy i „Solidarność”. W pewnym momencie cały nasz naród gotów był wziąć udział w strajku generalnym, w ramach poparcia dla tych przemian w Polsce, powrotu Polski do bloku zachodniego i dla nowego układu w świecie. Cały nasz naród gotów był wziąć udział w tym pięknym dziele. Ale niewyobrażalnie niecne ze strony Zachodu jest to, że równolegle prowadził swoją kampanię agresji i terroru, o czym się nie mówiło głośno – dopiero z biegiem czasu dało się to poznać po różnych mnożących się wciąż tragicznych faktach – zamachach, dziwnych katastrofach itp. Dziś już mało kto daje się nabrać, że pożary, zamachy na ludzi, dziwne wypadki itp. są wynikiem przypadku. Ktoś powiedział wtedy „nie wyważa się drzwi otwartych” – wtedy nie rozumiałam, ale dziś już rozumiem, że odniósł się w ten zawoalowany sposób do ówczesnej rzeczywistości. Skoro Polacy sami chcieli powrotu do Zachodu, to po jasną cholerę stosowano wobec nas siłę?! I stosuje się nadal. I skoro Sowieci wyszli z Polski spokojnie, bez jednego strzału, to po co użyto siły?!
Istotna, o ile nie decydująca w działaniach agresywno-terrorystycznych Zachodu była nowa technika, stosowana od początku antykomunizmu, polegająca na emitowaniu fal na odległość bezpośrednio do człowieka lub urządzeń technicznych. Tak przesyłanymi falami można człowieka oszołomić, a nawet zabić, skłonić by wyskoczył oknem, wpadł w szał i zabił, skatował własne dziecko itp. Tak przesyłanymi falami można upośledzić funkcjonowanie urządzeń w samolotach, samochodach itp. Możliwości techniki fal to temat tabu. Do dziś o tej technice nie informuje się nas rzetelnie, a ktoś, kto o niej wspomina, otrzymuje piętno chorego umysłowo. Wiadomo, że istnieje metoda oczerniania ludzi chcących ujawnić jakiś przestępczy proceder, aby ludzie tacy postrzegani byli jako niewiarygodni – tworzy się na przykład pozory, że są uwikłani w jakieś przestępstwo.
Nigdy nie byłam i nie jestem działaczką, która podjęła się działalności przeciw tej technice czy w ogóle w sprawie tej techniki. Jeżeli podejmuję ten temat, to tylko dlatego, że zostałam zaatakowana nią ja i moja najbliższa rodzina. Przy jej użyciu prowadzono rozmaite działania, które paraliżowały może życie, niszczyły moje osobiste plany i cele. Moje zainteresowanie tą techniką to moja SAMOOBRONA. (Szczegółów o mojej rodzinie tu nie napiszę.)
Kieruję tu oskarżenie przeciwko całemu Zachodowi, ale każdy proceder ma – jak wiadomo – swoich prowodyrów. Najbardziej o rolę prowodyra podejrzewam USA i Wielką Brytanię.

