Najtrudniej jest zabić pierwszy raz. Potem już coraz łatwiej, aż staje się to nudną rutyną. Najtrudniej jest złamać prawo pierwszy raz. Potem już coraz łatwiej, aż staje się to nudną rutyną. Ustalenia w Jałcie i Poczdamie zostały złamane najazdem sił zachodnich już w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku, na kraje bloku wschodniego. Zachodnie państwa zawsze głośno krzyczą, gdy jakieś ustalenia są łamane, np. Protokół Miński, ale skrzętnie przemilczają fakt złamania Układu trojga przedstawicieli Zachodu ze Związkiem Radzieckim, zawartego po II Wojnie Światowej. Dla nas, obywateli PRL, Układ ten był legalnym prawem. Żyliśmy w strefie wschodniej światowego porządku ustanowionego po Wojnie. Pracowaliśmy, uczyliśmy się, zakładali rodziny – funkcjonowaliśmy w warunkach pokojowych, zgodnie z obowiązującym prawem krajowym i światowym. Sytuacja dla nas, obywateli PRL, była legalna. Oczywiście, żaden układ nie musi trwać wiecznie, ale ten jałtański został przerwany na skutek militarnej agresji Zachodu, a nie międzynarodowych ugodowych ustaleń. Ten porządek prawny, który dla nas, obywateli PRL, był legalny, został po bandycku zburzony. Zaczął się chaos i anarchia, ludność została zdezorientowana i oszukana. To pierwsze złamane prawo zaowocowało dalszymi bezprawnymi i podstępnymi poczynaniami Zachodu. Wbrew programowi ruchu narodowo-wyzwoleńczego, siłą i podstępem, manipulując politycznymi marionetkami, wciągnięto nas do układu z Unią Europejską, traktując nas, zwykłych obywateli, jak worki z piaskiem. Równolegle Zachód zaczął modelować nasz kraj w taki sposób, że w efekcie końcowym mamy tutaj polski faszyzm.
Są trzy prawdy: prawda, też prawda i gówno prawda
Żeby ludzie myśleli, że Układ Warszawski był głupi i zły, puszczono w świat szkalującą propagandę. Żeby ludzie myśleli, że Rosja to samo zło, puszczono w świat szkalującą propagandę. Żeby ludzie w krajach pokomunistycznych myśleli, że Zachód to sojusznik, podziało się wiele złego, a jednocześnie „szczekacze” sugerowali, że autorstwo jest rosyjskie. Żeby ludzie w krajach pokomunistycznych myśleli, że głupi politycy to norma światowa, zachodni politycy zaczęli odgrywać głupów. Dzieje się coś, ale tak, żeby wyglądało, że dzieje się coś innego. Czy to nie jest zanadto męczące? Po co się tak męczyć?
To nie jest kapitalizm
Państwo powinno być stabilne. Niekoniecznie bogate, ale stabilne. W tym celu wszystkie grupy społeczne powinny mieć zagwarantowane prawa. W państwie jedni pracują inni nie. Nie pracują na przykład dzieci, matki wychowujące małe dzieci, ludzie starzy, niepełnosprawni, bezrobotni itd. Ci, którzy pracują, zapełniają budżet państwowy. Ci, którzy nie pracują, powinni otrzymywać świadczenia pieniężne z państwowego budżetu. Powinni je otrzymywać z urzędu i mieć ustawowo zagwarantowane prawa do stałego, comiesięcznego otrzymywania pieniędzy. A jak jest w Polsce teraz? Teraz prawa do otrzymywania państwowych pieniędzy przyznaje Opieka Społeczna. Opieka Społeczna to gigantyczna organizacja, pożerająca gigantyczne koszty. Zatrudnia przeogromną rzeszę pracowników, zużywa niewyobrażalną ilość papieru, materiałów biurowych i wyposażenia swoich biur. Gdyby te pieniądze, które pochłania Opieka Społeczna, pozostały w państwowym budżecie, o tyle więcej otrzymywałyby należnych świadczeń osoby niepracujące.
Ponadto powinien być ustawowo ustalony limit, poniżej którego każdemu żyjącemu w niedostatku obywatelowi Polski należałoby się comiesięczne świadczenie, którego wysokość ustalano by też ustawowo. A jak jest w Polsce teraz? Teraz urzędniczki (urzędnicy) badają każdorazowo, bywa że co miesiąc, czy danej osobie należy się pomoc z Opieki, czy nie. W tym celu istnieje cała skomplikowana procedura, pochłaniająca ogrom papieru, koszty dojazdu urzędniczki i inne koszty.
Opieka Społeczna działa jak maszynka do mielenia państwowego budżetu. To struktura dywersyjna. Koń Trojański podstępnie wyniszczający nasz kraj.
Rachunek
za działalność solidarnościowo-niepodległościową, w ramach „Solidarności” i KPN-u, w okresie od 1980 r. do 13 grudnia 1981 r.
- udział w wiecach, strajkach, mszach
- działalność w zakładzie pracy
- narażanie zdrowia, życia i wolności osobistej
- ryzyko represji
- konsekwencje, jakich zaznałam ja i moja rodzina
- procenty za zwłokę
Razem do zapłaty: 5 500 000 zł
Koniec
Amerykanie siedzą na tym swoim zadupiu i pewnie nawet nie zauważyli, że kapitalizm umarł. Rosły koszty, rosły, rosły i rosły, siłę roboczą okrajano, okrajano i okrajano z dochodu i przywilejów pracowniczych, aż okrojono tak, że robotnik/pracownik stał się… niewolnikiem. Oto jak upadł na planecie Ziemia kapitalizm. I po co było tak zaciekle walczyć z komunizmem?
Na pewnym etapie rozwoju technologii i akumulacji środków kapitalizm staje się jedynie wyzyskujący czy nawet zabójczy (przypadki udokumentowane podczas wieloletnich obserwacji). Ciężko go pogodzić z człowieczeństwem.
przekroj.pl – „Niekapitalny kapitalizm” – Malcolm Harris, przetłumaczył Bartosz Weber, Monika Pigan
Dom wariatów
Amerykanie są prymitywni i okrutni. Prymitywni — to widać m.in. na filmie „Meet the donors” („Darczyńcy”) Alexandra’y Pelosi. Okrutni — to widać m.in. na filmie „Hotel Coppelia„. Jest im na świecie za wygodnie. Powinno się od nich zacząć wymagać, by się zmienili. A skoro świat, w szczególności sojusznicy USA nie naciskają, to Amerykanie, realizując swoje cele, nie liczą się z innymi narodami, wobec których są okrutni. Sojusznicy USA wręcz żywią się tym, co Amerykanie swym okrucieństwem osiągają. Odnośnie prymitywizmu — po co się starać, skoro mimo prymitywizmu można tak wiele w świecie osiągnąć. I tak oto, zamiast myśleć nad przyczynami wojny na Ukrainie, wszyscy Europejczycy i Amerykanie widzą rozwiązanie wyłącznie w sankcjach. Podobno coś tam na Ukrainie ma zostać przez Zachód odbudowane. A co, jeśli Rosjanie znów i to zbombardują? Jeszcze więcej sankcji?? I tak aż do skończenia świata.
„Cobb” – film USA z 1994 r.
Muszę ten film wyróżnić, bo ukazuje coś, z czym w caaaałym świecie mamy do czynienia. Rzecz co prawda dzieje się w USA, postaci są Amerykanami, lecz ukazany na filmie amerykański problem rozlał się po świecie, dotarł nawet do mojego domu. Tematem filmu są dwie rzeczywistości – prawdziwa i fikcyjna. Gdy ktoś stworzy o Tobie wizerunek fikcyjny, to potem przez całe życie udowadniasz nadaremno, że nie jesteś żyrafą.

Męski szowinizm
Pamiętam jak wkrótce po Okrągłym Stole jacyś, na złość komunie, zaczęli przeszczepiać na polskie społeczeństwo „nowoczesny” styl mentalności „wolnego świata”. W kioskach pojawiły się kolorowe czasopisma pornograficzne w stylu „Playboy”. Przechodząc koło pobliskiego kiosku widziałam wśród stosu różnych gazet przeerotyzowane – mówiąc oględnie – ilustracje przedstawiające szczegóły kobiecego ciała. Pomyślałam, że przecież dzieci i młodzież atakowane są tymi obrazami. Bo pornografia jest właśnie rodzajem ataku, zwłaszcza na młodych. Bogata psychika młodego człowieka zostaje okrojona, zawężona i ukierunkowana na fizjologiczny sex. Zmysł erotyczny zaczyna dominować nad rozwojem psychicznym. W ten sposób osaczona psychika nie ma możliwości rozwijać się poprawnie. Naturalne bogactwo psychiki zostaje zredukowane do jednego rodzaju doznań – erotyzm i sex. To krzywda. Na szczęście „rewolucja seksualna” nie udała się, bo dość szybko gazety pornograficzne z kiosków zniknęły.
A tu bardzo ładny artykuł pt. „Zacznij Szanować Kobiety. One Są Tego Warte!”
I jeszcze jeden ładny artykuł pt. „Kobiety – Jesteście Wspaniałe!”
Mam plan
Zrobię sobie ołtarzyk. Będzie w nim Święty Morawiecki, Święty Duda i Święty Kaczyński. Kupię sobie klęcznik. Nie, nie do ołtarzyka. Klęcznik ustawię przed telewizorem. I tym optymistycznym akcentem kończę na dziś. Dobranoc.
Prześladowana przez Zachód
Minęło czterdzieści lat i już wreszcie wiem, jak to się działo, że stale wylatywałam z każdej kolejnej pracy, za komuny od 1982 r. i po rozwiązaniu komuny również. Oczywiście finansowo byłam na tych tajnych operacjach bardzo stratna, ponieważ do nowej pracy zawsze przyjmowano mnie na najniższą stawkę płacową, a ponadto pomiędzy starą a nową pracą zawsze była jakaś przerwa przeznaczona na poszukiwanie nowej pracy. Podczas tych przerw – rzecz jasna – nie zarabiałam. Do 1989 r. można było sądzić, że z każdej kolejnej pracy wyrzucała mnie władza komunistyczna. Podobno ktoś bardzo nie chciał, żebym zajmowała się i dociekała, kto i dlaczego wyrzucał mnie z pracy za komuny. Ale niech mnie ten ktoś pocałuje w cztery litery, dociekłam! Wynik moich dociekań jest następujący: TO NIE KOMUNA WYRZUCAŁA MNIE Z KOLEJNYCH PRAC! I tu ukłon w stronę Zachodu. Tak kombinowali, tak mącili, żeby stworzyć wizerunek komuny możliwie jak najohydniejszy. Ponieważ byłam młodziutka, wcześniej polityką zupełnie się nie interesowałam ani nie zajmowałam, to łatwo było mnie wprowadzić w błąd. Zachodni intryganci spodziewali się najwyraźniej, że winą za wyrzucanie mnie z prac obarczę komunę. Tak się jednak nie stało.
Czy przed Okrągłym Stołem czułam się tym wyrzucaniem z prac prześladowana? Może kogoś zaskoczy moja odpowiedź, ale nie. Nie czułam się prześladowana, lecz kompletnie, absolutnie zdezorientowana i zadziwiona. Mimo że przez kilkanaście miesięcy udzielałam się w ruchu solidarnościowo-niepodległościowym, nie ukształtowało się we mnie wyobrażenie, że zostałam ofiarą prześladowań władzy sowieckiej czy nawet tylko PRL-owskiej. Przede wszystkim dlatego, że to prześladowanie było bez sensu. Od ogłoszenia stanu wojennego zaniechałam działalności, a poza tym nie pełniłam aż tak znaczącej roli w opozycyjnym ruchu, by spodziewać się wrogości większej niż wobec Lecha Wałęsy czy innego wielkiego działacza. Stopień prześladowań był nieadekwatny do „winy”. A poza wyrzucaniem mnie z pracy były też inne przejawy prześladowań, ale o tym kiedy indziej. Ogólnie mówiąc, zwaliła się na mnie taka seria rozmaitych form nękania, jakbym co najmniej spaliła komuś wieś.
Egocentryzm
Człowiek chory staje się egocentrykiem. Dzieje się tak dlatego, ponieważ człowiek ten zaczyna się bronić przed chorobą i koncentruje się mocno na sobie. Jednocześnie stara się nakłonić otoczenie, by mu w pokonaniu choroby pomogło. Szuka też pomocy u lekarzy. Taki egocentryzm jest chwilowy, a niekoniecznie musi być stałą cechą osobowości. Podobnie egocentrykiem staje się osoba prześladowana, nękana, torturowana itp. Zarzucanie takiej osobie, że zanadto zajmuje się sobą jest bez sensu. Jej zachowanie to wołanie SOS, które kieruje do otoczenia. Musi zajmować się sobą, ponieważ szuka w sobie sił do przetrwania. Podświadomie i świadomie stara się wydobyć z siebie dodatkową energię. Stale przeprowadza kalkulacje i analizy swoich sił i możliwości psychicznych, aby w skrajnych warunkach agresji, jakiej jest obiektem, nie tylko znieść cierpienie, ale też znaleźć jakieś wyjście z opresji. Mobilizuje się do wielkiego skoku. Podobno człowiek, którego goni tygrys, jest w stanie przeskoczyć wysoki płot, jakiego nie byłby w stanie przeskoczyć w normalnych warunkach. Prześladowcy, chcąc odizolować ofiarę od pomocy, stosują jednocześnie metodę rozgłaszania o ofierze kłamstw i oszczerstw, między innymi zarzucając jej właśnie egocentryzm i zbytnie zajmowanie się sobą.
Świat stał się straszliwie brutalny. Metody terroru i zbrodni stały się za naszych czasów codziennością. Specjaliści inicjujący takie tragiczne wydarzenia z pozycji środowisk tajnych są w tym dziele zawodowcami. Mają swoje sposoby, by atakować (zlecać ataki), a jednocześnie uniemożliwić ofierze (ofiarom) ratunek. Warto mieć to na uwadze.
