TO NIE SĄ MOJE DŁUGI >>>

ANTYKOMUNIZMEM
POWINIEN ZAJĄĆ SIĘ INTERPOL!!!

Mam pytanie…

Moje poglądy, refleksje,, wspomnienia

Witaj Niepodległa!

Precz z komuną! Sowieci do domu! Won za Ural! Komuniści najlepiej wyglądają przez celownik! Komunistów na drzewa! W czasie gdy padały tego rodzaju hasła wszyscy w kraju mieli jeszcze pracę, wszelkie instytucje takie jak żłobki, przedszkola i szkoły, kluby sportowe, przychodnie lekarskie itp. działały jeszcze normalnie. Teatry i kina dostępne były po przystępnej dla każdego cenie. Na konsumpcję w restauracji czy kawiarni też stać było każdego, nawet w Wierzynku czy Hotelu Cracovia. Kraków był nasz. Nasze były ulice, dyskoteki i dancingi. Nasze były tramwaje, autobusy i taksówki. Włóczyliśmy się po kawiarniach i po sklepach kupując niejednokrotnie duperele, które i tak prędzej czy później lądowały w śmieciach. Kraków był mój!

Regiony:    

Inwazja inwazji nie równa

Propaganda solidarnościowa i zachodnia uczyła nas potępienia dla „zbrodni Stalina”.  Opowiadano w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku o wydarzeniach takich jak Katyń, Wielki Głód itp. Ale po tym brutalnym etapie nastąpiła odwilż i w efekcie widzimy teraz, że Układ Warszawski budował, a nie niszczył. Natomiast Zachód, podbijając jakiś kraj, zawsze jednocześnie go niszczy. Taka jest różnica między inwazją Sowietów a państw imperialistycznych Zachodu. Czyli „etap zbrodni Stalina”, był to etap podboju i podporządkowania, po to, aby następnie coś zbudować.

Regiony:        

Po prostu prymitywny rozbój

Stopień bandytyzmu jest straszny. Przeciętny człowiek nie podejrzewa nawet, że istnieje na świecie aż taka arogancja. Bo jakże można tak bez pardonu wtargnąć w czyjeś życie i zrujnować mu wszystko, co sam wypracował, bez niczyjej pomocy. Jakże sprawcy śmieli unicestwić moje osiągnięcie, w tworzeniu którego nie mieli ani odrobiny udziału!

Prokuratur stwierdza chłodno, że powiadomienie o przestępstwie nie zostało dostatecznie uwiarygodnione i dlatego postępowanie nie może być wszczęte. To jego własna decyzja, czy po prostu uległ? Na pewno uległ, bo przecież fakty są przerażające, kwalifikujące się do wszczęcia nie tylko postępowania, ale wręcz alarmu w skali kraju. Poszlaki, których dostarczyłam, są mocne.

Rozbiory ekonomiczne zaczynają się od Edwarda Gierka. A potem? Jakże zdesperowani w antyrosyjskości okazali się europejscy przywódcy, skoro postanowili w jednym z kolejnych kroków swojej strategii stworzyć ociężałą i nieekonomiczną, wręcz samobójczo kosztowną, antyekologiczną i rozbudowaną do absurdu pod względem biurokracji Unię Europejską. Na złość babci odmrożę sobie uszy.

Regiony:        

Moje pismo do posłanki PIS-u, które zostało całkowicie zignorowane [2016 r.]

Szanowna Pani Poseł,

Wiadomo, że w Polsce jest dużo biedy. Jest wielu ludzi, którzy nie chcą tkwić na poziomie biedy i taki styl życia – wegetacji – im nie odpowiada. W przekonaniu, że w ich własnej mocy jest nie dać się pociągnąć w dół, podejmują działania. Z tego rodzaju ludźmi mam na co dzień do czynienia.

Prowadzę jednoosobową firmę, wykonuję internetowe strony. Kontaktuję się (głównie przez Internet) i współpracuję z osobami prowadzącymi działalność w tej samej branży co ja. Są koderami, grafikami i programistami. Mieszkają w różnych rejonach Polski – w miastach, miasteczkach i wsiach. Są w różnym wieku, choć w większości to ludzie młodzi, a nawet bardzo młodzi. W przeważającej większości są samoukami. Bardzo dużo pracują. Zdobywają klientów, ślęczą godzinami przy komputerze – tworzą i nieustannie uczą się, by być na bieżąco w coraz to nowych technologiach, na forach internetowych wymieniają się wiedzą i doświadczeniem.

Jedni mają stałą pracę i dla nich wykonywanie stron jest zajęciem dodatkowym, dla innych to jedyne źródło utrzymania. Tylko wyjątki mogą sobie pozwolić na założenie własnej firmy. Na przeszkodzie stoją składki ZUS. Tylko wyjątki to ludzie nadzwyczaj utalentowani, posiadający wysoko wykwalifikowaną wiedzę w dziedzinie informatyki czy grafiki komputerowej, zdobytą na uczelniach czy w firmach. Dla nich miesięczne składki ZUS ok. 1000 zł nie stanowią problemu, to tylko niewielka część ich zarobku.

Zdecydowanie przeważająca ilość ludzi prowadzących działalność związaną z tworzeniem internetowych stron prowadzi tą działalność nie posiadając firmy. Nie stać ich na opłacenie ZUS-u, ponieważ ich zarobki są zbyt niskie. Z własnego doświadczenia wiem, że zdarzają się miesiące, kiedy osiąga się zarobek niższy niż obowiązkowa składka ZUS. Bywają też miesiące lepsze, jednak nawet wtedy opłacenie składki to wielki wysiłek i wyrzeczenie. Istnieje co prawda prawo umożliwiające zawieszenie działalności, a tym samym zawieszenie obowiązku opłacania składek, lecz w przypadku tego zawodu jest ono mało przydatne. Jest mało przydatne dlatego, że nie da się z góry przewidzieć, ile w najbliższym okresie zleceń wpadnie (i czy w ogóle wpadną). Nie da się więc zaplanować swoich zarobków na najbliższą przyszłość. Przy założeniu, że w roku średni zarobek osoby pracującej w tej branży to kwota 2 tys. zł miesięcznie, oddanie każdego miesiąca połowy tej kwoty państwu skutecznie odstrasza od zalegalizowania działalności.

Ludzie chcą pracować i nie chcą być biedni. Chcą też czuć się pełnoprawnymi obywatelami i chcą pracować legalnie. Gdyby wysokość składki ZUS nie była stała, lecz uzależniona od wysokości zarobku, stanowiła jej rozsądny procent, wówczas ludzie na pewno chętnie zakładaliby firmy. Płaciliby składki, a także podatki. Nie musieliby się ukrywać ani bać. Teraz gdy Polska za sprawą rządu PiS może wreszcie wstać z kolan, jest to dla nich szansa i nadzieja.

Pani Poseł, zwróciłam się do Pani, ponieważ chciałabym powierzyć opisaną tu sprawę w Pani ręce. Jestem od kilkunastu miesięcy na emeryturze. Dopiero po uzyskaniu emerytury stać mnie było na założenie firmy, gdyż obowiązująca składka ZUS dla emerytów prowadzących działalność gospodarczą jest o wiele niższa, niecałe 300 zł. Za rządów PO zostaliśmy zepchnięci na margines, jak naród niepotrzebny. A przecież skoro jest w Polsce mnóstwo ludzi chcących pracować na własnym rozrachunku, czuć się godnie i pełnowartościowo, to reforma składek ZUS im by to umożliwiła. A jednocześnie zyskałby budżet państwowy.

Istnieje ogromna potrzeba wypracowania rozwiązań ze strony państwa, dla osób prowadzących działalność gospodarczą i osiągających zyski niewysokie, w granicach do 3, 4, 5 tysięcy miesięcznie.

Z poważaniem:

Regiony:

Histeria

Histeria w Polsce polega na wypracowywaniu w narodzie polskim, a także w świecie wyobrażenia, że PRL był pod okupacją Sowietów. Według mnie to była dominacja, a nie okupacja. Poza tym dzieli się tu naród na dwie grupy — prorosyjska i prozachodnia. Grupy te specjalnie się antagonizuje. A przecież wielu sympatyków Rosji ma w pamięci dobro, jakim było państwo PRL, i do dziś żywią do Rosji sympatię. Od początku ruchu antykomunistycznego nazywa się tych ludzi wrogami Polski i wrogami Polaków. Tu jest sedno tej histerii, bo przecież można być patriotą swojego regionu, a jednocześnie patriotą swojego kraju. Można, bo tak jest na przykład w USA czy w Niemczech. W USA są stany, które różnią się między sobą pod wieloma względami, między innymi mają różne niektóre prawa. I obywatele danego stanu są patriotami swojego stanu, a jednocześnie całej ojczyzny. Nie ma w tym żadnego konfliktu. Podobnie w Niemczech, gdzie istnieją — jak wiadomo — landy.

Odnośnie konfliktu na granicy polsko-białoruskiej uważam, że uchodźcy są ofiarami wojen Zachodu i Zachód powinien ich przyjąć.

Regiony:                

Moje pismo do biura PIS-u w Krakowie, całkowicie zignorowane, n.t. podwójnych składek ZUS [15.09.2016]

Szanowni Państwo,

Jestem na emeryturze, a jednocześnie prowadzę działalność gospodarczą jako jednoosobowa firma. Moja emerytura jest niewiele wyższa niż najniższa emerytura w kraju. Dochody z mojej firmy również są to kwoty podobnej wysokości, czyli średnio miesięcznie blisko 1000 zł. Wielką uciążliwością dla mnie jest obowiązkowe opłacanie comiesięcznej składki zdrowotnej ZUS, z racji prowadzenia firmy. Czy ta składka jest sprawiedliwa i uzasadniona, skoro drugą składkę zdrowotną potrąca mi ZUS z emerytury?

W moim przekonaniu i odczuciu składka zdrowotna z racji prowadzenia firmy nie jest ani sprawiedliwa, ani uzasadniona. Comiesięczne opłacanie blisko trzystu zł (288,95 zł) tej składki w żaden sposób nie zwiększa moich praw związanych ze zdrowiem. Ponadto stanowi spore obciążenie dla mojego budżetu, szczególnie uciążliwe z powodu niskich moich dochodów. Wypracowanie zysku 1000 zł z prowadzenia działalności wymaga ogromnego mojego wysiłku, niemal całodziennej pracy każdego dnia.

Z poważaniem:

Regiony:

Moje pismo do Rzecznika Praw Obywatelskich – 2008 r.

Kraków, 13 lutego 2008 r.

Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich
Aleja Solidarności 77
00 – 090 Warszawa

Szanowni Państwo,

Mam nadzieję uzyskać od Państwa, urzędu Rzecznika Praw Obywatelskich, wskazówki, w jaki sposób mogę postąpić, aby wykorzystując należne mi prawa wydobyć się z tragicznej sytuacji. Naświetlając Państwu moją sprawę zmuszona jestem opisywać ją tak, jakby dla Państwa tego rodzaju sprawa była zupełnie czymś nowym. Nigdzie dotąd nie zauważyłam relacji o jakiejś podobnej do mojej historii, a bardzo aktywnie śledzę wszelkie wiadomości na temat krajowych wydarzeń. Z tego wnioskuję, że historia taka jak moja jest dla Państwa zupełnie czymś nieznanym i że nie spotkaliście się Państwo z podobnymi mechanizmami działania, jakie doprowadziły do takiej jak moja tragicznej sytuacji. Mówię tu o mechanizmach wdrożonych przez służby tajne. Słyszy się, i to bardzo wiele, bo prawie co dzień, o działaniach służb tajnych względem polityków, dziennikarzy, osób na ważnych państwowych stanowiskach, ale o działaniach względem cywili, zwykłych obywateli, nie słyszy się nic. Każdy w Polsce dowiaduje się z mediów o podsłuchiwaniu rozmaitych przedstawicieli aparatu państwa przez służby specjalne, o knutych przez nie intrygach w środowisku dziennikarskim, o inspirowanych przez nie i z ich udziałem aferach finansowych itp. Tego typu informacji na temat przestępczej aktywności służb tajnych jest ogrom, natomiast o aktywności przestępczej tych służb względem zwykłych obywateli nie ma wcale. Moja sprawa jest przykładem takiej właśnie aktywności służb względem zwykłego obywatela. Czy jest to jedyny taki przypadek? Sądząc z informacji podawanych publicznie, wydawałoby się, że jedyny. Lecz ja sądzę, że nie jest on jedyny. Wobec Polski służby tajne realizowały po Okrągłym Stole konkretny plan. W ramach tego planu służby prowadziły działania zarówno w środowisku polityczno-przywódczym kraju i dziennikarskim, jak również wśród zwykłych obywateli.

W jaki sposób ja mogę bronić się przed przestępczą działalnością tajnych służb? W jaki sposób bronić się, skoro służby te posługują się metodami i mechanizmami ściśle tajnymi? Jak udowodnić autorstwo tych służb, skoro proceder przestępczy przeprowadzany jest perfidnie, przy zachowaniu reguł konspiracji, a na dodatek pod płaszczykiem prawa i interesu państwowego? Po Okrągłym Stole agenci pozostali po komunizmie realizowali plan korzystając z tego, że ich ze struktur aparatu państwa nie usunięto. Aż do chwili rozwiązania WSI ukrywano przed społeczeństwem ich obecność w aparacie państwa i ich działalność szkodliwą dla Polski. Przez siedemnaście lat owi agenci aktywni byli nie tylko względem elit przywódczo-politycznych i dziennikarzy, bo także wobec zwykłych obywateli. Jak to teraz zwykły obywatel ma udowodnić? Dla porównania, osoby więzione czy internowane przez reżim komunistyczny, dysponujące pismami potwierdzającymi fakt, mogą nimi się wykazać, albo da się potwierdzić fakt uwięzienia jakimś wpisami w rejestrach lub też można oprzeć się w dowodzeniu na zeznaniach świadków. Natomiast w przypadku działań prześladowczych i wyniszczających względem osoby, prowadzonych przez służby tajne, według reguł ścisłej konspiracji, takich dowodów ofiara dostarczyć zazwyczaj nie może. Udowodnienie takiego przestępstwa jest możliwe dopiero przy współpracy z odpowiednimi instytucjami aparatu państwa, takimi jak na przykład kontrwywiad. Mogą tego rodzaju instytucje wykazać działalność zorganizowaną, utajnioną, a realizującą jakieś przestępcze czy wrogie wobec Polski cele, na rzecz obcych sił. Mają swoje sposoby na udowodnienie tego, czego zwykły obywatel udowodnić nie ma jak. Mają sposoby, aby stwierdzić i potwierdzić proceder przestępczy czy wrogi, a prowadzony według reguł tajności.

W przeciągu minionych kilkunastu miesięcy zwróciłam się pisemnie do ABW, Agencji Wywiadu i premiera. Nie uzyskałam żadnych odpowiedzi. Zwracałam się relacjonując moją sprawę i z prośbą o interwencję. Miałam nadzieję, że po rozwiązaniu WSI, kiedy obecność i aktywność agentów Moskwy przestała być tematem tabu, zostanę zrozumiana i uzyskam pomoc bądź wskazówki umożliwiające mi wydobycie się z makabrycznej sytuacji, stworzonej przez tajną siatkę, dla której byłam ofiarą i celem, nieprzerwanie, od czasu jeszcze komunizmu. Pierwszą listową kampanię w samoobronie podjęłam w pierwszych latach dziewięćdziesiątych – bez skutku. Okazuje się, że i tym razem moje pisma pozostają bez skutku, pomimo iż nie da się już zarzucić mi chorobliwej wyobraźni ani snucia spiskowej teorii dziejów ani też szpiegomanii – siatka moskiewska okazała się faktem, a nie moim wymysłem. Skoro już opowieść o działaniach agentury moskiewskiej przestano zaliczać do science-fiction, dlaczego ja od wymienionych tu instytucji nie uzyskałam odpowiedzi? Gdybym uzyskała odpowiedź dla mnie niekorzystną, taką na przykład, że nie stwierdzono agresywnych działań siatki wobec mnie, wówczas wiedziałabym, że muszę podjąć inne kierunki postępowania w samoobronie. Niestety nie otrzymałam odpowiedzi żadnej – ani negatywnej, ani pozytywnej. Moje pisma zignorowano zupełnie.

Zewsząd słyszę, że żyjemy w państwie prawa, demokratycznym. W strukturach tajnych demokracji nie ma, ponieważ tam panuje dyscyplina inna, i są to struktury szczelne. Jednakże istnieją zapewne procedury podporządkowujące te struktury aparatowi demokratycznemu państwa. Gdy takich procedur nie ma albo nie są przestrzegane, wówczas tajne struktury stają się państwem w państwie, realizującym bóg wie jakie cele. Doskonalenie demokratycznych procedur w Polsce to zadanie dla całego polskiego społeczeństwa i nie to jest tematem niniejszego pisma. Nie udało się udoskonalić w Polsce demokracji przez siedemnaście lat od Okrągłego Stołu, tajne struktury – państwo w państwie – odniosły nad demokracją zwycięstwo. Ponieważ byłam dla jakichś agentów tych struktur ofiarą i celem, moje życie przebiegało nie jak pod rządami demokratycznymi, lecz ściśle pod butem tajnej obcej agentury. Licząc od Okrągłego Stołu do dziś to jest osiemnaście lat, a biorąc pod uwagę, iż wschodnia siatka zawładnęła moim życiem przed osiemdziesiątym rokiem, to jest w sumie ponad ćwierć wieku, prawie trzydzieści lat. O tym, jak ma przebiegać moje życie, decyduje od około trzydziestu lat tajna obca siatka. I przez ten cały czas nie mam się dokąd zwrócić o uwolnienie mnie z jej łap. Wszędzie, dokąd zwracałam się, siatka wykorzystywała swe wpływy, by moje usiłowania w samoobronie torpedować.

Jeśli by Polska była niepodległa, żadne obce siły nie miałyby do mnie dostępu, a w przypadku agresji wobec mnie, brałyby mnie w obronę stosowne instytucje kraju. Ani jawne, ani tajne działania agresywne wobec zwykłego obywatela nie byłyby ignorowane przez władze kraju. W takiej sytuacji mogłabym powiedzieć, że żyję wolna w wolnym kraju. Teraz tego powiedzieć nie mogę, ponieważ żadna instytucja w Polsce, z urzędem premiera włącznie, nie chce potraktować poważnie mojego zgłoszenia i nie chce podjąć w związku z nim odpowiednich działań, dających mi faktyczną wolność, czyli niezależność od tajnych struktur, gdzie – zgodnie z porzekadłem – bóg jeden wie, na rzecz jakich sił realizowane są cele.

Proszę potraktować to moje pismo jako wstępne. Sprawa, którą chcę rozwiązać, jest skomplikowana i trwa od – jak wspomniałam – blisko trzydziestu lat. Metody, jakimi wobec mnie się posłużono, to materiał na sporą książkę. Wiele spośród tych metod może wydać się niewiarygodnych dla kogoś, kto nigdy z podobnymi metodami się nie spotkał czy o nich nie słyszał. Moja pełna relacja miałaby sens wówczas, gdyby odbierał ją ode mnie ktoś w tej dziedzinie zorientowany. Ponadto, nadanie formalnego biegu moim usiłowaniom wiązałoby się z kosztami, na które mnie nie stać, bowiem zepchnięto mnie do skrajnej nędzy materialnej. Jeśli zdecyduję się na te koszty, muszę mieć pewność, że nie poniosę ich nadaremno.

Metody, jakimi się wobec mnie posłużono, wydałyby się niewiarygodne na policji, gdybym tam udała się ze sprawą. Podobna reakcja nastąpiłaby w sądzie czy prokuraturze. Zresztą to mam już przetestowane w latach dziewięćdziesiątych. Ale jest jeszcze ta trudność w zgłoszeniu procederu agresji wobec mnie, że ludzie po prostu boją się za tą sprawę zabrać. Wiąże się to bowiem z ogromnym ryzykiem. Przeciwstawić się agresywnej siatce, specom szkolonym przez takie instytucje jak GRU czy KGB, to oczywiste samobójstwo. Nic więc dziwnego, że ludzie boją się zabrać za rozpracowywanie mojej sprawy. Dlatego też chciałam zainteresować nią (co mi się nie udało) służby specjalne Polski, czyli ABW, AW, oraz premiera. Przeciwstawić się prężnej, bezwzględnej siatce mogą jedynie instytucje specjalne, wojsko, a nie jeden człowiek czy jakaś mała grupka sędziów czy policjantów. To jest sprawa suwerenności Polski, a nie jakiegoś zakłócania porządku publicznego czy zwykłego przestępstwa. „Dymić” – jak się to mówi – nie przestanę, bo doprowadzono moje życie i życie mojej rodziny do kompletnej ruiny (trzy kolejne pokolenia, z moim synem włącznie), dlatego przestać „dymić” nie mogę. Wroga Rosji chorego z nienawiści z siebie zrobić nie pozwolę. Nie jestem osobą pałającą żądzą zemsty, na taki mój wizerunek się nie zgodzę. Nie pochodzę z rodziny, w której głoszono jakieś antymoskiewskie hasła – przeciwnie, w domu rodzinnym nigdy na temat zwierzchnictwa Związku Radzieckiego nad Polską się nie mówiło. Pierwszy raz z oceną dominacji moskiewskiej nad Polską spotkałam się za czasów solidarnościowego zrywu, ale nawet wtedy nienawiści do Rosjan nie udało się we mnie, młodej wówczas osobie, wzbudzić, ponieważ to jest niezgodne z moją naturą i nie do nienawiści jakiejkolwiek wychowywali mnie rodzice. Nieludzkie traktowanie mnie, jakie nastąpiło od końca lat siedemdziesiątych i stawało się coraz bardziej bestialskie z biegiem lat, to był dla mnie wciąż pilny powód do działań w samoobronie, a nie z motywu nienawiści do państwa Rosjan. Jeśli jakiś psychopata ubzdurał sobie, że jestem wrogiem numer jeden Związku Radzieckiego, a potem Rosji, to wobec tego problem stwarza ten psychopata, a nie ja. Jeśli agentura moskiewska zainicjowała względem całej Polski tajny plan, to po co psychopata ów swoim bestialstwem, ekstra specjalnym wobec mnie, czynił ze mnie wiecznie dymiący wulkan?

Jak więc Państwo widzicie, sprawa jest mocno osadzona w świecie tajności, wywiadów, służb specjalnych. Istnieje konieczność zajęcia się nią przez specjalistów, rozumiejących różne niuanse tego fachu, posiadających umiejętność prowadzenia walki w świecie tajności i umiejących oceniać powstałe w tym świecie sytuacje, mających rozeznanie w układzie sił. Ponieważ jednak specjaliści nie odpisali na moje pisma, nie zareagowali w żaden sposób, zwracam się do Rzecznika Praw Obywatelskich.

Życie każdego człowieka stwarza mnóstwo problemów, którym trzeba dzień za dniem stawić czoła. Ja też w swoim życiu osobistym mam różne problemy wymagające mojej aktywności i konkretnego działania. Przez całą moją dorosłość uniemożliwiano mi normalne funkcjonowanie ciągłym nękaniem mnie, wyjątkowo sadystycznym. Zakulisowo zaaranżowano dla mnie tzw. „wilczy bilet” w kolejnych miejscach mojej pracy i po urzędach. Wydawano specjalne polecenia odnośnie mojej osoby także w innych środowiskach. Rolę matki wypełniałam w warunkach nie do uwierzenia ciężkich. Składały się na to również inne formy prześladowania, ciągłe dręczenie, napady, kradzieże i inne metody. Z punktu widzenia moich prześladowców, to zapewne jakaś kara. Surowa to kara, skoro ocenić ją można jednym słowem jako gehennę. A sytuację osobistą też miałam trudną, ponieważ wychywałam syna sama. Nie miałam żadnych ustosunkowanych wujków, rodzice byli bezpartyjni, skutkiem czego nie miałam znikąd żadnej pomocy. Byłam sama jako matka i sama w ogóle. Teraz wprawdzie syn jest dorosły, ale wynikają kolejne życiowe problemy, bardzo poważne. I wciąż aktualne jest pytanie: Jakże ja mam funkcjonować?? Chętnie bym zaprosiła jakiegoś urzędnika państwowego do miejsca, gdzie mieszkam, aby przyjrzał się dziełu siatki agenturalnej. Nie drwię absolutnie, bo najzupełniej poważnie, stwierdziłby stan faktyczny wstrząsający. Może by nawet zapytał: Jakże można kazać tak człowiekowi żyć? Jakąż trzeba być bestią, by karać kogoś w ten sposób za cokolwiek?

Z poważaniem:

Regiony:    

Szklanka

Myję szklankę. Mycie szklanki to nie powinno być takie sobie zwykłe umycie. Mam na uwadze, że niespodziewanie ktoś mnie zaskoczy swoim przybyciem, dlatego chcę być wobec niego uczciwa i podać mu ewentualną kawę lub herbatę w szklance czyściutkiej, pozbawionej wszelkich zarazków. Zawsze, każdorazowo myjąc szklankę mam to na uwadze! Myję ją tak porządnie także dla samej siebie, choć bywa, że licho mnie kusi, by opłukać ją byle jak, skoro to wyłącznie moja szklanka. Ale wtedy błyskawicznie dyscyplinuję siebie myślą, że przecież ktoś może nagle przyjść. W efekcie szklanka musi błyszczeć, a gdy przesuwa się po niej palcem, powinna wydawać charakterystyczny chrobot. Trzymając szklankę z napojem muszę odczuwać zmysłową przyjemność trzymania jej w dłoni.

obrazek

Kościół

W latach osiemdziesiątych pierwszych, po powstaniu „Solidarności”, strasznie ważny stał się Kościół katolicki. Dla mnie było to trochę męczące, ponieważ byłam (nadal jestem) ateistką. Wszelkie zdarzenia związane z walką solidarnościowo-niepodległościową, takie jak wiece, marsze itp., zaczynały się lub kończyły mszą. Uczestniczyłam w tych mszach, ale czułam się podczas nich dziwnie. Uczestnicy mszy umieli się modlić, śpiewać kościelne pieśni, wiedzieli, kiedy się klęka, kiedy wstaje – a ja nie.  Dla mnie denerwujące było to, że chcąc walczyć aktywnie o niepodległość mojej ojczyzny, muszę w kościelnych obrzędach uczestniczyć. Czułam się patriotką, a podczas patriotycznych mszy byłam jak obca. Bałam się, że ktoś mnie przyłapie na tym, że nie umiem się zachować podczas mszy, i pomyśli, że jestem wtyczką SB. Podpatrywałam więc kątem oka wiernych i naśladowałam – robiłam znak krzyża, wtedy kiedy oni, klękałam i mamrotałam coś, udając, że znam modlitwy. Głupio, nie?

Po Okrągłym Stole najpierw w 1993 r. został zawarty Konkordat między Stolicą Apostolską i Rzecząpospolitą Polską, a dopiero około cztery lata później, w 1997 r., uchwalono Konstytucję RP. Czy kolejność tych wydarzeń nie powinna być odwrotna?

Regiony:    

Polscy politycy i dziennikarze

Polscy politycy to środowisko bardzo specyficzne, jedyne w swoim rodzaju. Możliwe nawet, że jedyne takie w całym świecie. Przez 30 lat polskie media przekazują wiadomości typu, co zrobił polityk X politykowi Y i jak polityk Y się odgryzł. Niektórzy ludzie angażują się emocjonalnie w te personalne rozgrywki, w większości wręcz chamskie, ale ja takie informacje kompletnie przez te 30 lat ignoruję. Nie takich informacji oczekuję od mediów – interesują mnie fakty mające wpływ na moje życie, a nie tandetne i prymitywne „gwiazdy” sceny politycznej. Za moją niechęć do czytania i oglądania wiadomości z Polski odpowiedzialni są zarówno politycy, jak i dziennikarze. Politycy i dziennikarze to dwa środowiska, które wypełniają zadanie degradowania Polski. Skąd ta moda do Polski przyszła? Skąd ta jednomyślność w dziele niszczenia mentalności Polaków? Proszę zauważyć, jak w telewizji dziennikarze w swoich programach organizują systematycznie, dzień po dniu, spotkania polityków, podczas których wylewa się jad nienawiści i chamstwa. To nas Polaków kształtuje. Kształtują nas zachowania ludzi, których nie wpuścilibyśmy do swoich domów. Goszczą w naszych domach jednak, ponieważ pieczołowicie zadbali o to dziennikarze.

Regiony:

Stoję pierwsza w tej kolejce!

Łza się w oku kręci, gdy czyta się słowa: „Rzecznik Departamentu Stanu USA Ned Price wezwał w środę polskie władze, 'by udowodniły swoje przywiązanie do zasad demokratycznych i wolności mediów nie tylko słowami, lecz też czynami. ’ ” Jak rząd amerykański troszczy się o demokrację!! Jestem trzy raz wstrząśnięta, nie zmieszana.

III Rzeczpospolita jest mi winna – zgodnie z regułami demokracji i prawa – kasę, ponieważ przez dekady byłam obiektem działań pewnych służb w aparacie państwa, które naraziły mnie na ogromne straty. Ja też wzywam rozmaitymi pismami polskie władze, by udowodniły swoje przywiązanie do zasad demokratycznych i wolności wypłacając należne mi pieniądze. Na razie niestety wzywam nadaremno. Mam, jak uważam, przewagę nad Stanami Zjednoczonymi w tych staraniach, bo zabiegam u polskiego rządu o sprawę polską, a USA zabiega u polskiego rządu o sprawę amerykańską.

Regiony:    
Page 28 of 33
1 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33

Tylko świnie siedzą w kinie!

This will close in 1 seconds