Może Polska wreszcie ruszy dupe i obali ten teatr marionetek, jakim jest CAŁA nasza scena polityczna?! Wypunktowano na licznych portalach, w artykułach i komentarzach, tyle wad i błędów kolejnych rządów, tyle przejawów zdrady wobec narodu i kraju, że już bardziej nie może być czytelne, że prowadzili nas i prowadzą ku katastrofie. Aż się prosi, żeby tą CAŁĄ „elytę” obalić. Najlepiej by było jak najszybciej zanim nas zeżrą ceny gazu i prądu. Nasi „praworządni” przywódcy kraju „dobra i piękna” i cała ta opcja niby-solidarnościowa brzydzi się stanem wojennym, ale co mnie obchodzi ich gust polityczny – bez tego nie ruszymy z miejsca.
Pies ogrodnika – USA krajem sprzeczności
Ten wpis mam nie całkiem przemyślany.
Amerykanie nie są racjonalni. W głowie mają tylko kolorowe baloniki. Ich produkty są, jak wiadomo, świetne – filmy, komputery i programy do nich, samochody itp. itd. Ale ich produkty dla narodów nieoświeconych nie przedstawiają żadnej wartości. Muzułmanie na południu Europy, ze swoją surową religią, nieludzkim traktowaniem kobiet, które sprowadzili do roli niewolniczej, nie nadawali się na klientelę amerykańskich produktów. Amerykanie zaatakowali więc południe Europy, starając się przygotować dla siebie rynek zbytu. A jednocześnie z motywu nienawiści do komunizmu, wzięli udział w strategii wyniszczającej nasz kraj, aby nie został kamień na kamieniu po zdobyczach PRL-u, materialnych i niematerialnych. A przecież nasze wiano po PRL-u, materialne i niematerialne, czyniło z nas idealny rynek zbytu dla ich produktów. Jaki interes mają Amerykanie w biedzie Polaków i prymitywizowanu naszej mentalności (TVN)??
Polecam ciekawy artykuł, który i tak nie wyjaśnia wspomnianego przeze mnie problemu:
Wszystkie Stany sprzeczności. Relacja naszej korespondentki z USA
Czy ja wyglądam jak piłeczka ping-pongowa??!!
Próbowałam nastawić się pozytywnie do Unii Europejskiej. Wczułam się w rolę, a podczas rozmów, czytając prasę, a także samotnie rozmyślając, brałam – lojalnie – stronę Unii Europejskiej. Wszystko, co zasługiwało na krytykę, bagatelizowałam, uważając, że to nieistotny detal i że z czasem szczegóły zostaną w Unii dopracowane. Ciekawe, że czując się ufną proeuropejką, automatycznie zaczęłam odczuwać niechęć, a nawet chwilami wrogość do Stanów Zjednoczonych. Gdy w tej roli doszłam to punktu absurdu, bo przecież Unia względem Polski jest niczym innym jak tylko agresorem, spróbowałam roli zagorzałego zwolennika USA. Moja empatia dla Unii Europejskiej zamieniła się w empatię dla USA, a wrogość do Unii Europejskiej. Trwało to jakiś czas, do chwili wygłoszenia przemówienia przez prezydenta Bidena w Genewie, podczas spotkania z prezydentem Putinem, co stało się punktem absurdu dla tej z kolei roli.
Teraz, natrafiając w prasie na różne analizy dotyczące Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych, rozmaite proroctwa na temat przewidywanych ruchów strategicznych i politycznych obu tych światowych sił, myślę sobie: po co oni (dziennikarze i analitycy) tak się męczą, przecież najważniejszy dla nas Polaków jest fakt, że obie te siły mają nas — wyrażając się po literacku — w nosie. A całe „skomplikowanie” działań obu tych sił w skali świata sprowadza się do jednego: atakowanie Rosji. Gdyby powiedział to przedstawiciel Rosji, zaraz podniosłaby się wrzawa, że Rosja cierpi na fobię i egocentryzm.
Nic się nie da zrobić!
Groźnie to wygląda, że wojska rosyjskie kumulują się przy granicy Ukrainy. Tak się zastanawiam nad światem naszym całym, nad ludzkością w ogóle i rządami wszelkich państw. To jakieś fatum! Wojna to sposób na wszystko! I nie ma na to siły! Nie ma na to siły, sprawdziłam osobiście. Usiłowałam mianowicie osiągnąć cel metodami demokratycznymi i prawnymi. Usiłowałam powiadomić stosowne władze o makabrycznych praktykach popełnianych przy użyciu bardzo groźnej, stosunkowo nowej broni, którą da się zastosować nawet jako broń masowego rażenia. Pisząc rozbudowane elaboraty, alarmowałam z uwagi na mój kraj, z uwagi na ludzkość generalnie, ale też z uwagi na siebie samą, jako ofiarę wspomnianych praktyk. Przebyłam w tym celu całą drogę demokratyczną i prawną, od najniższego szczebla władzy, poprzez polski rząd, Trybunał w Strasburgu, aż po ONZ. Demokracja, demokracja, demokracja. Prawo, prawo, prawo. Sto razy na dzień słyszymy te dwa słowa z ust polityków Zachodu, w tym oczywiście Stanów Zjednoczonych i oczywiście Polski. I co? I nic! Demokratyczne metody w tym świecie po prostu NIE DZIAŁAJĄ!

ps. Oprócz wymienionych powyżej instytucji, moje powiadomienia w formie już o wiele mniej rozwiniętych elaboratów otrzymali wyrywkowo różni dziennikarze i niektórzy politycy. Wobec braku jakiejkolwiek odpowiedzi i próby nawiązania ze mną kontaktu w temacie, jaki opisywałam, wkurzyłam się i wysłałam identyczne opracowania do każdego w Polsce wojewódzkiego Urzędu Ochrony Państwa (gdy jeszcze istniał). Też nic!
Totalna zmowa milczenia umożliwiła zrealizowanie planu opisanego w tym artykule: „Bezdroża polskiej prywatyzacji”
Wyspa Świętej Heleny
Już podczas pierwszych lat „Solidarności” mówiło się, że dla Zachodu stanowimy tylko rynek zbytu. Teraz już widać, że nie tylko rynek zbytu, bo także terytorium dla ekspansji ich firm – dotyczy to głównie towarów i firm europejskich. Tylko po co Stany Zjednoczone wszystko to firmowały?? A teraz jest Unia Europejska i problem jak z Napoleonem.
Antykomunistyczni komuniści
Za czasów PRL-u byłam neutralna politycznie. Byłam neutralna, ponieważ miałam jeszcze zbyt mało lat. Nie bywałam ani w środowisku ludzi partyjnych, ani służb aparatu bezpieczeństwa. Zupełnie nie miałam wyobrażenia, co się wewnątrz tych obu struktur dzieje. Dziesiątki lat usiłuję rozgryźć, jakie tajemnice rozgrywały się w tamtych ścisłych środowiskach peerelu. I doszłam ostatecznie do wniosku, że tam na pewno istniało to, co nazywamy do dziś antykomunizmem. Czyli antykomuniści istnieli zarówno w środowiskach peerelowskiego aparatu, jak i wśród ludności zwykłej. Gdzie więc – skoro byłam politycznie neutralna – powinnam szukać swojego wroga, tego, który uczepił się mnie, a potem mojej rodziny? Wśród komunistów antykomunistycznych czy komunistycznych?
Doszłam też do wniosku, że bardziej niż naród obalenia ustroju komunistycznego chcieli „oligarchowie” PZPR-owscy, dysponujący majątkiem nieuczciwie uzyskanym, willami itp. Mimo majątków czuli się jak ubodzy krewni względem bogaczy Zachodu. To ich – przypuszczam – bolało. I skoro byłam neutralna, to czy wróg mój krył się wśród tych PZPR-owskich nieuczciwych dorobkiewiczów antykomunistów, czy wśród ich przeciwników? Skoro Zachód inicjował i wspierał – jak wiadomo – antykomunizm, to znaczy że wspierał też komunistów antykomunistycznych.
Gdzie jest mój wróg?!!
Od Gierka do Dudy
Dekada gierkowska – okres sprawowania przez Edwarda Gierka władzy w latach 1970–1980. Charakteryzowała się w pierwszej połowie dynamicznym rozwojem gospodarczym Polski, aby w drugiej połowie zakończyć się wieloaspektowym kryzysem gospodarczym.
Edward Gierek – dywersant na usługach Zachodu. Sądząc po tym (i nie tylko po tym), że od Francji otrzymywał rentę, a od Belgii emeryturę, był agentem dywersji jednego lub obu tych państw.
W latach rządu Gierka, czyli od 1970 roku dało się zauważyć wzmożoną aktywność tajnych służb, które „od zaplecza” wspomagały dywersyjną robotę Gierka. Był to – moim zdaniem – kolejny „Cud nad Wisłą”, bo jak to możliwe, że komunistyczny aparat realizował zadania zlecane przez Zachód?
Tak oto zaczęła się w latach jeszcze siedemdziesiątych obecność tajnych służb w moim osobistym, prywatnym życiu. Pamiętam wiele przykrych, a także makabrycznych epizodów, które tego faktu dowodzą. Były to działania ze strony „niewidzialnych” służb kompletnie bezprawne, stanowiły wręcz agresywny atak na mnie i moją rodzinę. Trzeba je nazwać atakiem na osoby cywilne i w taki sposób pod względem prawnym atak ten powinien być postrzegany i rozpatrywany.
Musiało minąć aż tyle lat, żebym zrozumiała, że istnieje związek między zdradą Edwarda Gierka, a moim losem. Gierek zdradził Układ Warszawski, ale też naród polski i Polskę. Zdradził też mnie.
Nastrój świąteczny
Nastrój świąteczny po amerykańsku
Nastrój świąteczny po polsku (z domieszką Unii Europejskiej)
ohydztwo, okropieństwo, okropność, paskuda, paskudztwo, plugastwo, potworkowatość, potworność, szkarada, szkaradność, szkaradzieństwo, szmira, świniowatość, świństwo, tandeta, brzydula, czupiradło, dziwo, dziwoląg, dziwotwór, frankenstein, glonojad, gnom, kingkong, kloc, kocmołuch, koczkodan, konus, kreatura, kulfon, kurdupel, małpa, małpiszon, małpolud, monstrum, nieboskie stworzenie, oblecha, ogór, pampuch, parapet, parówa, paszczak, paszczur, pasztet, poczwara, pokemon, pokraka, pokurcz, postrach, potwora, potwór, quasimodo, raszpla, ropucha, siorbut, smok, strach na wróble, straszydło, stwora, stwór, szantrapa, szczur, szlama, szpetota, sztolec, taboret, upiór, zjawa, inwalidztwo, koślawość, niedołęstwo, niedołężność, nieforemność, niekształtność, niepoprawność, nieporadność, nieprawidłowość, niesamodzielność, nieskładność, niestaranność, nieudolność, niewprawność, niezaradność, niezdarność, niezgrabność, niezręczność, obmierzłość, toporność, zniedołężnienie, monstrualność, straszność, tragiczność, brak urody, brak uroku, brak wdzięku, deformacja, oszpecenie, zniekształcenie
Wojna z komunizmem – wojna niepotrzebna
Tzw. „wojna z komunizmem”, czyli wojna Zachodu przeciw Układowi Warszawskiemu w celu jego unicestwienia była kompletnie niepotrzebna, ponieważ Układ Warszawski był układem czasowym. Przewidziany był do 1985 roku i gdyby nawet państwa komunistyczne go przedłużały, to i tak prędzej czy później by się zakończył. Gdyby nie ta wojna, to najprawdopodobniej zakończyłby się właśnie w 1985 r. Przedłużono go o 20 lat, bo powstało zagrożenie, czyli atak Zachodu – państwa komunistyczne poczuły się zagrożone.
Na tą niepotrzebną wojnę ile pieniędzy poszło? Na pewno niewyobrażalny ogrom. I na pewno też ucierpiała ekologia.
Osobowość Polski – osobowość USA
Amerykanie nastawili się na stałe podtrzymywanie i rozwijanie swojej mocy militarnej, a jednocześnie nie mają zwyczaju szanować ludności cywilnej. Ale nasza polska historia kształtowała nas zupełnie inaczej. Stawaliśmy wobec zupełnie innych problemów niż USA. My mamy SWOJĄ OSOBOWOŚĆ. Jednak będę się upierać, że osobowość wypracowana za czasów PRL-u ma przeogromne znaczenie. Dla porównania, Rumunia była całkiem inna – dyktator i strasznie poniewierany naród. Natomiast system PRL-u był dla nas optymistyczny i twórczy. Nie wychowywał nas na zwyrodnialców ani na naród z poczuciem poddaństwa. Szkoły tętniły życiem, wszystko tętniło życiem, a nie psychologią śmierci i samozagłady. Mimo to adresowano do sowietów przesłanie: Murzyn zrobił swoje, Murzyn może odejść.
Białoruś vs. Polska vs. migranci
Unia Europejska szykanowała Polskę za to, że nie chce przyjąć migrantów. A teraz… USA chcą nałożyć sankcję na Białoruś za to, że Polska nie chce przyjąć migrantów. Ja tego nie rozumiem…






