TO NIE SĄ MOJE DŁUGI >>>

ANTYKOMUNIZMEM
POWINIEN ZAJĄĆ SIĘ INTERPOL!!!

Mam pytanie…

Polska

Noc 6/7 grudnia

Dziękuję Wam, gnoje, za ten prezent urodzinowy („Wam” wielką literą tylko z uwagi na ortografię). Akurat dziś, 7 grudnia są moje urodziny. Jest czwarta rano, nie zmrużyłam tej nocy oka. To jest Polska? Te służby, to jest Polska? To dla nich te ciepłe akcenty polskie na moim blogu?! Otóż NIE! Nie ma Polski. Jest tylko polski język. Na Polskę dopiero czekam.

Robisz coś, myślisz, że robisz to dla Polski, aż w pewnym momencie wydarza się coś takiego, co otwiera Ci oczy. Panie Waszyngton, to nie jest Polska przecież!

obrazek

Już mi nikt nie wmówi, że grozi nam wojna! Wojna trwa w Polsce od kilkudziesięciu lat! Dokładnie od ilu, to można przedyskutować, trzydziestu, czterdziestu, a może od Gierka licząc… Dałoby się nawet wyliczyć, ile ofiar pochłonęła. Morderstwa, skrytobójstwa, tortury, wieczne pożyczki od Zachodu, przejęta w ogromnej części przez zachodnie korporacje gospodarka polska etc. etc. Wojna zakamuflowana.

Jeżeli przed tajnym nalotem na własny rodzinny dom nie można wybronić się na drodze prawnej, to oznacza, że jest wojna. Panują prawa wojny, a nie normalne prawa pokojowe. W czasie pokoju obowiązuje wiele praw broniących prywatności obywatela i nakładających ograniczenia dla służb. Tajny nalot bez pozwolenia prokuratorskiego traktowany jest wtedy jak zwykły, bandycki, ordynarny napad. Prawo pokojowe jest pod tym względem jednoznaczne. Część z tych praw udało mi się zgromadzić w zakładce „PRAWA„.

Ci, którzy mianowali siebie antykomunistami, są to typy niebezpieczne. Komuniści PRL-u nazywali takich ludzi warchołami. Po to była rewolucja, żeby takich ludzi przy władzy nie było. Cechuje ich: egocentryzm, egoizm, demoralizacja, płytkość, narcyzm. Zachód gloryfikuje takie osoby, ponieważ wykorzystuje je dla swoich celów ekonomicznych, strategicznych etc. Przypomina mi to głupotę w kwestii aborcji. Głupota ta polega na tym, że zakazuje się aborcji, podczas gdy ludzi na globie jest za dużo. To lepiej mordować tych, którzy już żyją? To bardziej moralne????

Regiony:    

Białe tortury

Białe tortury

Blizny po białych torturach może i są niewidoczne, ale nierzadko pozostają do końca życia. Służby wywiadowcze ponadto celowo stosują metody, które mają zniszczyć psychiczne mosty łączące ofiarę z jej przeszłością i sferą prywatną. 

geekweek.interia.pl

Niedzielne Fiszki: Białe tortury

Istnieją przesłanki, by sądzić, że irański wynalazek służący łamaniu niepokornych dziennikarzy, powoli przyjmuje się w innych częściach świata. Pod koniec kadencji George’a W. Busha organizacja Amnesty International oskarżyła amerykańskie tajne służby o eksperymentowanie z białą torturą, która miała zastąpić waterboarding. Wiemy też, że biała tortura zawitała do wielu państw Ameryki Południowej, na czele z Wenezuelą. To właśnie w tym kraju mieści się słynny “Grobowiec” (La Tumba), czyli stworzony przez agencję wywiadowczą SEBIN kompleks cel służących do deprywacji zmysłowej. I zapewne bez interwencji społeczności międzynarodowej, proceder ten będzie rozprzestrzeniał się na inne części świata.

fsgk.pl
Regiony:    

„Wredny” – Joanna Czartoryska [2014][dziennikarzerp.org.pl]

Wredny! To słowo robi niezwykłą wprost karierę. Otwieram „Newsweek, a tu naczelny nie może napisać wstępniaka bez tego słowa. Otwieram „Politykę”, a tu cały ogromny tekst czołowych publicystów, w którym słowo to jest wymieniane wiele razy. Co się dzieje?

WREDNY! Oto słowo klucz. Do czego? Do opisu sytuacji w dzisiejszej Polsce, do porównania przeciwnika do siebie, oczywiście w kontrapunkcie. A co to słowo tak naprawdę znaczy? Ja używam go czasami, doprawdy bardzo rzadko, wtedy, gdy nie mogę znaleźć już gorszego określenia na czyjeś negatywne zachowanie. Nie ma w moim słowniku mocniejszego określenia na czyjeś złe zachowanie.

Z ciekawości zajrzałam do słowników języka polskiego. I co się okazało? Otóż, w słowniku języka polskiego PWN z 1968 roku w ogóle tego terminu nie ma! No cóż, słownik jest Mały (chociaż ma 1033 strony). Następnie zajrzałam do słownika języka polskiego PWN z 1989 roku. Tu już „wredny” jest. Jak należy je rozumieć? Podkreślam, że słowo oznaczone zostało, jako pospolite. „Wredny” to człowiek fałszywy, obłudny, zły (wredny człowiek, kolega, typ, uśmiech a w przenośni – wredna droga, pogoda). A co w nowszych czasach? W internetowym wielkim słowniku języka polskiego – „wrednie” to podle, nieprzyjemnie, zaś w internetowym słowniku języka polskiego PWN „wredny” to (też słowo potoczne), taki, który jest pełen fałszu i podłości, trudny do zniesienia, budzący niechęć.

Wróćmy do wskazanych elitarnych tekstów. Otóż w jednym z nich „wrednym” nazwane jest nasze państwo! Dalej użyte są jeszcze słowa: niebezpieczne i bezmyślne. Wszystko to w kontekście „sprawy Trynkiewicza”. Nie chcę się wypowiadać w tej sprawie, choć jako prawnik wykonujący w życiu wiele lat zawód prokuratora i adwokata, mam wiele do powiedzenia, i od strony merytorycznej i formalnej. Jednak, jako czytelnik prasy opiniotwórczej stanowczo protestuję!

Jestem w stanie zrozumieć konieczność używania zabiegów marketingowych, zwiększających poczytność pisma. Nie odmawiam nikomu, kto ma, talentu, przenikliwości, trafności w wielu ocenach i talentu dziennikarskiego. Jednak, nie spodziewałam się, że ulegając owczemu pędowi, tygodnik uchodzący za opiniotwórczy i w pewnym sensie elitarny zejdzie do poziomu obecnego w przestrzeni internetowej. Gdy będę chciała pooglądać zalew panującej tam nienawiści, to otworzę sobie komputer i wybiorę dowolną stronę z komentarzami. Zobaczę jak wygląda nienawiść w czystej postaci. O nie, przepraszam, nie czystej, bo z wszechobecnymi błędami ortograficznymi. Jednak nie chcę! Nie obchodzi mnie, jakim językiem operują ludzie, którzy nie mają odwagi powiedzieć komuś w oczy, co złego myślą. Wychowano mnie, że anonimy to coś obrzydliwego! Otwierając tygodnik „na poziomie” chcę mieć informacje, komentarze „na poziomie”, jaki jeszcze pamiętam z czasów słusznie minionych. Dobrze, że minionych pod wieloma względami. Ale, nie pod wszystkimi! Nie chcę, aby minęła polszczyzna, jaką operowali ludzie uważający siebie i sobie podobnych za elitę intelektualną. Co więcej, taką elitą byli i równanie do nich było programem, wskazówką, a nawet zaszczytem! A dzisiaj? No cóż, wszystko się zmieniło. Przede wszystkim wartości. Ludzie też!

Podobnie rzecz się ma z tekstem „Wredna mowa” M. Janickiego i W. Władyki w „Polityce”. Jeżeli obu autorom zdaje się, że w tym tekście są lepsi od krytykowanych, to powinni się zastanowić, na ile cytując obficie wstrętne wypowiedzi internetowych hejterów dają im satysfakcję swym zainteresowaniem i nagłaśniają to, co tamci piszą. Wydaje mi się, że chyba rozumiem ideę zabiegu cytowania, ale pisząc o tym, że „wredna mowa” jest zaraźliwa, pokazali równocześnie, że mikroby choroby i na nich mają pewien wpływ. I nie zmienia tego faktu, że oni ciągle jeszcze krytykują „wredną mowę”. Swymi wiwisekcyjnymi cytatami dają możliwość oswojenia się czytelnikom z zalewającym nas – powiedzmy to wprost – chamstwem nie tylko w mowie i piśmie, ale i obyczajach. Powtarzają wszystkie obrzydliwe zniewagi, przyczyniając się do ich utrwalania. Myślę, że nie to było ich zamiarem.

Dlaczego o tym piszę? Dlatego, że aż się prosi krzyknąć, kolokwialnie właśnie: stop kapela, resetujemy! Od teraz gramy inaczej! Od początku!

U mnie w domu mówiło się, że pewnych rzeczy się nie robi. Po prostu, nie i już! Jakich? Zwykłych – nie używa się pewnych słów, a poza tym nie obraża innych, nie rani ich uczuć, nie obmawia, nie sprawia przykrości, a jak się zrobi coś złego, to trudno, trzeba się przyznać i ponieść skutki. Tak po prostu, tak normalnie: nie rób drugiemu, co tobie niemiłe. Naiwnie? Być może, jak na dzisiejsze czasy, ale obawiam się, że jeśli nie zostanie powstrzymany ten zalew złych myśli, brutalnych zachowań, a także złych słów, to czeka nas…..Czy ktoś pamięta jeszcze, co w polskim języku oznacza Sodoma i Gomora? Tego właśnie oczekiwaliśmy od wolności?

dziennikarzerp.org.pl

Jeszcze nasrać, nakichać i narzygać na ten kraj!

Regiony:    

Dziel i rządź

Zaczęło się pozornie niewinnie: „Wasz prezydent, nasz premier”. Tak brzmiał tytuł artykułu Adama Michnika, opublikowanego w „Gazecie Wyborczej” 3 lipca 1989 r. Nie spodobał mi się ten tytuł od razu. Miało nie być „my” i „wy”! Miała być jedna Polska! Miało nastąpić odebranie władzy partii PZPR, a przejęcie przez naród, reprezentowany przez osoby stojące na czele ruchu solidarnościowo-niepodległościowego. Potem miała być jedna solidarna Polska, bez podziałów antagonistycznych. W moim środowisku solidarnościowo-niepodległościowym mówiono, od pierwszych chwil istnienia tego ruchu w latach pierwszych osiemdziesiątych, że zwolenników obalenia komuny mamy także w służbach PRL, wojsku i Partii. Potem mieliśmy stać się jednym narodem. I co Pan na to, Panie Dziejku?

Kolejnym narzędziem do szerzenia antagonizmów stały się tworzone po Okrągłym Stole partie. Przez kilkadziesiąt lat łączył się i dzieliły, powstawały nowe. Należy spojrzeć na te twory nie jak na partie, lecz systemowe narzędzie do skłócania. Do dzielenia narodu.

Regiony:    

Czesław Niemen – Pokój (Postscriptum)

Tytuł: Pokój
Autor słów oryginalnych: Siergiej Michałkow
Tłumaczenie na język polski: Jan Brzechwa
Autor muzyki: Czesław Niemen [1979]
Cyfrowa Biblioteka Polskiej Piosenki

Siergiej Michałkow – rosyjski poeta i bajkopisarz. Michałkow był autorem wielu książek i wierszy dla dzieci, jak również twórcą tekstu hymnu ZSRR i hymnu Rosji.
Wikipedia

Regiony:    

Sny przesyłane falami

Niestety to nie poezja.

Obudziłam się o 1.55. z krzykiem. Tak kończyła się fabuła przesłanego mi filmu-snu. Nie chce mi się opisywać treści snu, istotny jest sam fakt jego przesłania i technika, jaką to wykonano. Jest to technika bardzo agresywna dla umysłu człowieka zaatakowanego w ten sposób. Powinien zainteresować się nią ONZ, Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu, może nawet Trybunał w Hadze oraz Interpol. Polskie władze powinny zainteresować się nią z urzędu, ale nie chcą, widać wolą szpanować w świecie posiadaniem tej techniki i zatrudnianiem okrutnych specjalistów od dręczenia i ich imponującymi umiejętnościami. Silna konkurencja dla USA.

Regiony:    

Po nocy

Wy dążycie do brzydoty, ja dążę do piękna, I tak się mocujemy. Jesteśmy PRZECIWIEŃSTWEM. Globalny klub miłujących brzydotę. To jest drugie, może nawet istotniejsze zagrożenie dla Ziemi, oprócz gazów cieplarnianych.

O śmierci pięknie: „Drzewa umierają dwa razy” Przekrój

obrazek

Progeria (inaczej „przedwczesna starość”) to bardzo rzadko występujące schorzenie genetyczne, które powoduje przedwczesne starzenie się organizmu. Osoby, które na nie cierpią, zwykle dożywają trzynastego roku życia, chociaż zdarzają się wyjątki.

Przedwczesne, powolne umieranie — to mi zaaplikowaliście Wy, moi kaci. Ta choroba, progeria, została Wam podana jako instrukcja traktowania mnie. (Pewnie nie tylko mnie.) Stąd bezsenne noce, nędza, atakowanie mojego organizmu podczas pływania — przyduszanie oddechu, nienaturalny ból mięśni, objawy, które znikały zaraz po wyjściu z basenu. Pływałam, jakby ciągnąc za sobą wielkie obciążenie. Stąd też systematyczne stwarzanie dla mnie sytuacji stresowych i tragicznych. Cierpienia fizyczne i psychiczne. Ingerencja w moje relacje rodzinne — katowanie uczuciami. Ciągłe obciążanie organizmu falami różnego typu. To Wasz prototyp, instruktaż dla innych służb i osób chcących służyć Waszej tajnej armii?

Jesteście nienormalni! Zamachowcy samobójcy! W taki sposób Zachód unicestwia życie na części przeludnionej Ziemi, żeby dla siebie zyskać więcej miejsca i pożywienia?

Regiony:    

Noc 18/19 listopada

Trzecia rano. Nie dali mi usnąć. Co przysypiam — to pobudka. I tak w kółko. Czyli powtórka z kilkunastu lat, kiedy budzono mnie tak co drugą-trzecią noc. Moje gratulacje potędze! Starsza babka, 70 lat, i dzielni wojownicy przy maszynach! Uczcie się na żołnierzy, będziecie bić stare kobiety. „Żywią i bronią”. Gratulacje dla Pana prezydenta RP i jego wielkich sojuszy. Ilu facetów siedzi przy tych maszynach? Chyba nie jeden — jeden zanadto by się zmęczył, biedactwo. Wysłuchuję dźwięki i słowa, odczuwam dotkliwe mniej lub bardziej impulsy i zastanawiam się, jak przetrwam nadchodzący dzień, co mam do zrobienia i jak temu podołam. Wszak to już któraś noc z rzędu. Zakupy, muszę pożyczyć kasę, bo już nic z mojej emerytury nie zostało, pomóc mamie w gotowaniu obiadu, 90 lat, zajmować się kotem itd. itd. itd. W Guantanamo przynajmniej dają więźniom jeść, bezpłatne lokum i porządne łóżka do spania. A ci tu polscy dzielni wojownicy nie ponoszą ani złotówki kosztów. Nic do nich nie należy: ani łóżko, na którym mnie katują, ani żywność i środki czystości, ani prąd używany w nocy, ani komputer itd. itd. itd. Więzienie mają za darmo. Opieki medycznej nie zapewniają żadnej — za spustoszenia na moim organizmie spowodowane biciem po nocach, koszty ponoszę ja. Obrońcy kapitalizmu!

Myślę o tym, co bym robiła, gdyby nie te lata ataków w wykonaniu tajnych służb od fal. Chodziłabym na basen — uwielbiam pływać i jestem w tym świetna. Może jest tu w Krakowie jakaś sekcja pływacka dla seniorów, a jeśli nie, to pływałabym sama. Jeździłabym na rowerze, uwielbiam rowery, jak większość mężczyzn samochody. Prowadziłabym bloga na jakiś ciekawy temat, bo uwielbiam też komputer i wszystko, co związane jest z prowadzeniem stron, w tym też dłubanie w kodzie. Prowadziłabym też swoją działalność zarobkową, wykonywanie stron. Fajnie by było, nie? Taki jest mój sposób na życie w starszym wieku, a Wasz jaki jest? Wasz świat jest szaro-czarny z odcieniami kupy, a mój kolorowy i pogodny. Żyłabym sobie pogodnie, może kiedyś przeczytałabym w internetowej gazecie, że na Waszyngton spadła bomba atomowa i miałbym to w nosie. A może spadłaby na Warszawę, też miałbym w nosie. Byle nie na Kraków! „Niech na całym świecie wojna, byle polska wieś zaciszna, byle polska wieś spokojna” (Wyspiański).

Noce. Potęga to militarna czy nieuleczalny obłęd? Może zamiast bomby atomowej należałby zrzucić jakiś proszek „psychiatryczny” na Infrastrukturę krytyczną obszarów szczególnie wrażliwych?

obrazek
Regiony:    

Diabeł tkwi w szczegółach

Celowe doprowadzenie mnie do sytuacji nędzy uważam za nie do zaakceptowania. A doprowadziły mnie do niej tajne akcje różnych służb, krajowych i zagranicznych.

Proces sterowania moim losem zaczął się już bardzo dawno temu. Niekiedy dawano mi poznać, że jakieś negatywne dla mnie wydarzenia spowodowane są przez służby, niekiedy sama dochodziłam do takiego wniosku, gdyż działy się rzeczy ewidentnie nietypowe. Dedukując, doszłam do ostatecznego wniosku, że służby sterują moim losem, począwszy od lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Losem moim i mojej rodziny. Sterowano moim losem w taki sposób, że inwestycja moich rodziców we mnie, materialna i niematerialna, została niemal całkowicie zaprzepaszczona. Moje dzieciństwo i lata młodzieńcze przypadały na okres, kiedy Polska była PRL-em. Rodzice, wychowując mnie, korzystali z rozmaitych dobrodziejstw, jakie zapewniała nam PRL. Nie trzeba było należeć do Partii, aby mieć do tych dobrodziejstw dostęp (rodzice nie należeli do PZPR, ja też nie).

obrazek
Regiony:        
Page 29 of 45
1 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 45

Tylko świnie siedzą w kinie!

This will close in 1 seconds