Jesienią 2016 r. zaczęła się tajna operacja, która polegała non stop na atakowaniu mnie. Efekt w tej chwili jest taki, że jestem zrujnowana, czego przejawem jest między innymi fakt, że mieszkanie nie jest już moje, zostanie przez komornika zlicytowane 5 grudnia. Ja, matka i kot wylądujemy na ulicy. Ponadto jestem umordowana jak po jakiejś wojnie. To chyba nic dziwnego, że pojedynczy człowiek z aparatem tajnym, wiodącym aż do Waszyngtonu musi przegrać.
Nie pomogło moje pisanie do rządu, służb specjalnych i obronnych, do prokuratury ani do policji, a nawet do konsulatu USA. To po prostu jest znak naszych czasów, że jak postanowi jakiś wojskowy „wodzirej” względem wybranej osoby cywilnej, to tak musi być, choćby nawet groziło to końcem świata lub choćby tylko bombą atomową. Zgłaszałam w/w, że odbywa się wobec mnie jakaś tajna operacja, która mnie i moją rodzinę rujnuje, że jest nieludzka, bezprawna, niczym nieuzasadniona. Alarmowałam.
Ile ta operacja kosztowała? Jakim prawem Stany Zjednoczone miały wpływ na tą operację, tu na terytorium Polski i wobec polskiego obywatela?! Stany Zjednoczone za wspieranie tej operacji powinny stanąć przed Trybunałem w Hadze.
