TO NIE SĄ MOJE DŁUGI >>>

ANTYKOMUNIZMEM
POWINIEN ZAJĄĆ SIĘ INTERPOL!!!

Mam pytanie…

Polska

Ofiary milczą (kartka z pamiętnika 3 listopada 2007)

Byłam na wycieczce do innego świata. To znaczy zajrzałam na fora, gdzie bywam, i poczytałam co nieco. To jest inny świat niż mój. Zupełnie inny. Jakby inny kraj. Polacy tak jak ja, ale żyją w innej rzeczywistości i należałoby powiedzieć także, że żyją inną rzeczywistością. Ich rzeczywistość pozbawiona jest tego, co w tym kraju przeżywam ja. Oni mogą pisać otwarcie, co myślą, co wiedzą na dany temat polityczny — ja nie, ponieważ nikt by mi nie uwierzył. Jeden kraj, a nikt by nie uwierzył w to, czego tutaj doświadczyłam. Oni są Polakami i ja, a dzieli nas więcej niż gdyby dzieliła nas granica państwowa. To, czego tu doświadczyłam, to skutek działania służb państwowych.

Taaak… służby państwowe są w stanie stworzyć człowiekowi inną rzeczywistość…

Mój obraz kraju jest więc o wiele, wiele pełniejszy niż ich, po prostu więcej wiem. Hmmm… Ale jak to opowiedzieć?? Udaję więc, że wiem mniej niż wiem, a tylko czasem usiłuję coś przemycić. Jest to jednak syzyfowa praca, ponieważ przeciw sobie mam gigantyczną propagandę – krajową i międzynarodową, całkowicie spójną. Tak, to autentyk: jest taka międzynarodowa zmowa. Innymi słowy, spisek. Międzynarodowy spisek w pewnej kwestii.

Hmmm… Kwestia jest natury zbrodniczej.

Taaak… Dzieje się coś zbrodniczego, a cały świat trwa w zmowie milczenia. Nie, nie przedstawię zaświadczenia od psychiatry, Drogi Czytelniku. Z całą pewnością się nie mylę. Zresztą skoro w temacie ludobójstwa w Czeczenii cały świat trwa w zmowie milczenia, dlaczego nie wydaje Ci się możliwie, że milczy zgodnie o czymś, co jest w Polsce? W Polsce nie mogą dziać się takie rzeczy?? Niby dlaczego?

Po powrocie z wycieczki do innego świata zawsze jest mi przykro. Bywa, że opanowuje mnie gniew. To w zależności od kondycji psychicznej danego dnia. Nie jestem z żelaza i powrót z innej rzeczywistości do mojej zawsze jakoś boli. Podejrzewam, że więcej jest takich ludzi w forumowym towarzystwie, którzy „urywają” się na chwilę ze swej rzeczywistości, a potem równie dotkliwie odczuwają powroty. Życie w Polsce dla większości nie jest łatwe, lecz obowiązuje styl narzucony przez media – co prawda styl propagandy sukcesu i radosnej sielanki z epoki III Rzeczpospolitej wyblakł nieco, ale nadal jest. I jeśli nawet dyskutuje się o czymś poważnym, jeśli nawet coś lub kogoś krytykuje się ostro, zawsze nie przekracza to pewnego poziomu temperatury dyskusji. W stosunku do realiów jest to moim zdaniem sztuczne. Jest wizytowe. Lecz warunki w Polsce dla większości wcale wizytowe nie są. Ubieramy się więc na tą chwilę w wizytowe ciuchy, po czym… znów włazimy w obrzydliwe łachy. Nic dziwnego, że jest nam wtedy smutno.

Nie chodzi mi o złą rzeczywistość powstałą z przyczyn jakichś prywatnych, lecz o odczuwalny w naszym życiu prywatnym rezultat funkcjonowania w Polsce państwowego systemu. W innych okolicznościach, czyli w innym kraju, radzilibyśmy sobie całkiem dobrze, ale tutejszy system nam to uniemożliwia. Zły system jest jak wojna. Niszczy. Nasze domy są systematycznie ostrzeliwane, od czasu do czasu spada na nie bomba. Mozolnie usuwamy skutki wojny, uparcie naprawiamy szkody, a gdy spotykamy się na forach przybieramy minę numer pięć, przewidzianą na spotkania towarzyskie. Wychodzimy z naszej ostrzelanej i zbombardowanej rzeczywistości do innej, wizytowej. Wychodzimy na chwilę i bawimy się w grę polegającą na nie nazywaniu rzeczy po imieniu. Bawimy się w grę polegającą na nazywaniu niszczenia naszego życia jakoś inaczej – nie drastycznie, nie dosadnie. Salonowo. Bo w salonie dyskusyjnym nie wypada tłuc pięścią w stół, ulegać porywom emocjonalnym ani używać niecenzuralnych słów. Trzeba rozpacz i skrajne oburzenie zbrodniczym wyniszczaniem stłumić w sobie i zachowywać się kulturalnie. Bo jak nie, to ban. Ban od kogoś być może, kto też tłumi w sobie niesalonowy bunt.

Nasze domy zbombardowano metodami pokojowymi. W minionym dwudziestoleciu większość polskich rodzin zubożała tak straszliwie, jakby przez kraj przetoczyła się całkiem prawdziwa wojna. Młodsze pokolenie z takich rodzin, zamiast korzystać z dorobku starszego i pomnażać ojcowiznę, usiłuje wydobyć się ze zgliszczy. Otóż właśnie ludzie z takich rodzin są bywalcami forów. Lamentowanie nie jest w dobrym tonie i nikt nie chce stawiać się w roli godnej pożałowania ofiary losu. Tym sposobem szkody wyrządzone przez system nam i naszym rodzinom nie awansują do poziomu forumowych wątków. Tematy i klimat dyskusji nadają osoby, których drastycznie wojna pokojowa nie dotknęła. W tej atmosferze jakiś los szczególnie tragiczny zostałyby przyjęty jak opowieść science fiction.

Regiony:

Trzy kartki z pamiętnika (grudzień 2006)

30 grudnia 2006
Kończy się rok. Zawsze bardzo lubiłam sylwestrową noc – wybrałam sobie ten moment roku na moje własne święto. Traktuje je bardzo osobiście. Noc sylwestrowa to czas tańca i radości. Uprawiałam za młodu taniec sportowo – kocham taniec, muzykę i piękno. W tą noc mogłam nacieszyć się swoim wyglądem i naturalnym dla mnie pogodnym nastrojem – mogłam się wytańczyć, wyszaleć i błyszczeć pośród towarzystwa. Tak, Sylwester to zawsze było moje święto, podczas którego miałam okazję rozwinąć okazały pióropusz moich walorów. W tę noc stawałam się księżniczką i czułam się księżniczką.

Od paru lat nie uczestniczę w sylwestrowych balach – to moje święto urządzam sobie w domu. Nadal jest ono moim własnym bardzo osobistym świętem. Staje się jego główną postacią. Nie inni, nie jakieś tradycje święte czy narodowe, nie Bóg, nie niepodległość kraju – ale ja i to wszystko, co kocham. Sobie i temu, co kocham poświęcam tą noc.

25 grudnia 2006
Święta Bożego Narodzenia nie są dla mnie świętami religijnymi. Właściwie, gdy się zbliżają, ich nie lubię. Chwilami na nie wręcz się wściekam. Wciskają się w moje życie osobiste i muszę wkalkulować je w mój plan spraw. Wszystko trzeba im podporządkować, i to na wiele dni zanim się zaczną. Zakupy, wielkie sprzątanie, ustalanie menu na wigilię i świąteczne dni. Gdy w końcu po tym całym wariactwie przychodzą, nagle cały świat wokół się zmienia. Ludzie się zmieniają. Odchodzi gdzieś w najdalszą dal system państwowy. Urzędnicy, obrzydliwe przepisy, znienawidzeni politycy, szefowie z pracy, zwłaszcza ci obrzydliwi – na dwa i pół dnia to przestaje istnieć. Ludzie stają się tacy, jacy powinni być. Na luzie, skoncentrowani na sobie i najbliższych. Odżywają ogniska – i te domowe, i te przyjacielskie. Można wreszcie czas poświęcić sobie – oddać się rozmyślaniom i marzeniom.

17 grudnia 2006
Chciałabym żyć w kraju, w którym nie padają kilka razy każdego dnia słowa „ofiara” i „rozliczanie za przeszłość”. Życie publiczne w Polsce jest cholernie nudne. Do tego jeszcze w kółko Kościół. Nie dość że jest cienko pod względem materialnym, to jeszcze usiłuje się umartwiać nas przeklętą prostacką nudą poprzez media. A kiedy będziemy się śmiać? W życiu po życiu? Polak koniecznie musi być zbolały i wynędzniały. Nowa cecha narodowa! I stale następne pokolenia muszą czcić tragedie poprzednich pokoleń. Gdy byłam młoda czciło się pamięć ofiar II Wojny Światowej. Potem czciło się pamięć ofiar II Wojny Światowej i komuny sowieckiej. A teraz czci się ofiary II Wojny Światowej, ofiary komuny sowieckiej i ofiary III Rzeczypospolitej. Co nam jeszcze dojdzie w następnej kolejności?

Regiony:

Chrzanię taką ojczyznę

Ten kraj jest do kitu rządzony. Z wierzchu jako tako, a gdy zajrzeć w głąb – istna stajniach Augiasza! Człowiek powinien w swoim kraju czuć się pewnie. Powinien mieć zapewnione miejsce zamieszkania i środki na utrzymanie. Nie przekonuje mnie teoria, według której kapitalizm musi być rodzajem ringu, na którym każdy walczy sam o warunki do istnienia. Mieszkanie i środki na utrzymanie to warunki, bez których człowiek nie jest w stanie istnieć. Człowiek to nie tylko obywatel kapitalistycznego kraju, to także obywatel swojej OJCZYZNY.

Media co dzień relacjonują różne tragedie ludzi, którzy parają się z problemami powstałymi z winy rządzących — krajem czy regionami. Ten kraj to jest padół łez, a nie ojczyzna. Tu nawet porządnego kontrwywiadu nie ma, który by chronił nas przed zewnętrzną agresją (nie wschodnią mam na myśli — dla jasności).

Regiony:

Prześladowanie to przestępstwo

Pamiętam, że ktoś powiedział, że prześladowanie to przestępstwo. Powiedział w czasie chyba tuż przed obradami Okrągłego Stołu, może w trakcie obrad, może zaraz po — dokładnie nie pamiętam. Teraz Internet jest wysprzątany i tego prawa nie ma. Są tylko tematy związane z prześladowaniem typu mobbing itp.

To jest istotne, że prześladowanie to przestępstwo, ponieważ daje osobie prześladowanej drogę prawną do samoobrony. Czy to prawo w Kodeksie Karnym, które istniało za komuny, jeszcze istnieje? A może zniknęło tak samo jak z Internetu?

Regiony:    

Nam, zwykłym ludziom, mówiliście o antykomunizmie, a to był rozbój

Zniszczyliście mój dom rodzinny, zniszczyliście Kambodżę. Przywłaszczyliście sobie dom rodzinny mój i moich rodziców i przerobiliście na Waszą bazę. Od końca lat siedemdziesiątych, to już nie jest dom, lecz Wasza tajna baza. Usiłuję odtworzyć rodzinny dom, ale mi to aż do teraz uniemożliwiacie. Jak ja mam teraz wyjaśnić swojej rodzinie blisko pół wieczny okres agresji przeciwko mnie, ale też — czego nie rozumieją — przeciwko nim? Udał Wam się antykomunizm? Ja zostałam pogrążona, a Wam udał się antykomunizm? I koniec, tak? Jedna meduza więcej, jedna mniej, co to za różnica, nieprawdaż? Dla tej Operacji „jesień 2016” nawet nie postaraliście się o dobry pretekst: na żywca, głównie falami i drogą fal dążyliście do tego, co jest teraz — nędza i obrabowanie z własności, którą stanowiło mieszkanie. Bo ta cała procedura komornicza jest formą rabunku. Pieniądze, które pożyczałam od parabanków, przeznaczałam na podstawowe potrzeby bytowe. Wiedzieliście z góry, że bijąc mnie falami, urządzając non-stop rozmaite sesje w mojej głowie i ciele przerwiecie mi moją pracę zarobkową. Wiedzieliście z góry, że to zmusi mnie do zaciągania pożyczek na podstawowe potrzeby bytowe.

Już się raz z Waszych łap wydobyłam, samodzielnie, przeogromnym, heroicznym trudem. I przyszliście zabrać mi i to… Tu nie było nic Waszego!!

notatka

Ukradłeś? Oddaj! I przestań zwykły rozbój, zwykłą kradzież ubierać w szaty antykomunizmu czy innego jakiegoś wyższego celu! A przy okazji tematu antykomunizmu: antykomunizm, Szanowni Państwo, to była do dupy impreza. Autorzy tej „reorganizacji” świata wychodzili z założenia, że są wyższym gatunkiem homo sapiens, niż my, społeczeństwa Bloku Wschodniego. I domagają się od nas wiecznego pokłonu dla ich marszu tryumfalnego przemierzającego krainy dawniej komunistyczne: na kolana, hołota! Do skończenia świata całujmy ich po dupie za to, że ONI nam zorganizowali antykomunizm! Otóż ja nie jestem Wam wdzięczna za zorganizowanie nam, Polakom, antykomunizmu! To był rozbój, a nie antykomunizm! A jeszcze prawda jest i taka, że zawsze Zachód czegoś potrzebuje ode mnie, a nie ja od Zachodu — od czasów „Solidarności” po dziś. Nie mercedesa, tylko rower, i nie kupił sobie, tylko mu ukradli.

Wracając do sprawy egzekucji komorniczej, zaznaczam, że na prawnika mnie nie stać. Nie wiem, jakie przysługują mi prawa w trakcie takiej egzekucji. Gdzie i jak mogę się starać o jakiekolwiek inne lokum. A zresztą i tak, na skutek non-stop osłabiania mojego organizmu falami nie mam siły włóczyć się po kancelariach prawniczych, szukać jakichś doradców-cudotwórców-oszustów. A Wam niedługo braknie na F-16, tyle pochłania kosztów ta Operacja. Osłabiając mój organizm falami, wiedzieliście z góry, że to proces bezpowrotny, niezależny więc od mojego nastawienia względem Was. Wyrok bezwzględny.

MY HOUSE IS MY CASTLE – taka była obietnica standardów zachodnich. Prawo własności miało być święte, miało być atrybutem kapitalizmu. A tymczasem służby przywłaszczyły sobie mój dom jak hitlerowcy w czasie II Wojny Światowej. W tym służby obce, oczywiście. I wygrywają sobie te swoje gry na naszej rodzinie jak na fortepianie, bez najmniejszego śladu obietnicy gratyfikacji. Czy to już ostatnia z gier — wyrzucanie z mieszkania matki (90 lat) spędziła tu 70 lat i mnie (70 lat) spędziłam tu 70 lat (z przerwą na małżeństwo)?

Pytanie: po co rozpoczęła się Operacja „jesień 2016”? To mi przypomina rok 1982, kiedy przysłano mi do domu SB, mimo że od pół roku już nie prowadziłam działalności w ramach „S” i KPN. Zarówno Operacja, jak i wizyta SB nastąpiły bez powodu z mojej strony.

Polska powinna wypracować rozwiązania dla tej sprawy, a nie podążać jak barany za wskazówkami Zachodu — NATO, USA, GB, Francji i diabli wiedzą czyimi jeszcze! Ale czy jest jeszcze sens tak apelować, skoro polskie służby już się przyzwyczaiły, że w Polsce muszą być ofiary takie jak na przykład ks. Popiełuszko czy wielu innych? Z tą uwagą, że dziś ks. Popiełuszkę mordowalibyście Wy, bez zmrużenia oka. Polskie służby stały się nowoczesne bardzo… Z kolei jakieś wyspecjalizowane służby posiadły umiejętności zarówno psychiczne jak i techniczne (w obu znaczeniach), jakich nie powstydziliby się oprawcy z SS. Po co Polsce takie służby??!! A gdy zgłasza się do premiera taki fakt, pan premier omc. szanowny udaje, że takiego zgłoszenia nie otrzymał. Zupełnie jak przed katastrofą w Smoleńsku. Zanim nastąpiła, też władze najwyższe Polski udawały, że nie otrzymały zgłoszenia faktu stosowania w kraju bestialskich praktyk. Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz — ciśnie się na usta. Takie same gorące podziękowania za ten rozlew krwi należy złożyć kontrwywiadowi na Montelupich — też udawali, że zgłoszeń wielokrotnych nie otrzymali. Nie można było tej katastrofie zapobiec? Można było, ale nikt nie chciał.

Przede wszystkim wbijcie sobie do głowy, że Zachód nas traktuje jak kraj podbity, a nie sojusznika. Oficjalnie politycy zachodni mówią o sojuszu, ale to kłamstwo.

geodezja
Regiony:        

Oświadczenie w sprawie kosztów za Operację państwową „jesień 2016”

Proszę o zwrot kosztów oraz należne wynagrodzenie za operację państwową, która zaczęła się jesienią 2016 roku i trwa nadal. Proszę o powstrzymanie procedury komorniczej, która prowadzi do wyrzucenia mnie z mieszkania w najbliższych dniach. Mieszkanie powinno być moje w dalszym ciągu. Zadłużenie, którego skutkiem jest wspomniana egzekucja komornicza, jest rezultatem w/w operacji.

Regiony:    

Inspiracja dla moich prześladowców?

Spinalonga – wyspa żywych trupów. Jak wyglądało życie w greckiej kolonii trędowatych?

Nad wejściem do tunelu, którym na Spinalongę przybywali chorzy na trąd, znalazł się cytat z „Boskiej komedii” Dantego: „Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy wchodzicie”. Słowa renesansowego poety świetnie opisywały to, co czekało pensjonariuszy kolonii na początku XX w. Greckie władze skazały ich na izolację w skrajnie nieprzyjaznych warunkach i na łaskę darczyńców. /…/

Władze wybrały Spinalongę na siedzibę kolonii dlatego, że była jednocześnie dość oddalona i łatwo dostępna dla statków, które miały dostarczać chorym żywność, wodę oraz lekarstwa.

Nowym mieszkańcom pozwolono zajmować puste domostwa, ponieważ absolutnie niczego dla nich nie zbudowano. Nielicznym szczęściarzom udało się nabyć niewymagające remontów siedziby Turków, reszta musiała zasiedlić ruiny. Tymczasem natychmiast po zdiagnozowaniu trądu chorym zajmowano nieruchomości i aktywa finansowe, a ich nazwiska wymazywano z rejestrów. Trędowaci po dotarciu na wyspę mieli status osób, które oficjalnie nie istniały.

Co więcej, w żywność musieli ich zaopatrywać członkowie rodzin, ponieważ wynajęte przez władze statki z zaopatrzeniem odbywały rejsy na Spinalongę bardzo sporadyczne. Chorym brakowało praktycznie wszystkiego. W tych okolicznościach trudno było się dziwić, że uważali się co najmniej za skrajnie zaniedbanych i zapomnianych. Radzili sobie, jak umieli, opierając się na pomocy outsiderów różnej prowieniencji.

medonet.pl
Regiony:        

Fatum

Przeobrzydliwe świnie zarządziły moim losem. Upatrzyły mnie sobie z racji mojej atrakcyjnej aparycji, gdy byłam młoda, u progu dorosłego życia, gdy całe życie było przede mną. Upatrzyli sobie po to, żeby realizować bestialski wobec mnie plan. Z góry wiedzieli, że szykują mi piekło. Po to przysłali mi do domu SB, żeby stworzyć sobie możliwość manipulacji i intryg. Przysłali, mimo że od pół roku nie prowadziłam działalności w „S” i KPN. Po co SB miałoby robić przeszukanie u kogoś, kto dostosował się do wymogów stanu wojennego i od pół roku już nie działa?

I jak wygląda dziś moja sytuacja? Tragicznie. To jest dzieło służb, kroczek po kroczku. Bardzo dawno temu ktoś sobie mnie upatrzył, może już ten człowiek bądź ci ludzie nie pracują już, z racji wieku, a może nawet nie żyją. Lecz są kontynuatorzy, wiernie realizujący plan swoich poprzedników. I widzicie, jakie to szczęście znaleźć się w zainteresowaniu służb zachodnich?

Nie dlatego mam kłopoty po dziś dzień, że popełniam coś złego wobec bloku zachodniego, nie wyłączając Polski. Kłopoty mam dlatego, bo taki był plan. A Zachód planom swoim jest wierny. Ostentacyjnie i demonstracyjnie. Wzięli mnie w swoje łapy jak papieża, Jana Pawła II, i nie popuszczą! Nawet gdy potrzebuję usługi dentysty, też mam z tym kłopoty — bo obsługa gabinetu dentystycznego mnie „bije”.

Ciekawa jestem, czy na Zachodzie zawsze panował taki reżim? Dla mnie ten reżim to nowość, jestem do czegoś takiego nie przyzwyczajona, nie jestem w stanie w takim systemie nauczyć się żyć.

Regiony:        

Poproszę o należne prawa i przywileje!

Walka nierzetelna, w której arogancko stosuje się metody nieetyczne i bezprawne (presję fizyczną, poniżanie godności osobistej, szantaż, udręczenie psychiczne, podżeganie do relacjonowania narzuconych treści, wprowadzanie w błąd co do przysługujących uprawnień), jest, w zestawieniu z zasadami kryminalistycznej taktyki walki, alternatywą nieporównanie gorszą.

M. Kulicki – „Pozyskanie tajnego współpracownika przez służby kontrwywiadowcze na podstawie materiałów obciążających – rozważania o sensie instytucji”

I dalej:

Rozwiązania szczegółowe

Rozważając zasadność funkcjonowania w polskim porządku prawnym instytucji TW, konieczne jest także przeanalizowanie poszczególnych rozwiązań będących jej elementami składowymi. W stosunku do niektórych z nich można bowiem sformułować wiele zastrzeżeń, a jednocześnie zaproponować takie rozwiązania, które mogą być nie tylko efektywne, lecz także zgodne z polskim porządkiem prawnym. W szczególności dotyczy to faktycznego przywileju niekaralności, którym obdarza się TW i kontroli instytucji wymiaru sprawiedliwości w odniesieniu do zasadności zastosowania tego instrumentu prawnego

„Pozyskanie tajnego współpracownika przez służby kontrwywiadowcze na podstawie materiałów obciążających – rozważania o sensie instytucji”

Poniżej prezentuję plik, który pobrałam tutaj

Polecam artykuł:

„Żołnierze NATO z uprawnieniami do stosowania środków przymusu. Również wobec obywateli RP”

Regiony:        

Barbarzyństwo, które przeszczepiano w Polsce

Jeden z porwanych przez kartel w Meksyku musiał przed śmiercią ściąć głowę przyjacielowi. Telewizja wyemitowała przerażające nagranie

Do Meksyku powróciły czasy, w których więzieni przez kartel ludzie musieli walczyć na śmierć i życie między sobą. Tym razem jeden z porwanych studentów musiał ściąć głowę kumplowi. Potem sam zginął.

Na przerażających zdjęciach uchwycono ostatnie chwile pięciu przyjaciół zamordowanych przez meksykański kartel – w tym mężczyznę, którego zmuszono do ścięcia głowy swojemu przyjacielowi z dzieciństwa, zanim sam został zabity.

Wszystkie ofiary mają twarze posiniaczone, usta zaklejone taśmą, a ręce związane z tyłu. Nie wiadomo, dlaczego trafili w łapy kartelu Jalisco New Generation.

i.pl
obrazek

Jakim prawem do cholery odbywa się wobec mnie operacja militarna, począwszy od jesieni 2016 r.?!!! Oddaj moją kasę, bandyto!!! Marzy Wam się scenariusz jak z Lepperem i sprawa pójdzie pod dywan?!!

Teraz gdy komornik prowadzi wobec mnie egzekucję, prawo względem mnie działa, ale gdy rozpoczynano operację „jesień 2016”, wtedy prawo względem mnie nie działało.

Proszę powstrzymać egzekucję.

Regiony:            

??

Wyszczególniłam trzy tendencje realizowane wobec mojej osoby:
– Jeden gość nie pozwala mi myśleć
– Drugi dba, żebym była w słabej kondycji i nie mogła uprawiać sportów
– Trzeci dba, żebym tkwiła w nędzy materialnej

W taki oto sposób pracuje się tutaj nad moją osobowością.

Może mi ktoś sypnąć, gdzie jest dowódca-koordynator wymienionych działań?

obrazek
Regiony:
Page 24 of 48
1 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 48

Tylko świnie siedzą w kinie!

This will close in 1 seconds