TO NIE SĄ MOJE DŁUGI >>>

ANTYKOMUNIZMEM
POWINIEN ZAJĄĆ SIĘ INTERPOL!!!

Mam pytanie…

Mama i kot

Kot ugryzł mamę w rękę o trzeciej nad ranem, gdy wracała z łazienki. Może go przygniotła gramoląc się do łóżka albo się przestraszył wyrwany ze snu. Nie wiem, a ona opowiedzieć przebiegu wypadków nie potrafi, z powodu intelektualnych wad. Zresztą nigdy, gdy kot ją ugryzł, nie potrafiła. A zdarzało się to w przeszłości regularnie – jedno ugryzienie już się zagoiło, a po pewnym czasie kot znów ją gryzł. Zastanawiało mnie to, ponieważ ataki kota na mamy rękę zdarzały się zawsze wtedy, gdy nie było mnie w pobliżu, byłam na przykład w kuchni, i nie miałam możliwości zareagować widząc zamiary kota. Po kotach zawsze można poznać, że szykują się do ataku. Wyglądało to za każdym razem następująco: jestem czymś zajęta poza pokojem mamy, nagle słyszę przeraźliwy wrzask mamy, zrywam się więc jak oparzona i na złamanie karku biegnę do pokoju, a mama, podtrzymując jedną ręką tą ranną rękę, siedzi z miną jak wariat, który nic nie rozumie, a jednocześnie cierpi niewyobrażalne męki. A co ciekawe, kot w tym czasie wygląda, jakby też był w szoku, przestraszony, zdezorientowany. Od matki nigdy się nie dowiedziałam, w jakich okolicznościach kot ugryzł ją w rękę. Najczęściej zdarzało się to, gdy ona oglądała telewizję, w domu panował spokój. Skakał na jej rękę nagle, jakby mu bez powodu odbiło. Koty w ten sposób się nie zachowują!

Ataki kota na mamy rękę to nie jedyna uciążliwość i dramat w naszym domu. Relacja między mną a matką nie jest to zwykła relacja rodzinna. Tu zawiązany jest układ. Można ten układ określić jako kocioł rodzinny, a nasz dom jako rodzaj getta, wspólnej celi więziennej – czegoś w tym rodzaju. Z racji stanu psychicznego mojej mamy, ofiarą gryzienia przez kota jestem pośrednio także ja. Generalnie w naszym nie-rodzinnym układzie stale jestem matce niezbędnie konieczna. Żyję jakby nie dla siebie, ale po to aby spełniać jej wszystkie codzienne, prozaiczne i najbardziej durne potrzeby. Kładę się spać bardzo późno, bo dopiero gdy ona śpi, ja odzyskuję swój umysł na własne potrzeby. W ciągu dnia absorbuje mnie stale swoim gadaniem, najgłupszymi co chwilę pytaniami i rozmaitymi prośbami o pomoc w czymś. Ma jakąś intelektualną wadę, ale – jestem pewna – udaje o wiele głupszą niż jest. Ponadto „fachowo” stara się wywołać we mnie uczucie współczucia dla niej i wymusić nieustanne zainteresowanie. Po ataku kota rozpacza głosem do granic możliwości żałosnym, jakby kot tą rękę odgryzł jej całkiem. Zastyga „bidusia” w tym swoim bezgranicznym cierpieniu, pokazuje mi to miejsce zbrodni kota na jej ręce i czeka aż ja jej pomogę opanować ranę. Istna komedia!

 „Mały krok dla człowieka, ale wielki skok dla ludzkości”.

Kiedy wreszcie naród zostanie poinformowany, że Polska została zaatakowana? Na ten rodzaj broni, jaki wobec narodu się stosuje, plecaki ucieczkowe są bezużyteczne.

Mama i kot
Regiony:

Tylko świnie siedzą w kinie!

This will close in 1 seconds