— Wszelkie próby spełzły na niczym. Jestem zdziwiony. Ani na milimetr się nie cofnęli, nie dali szansy. To są środki, do których zostaliśmy zmuszeni — powiedział Władimir Putin podczas spotkania z rosyjskimi przedstawicielami biznesu.
— To jest najważniejsze, żeby było jasne, że to, co się dzieje, jest koniecznym środkiem. Oni po prostu nie zostawili nam żadnych szans, żeby zrobić inaczej – powiedział Putin podczas czwartkowego spotkania z przedstawicielami środowisk biznesowych, tłumacząc im swoją inwazję na Ukrainę.
Jednocześnie Putin przekonywał ich, że zagrożenie bezpieczeństwa, które pojawiło się dla Rosji, uniemożliwiły inne sposoby reagowania.
— Szczerze mówiąc, jestem nawet zdziwiony, że nie poruszyliśmy się ani o milimetr w jednej sprawie. Powtarzam: jest to środek wymuszony, bo mogą stworzyć dla nas takie ryzyko, że to nie wiadomo, jak miałby istnieć nasz kraj — mówił Putin.
wiadomosci.onet.pl
„Tak, wojna” [„Myśl polska”]
Trzydzieści lat robienia sobie żartów z Rosji, czy to wyciągania jednej ręki, a drugą finansowania działań antyrosyjskich, czy głoszenia potrzeby współpracy i jednocześnie puszczania oka do swoich, że przecież to tylko taka zabawa, itp., itd., zrobiło swoje.
„Myśl polska” – „Tak, wojna”
„Stojący Niedźwiedź — wódz Ponca. Wystąpienie przed sądem, 3 maja 1879 r.” [Ministerstwo Edukacji Narodowej]
Narodziny mocarstwa. USA w II połowie XIX wieku
Amerykanie mają słowo takie jak : „wytępienie”, „zaraza”, „szkodnik”, których my w ogóle nie znamy. Przed wtargnięciem Amerykanów do kraju Indian, nie tępiliśmy tutaj żadnych gatunków roślin, ptaków czy innych zwierząt. Wszystko żyło i umierało w wiecznej równowadze natury po to, żeby znów się odrodzić. Później przyszli Amerykanie i zaczęli polować na bobry, dopóki nie zabili wszystkich. Potem polowali na bizony, aż ich także zabrakło. A potem zasmakowało im mięso antylop, w niedługim czasie wszystkie pozjadali. Przybyli na prerię, na której przez stulecia lasy okalały bieg rzeki. Potrzebowali drewna, ale nie trochę, tylko całego. Dziś nie ma lasów nad rzekami. Uznając wszystkie rośliny i zwierzęta za szkodniki, tępią je, dopóki one nie wyginą. Żyjących w zgodzie z naturą ludzi traktują tak samo. I tępią ich, jak tylko mogą. […]
W miejsce tego, co zostało zniszczone, Amerykanie sadzą coś, co uznają za lepsze od natury. Jednak to jest znacznie gorsze od natury, bo rodzi kolejne zniszczenie i sieje zamęt. Z jednej strony Amerykanie twierdzą, że potępiają przemoc, a z drugiej właśnie nią się trudnią. Ich myśl i i czyny skażone są przemocą. Słowo „grzech” nie istnieje w języku Indian, a Amerykanie uważają, że radość życia jest właśnie grzechem. Z tego powodu nienawidzą świata i samych siebie. Potrafią wytwarzać zadziwiające rzeczy, ale wszystkie one służą zniszczeniu. […] Dlatego lepiej nie rozumieć sposobu myślenia Amerykanów. Jest on jak trucizna.
Stojący Niedźwiedź – wódz Ponca. Wystąpienie przed sądem, 3 maja 1879 r., [w:] , Wielkie Mowy historii. Od Lincolna do Stalina, Warszawa 2006, s. 114.
Czytaj więcej na zpe.gov.pl
„Prezydent USA Joe Biden ogłosił sankcje wobec Rosji” [wiadomosci.onet.pl]
– Wczoraj Putin uznał dwie separatystyczne republiki jako niezależne państwa. Putin sugerował, że pójdzie znacznie dalej. Chciałbym powiedzieć, że nakładamy znaczne sankcje. Kto dał Putinowi prawo do deklarowania nowych państw? Konsultowaliśmy naszą odpowiedź z naszymi parterami na całym świecie. Dziś ogłaszam pierwszą transzę sankcji. Proponujemy cztery bloki sankcje: bankowe, rosyjskiego długu państwowego, sankcje wobec oligarchów rosyjskich oraz ich rodzin – powiedział Biden.
wiadomosci.onet.pl
Odpowiedź dla prezydenta Bidena znajduje się tutaj:
„Od Republiki Doniecko-Krzyworoskiej do Donieckiej Republiki Ludowej i Ługańskiej Republiki Ludowej” [Myśl polska]
Wkrótce po rozwiązaniu Układu Warszawskiego rozpoczęła się dziwaczna moda na dzielenie państw na kawałki. Została podzielona Jugosławia, Czechosłowacja i aż do dziś Zachód wciąż wymusza na Rosji, żeby się również rozpadła…
Z ostatniej chwili:
„Władimir Putin: orędzie w sprawie Donbasu” [Myśl polska]
Mimo wieczornego zmęczenia przeczytałam przemówienie prezydenta Putina, jest genialne. Zawiera wiele faktów, które należy uznać za absolutnie ważne. Czytałam z zaciekawieniem, bo wreszcie treść adresowana była do ludzi, a nie, jak w naszych mediach, do robokopów. To naprawdę miło, gdy ktoś traktuje cię jak człowieka. Pan prezydent wyraził między innymi kilka słów krytycznych o Związku Radzieckim. Ja rozumiem, że przekazał wiadomości obiektywne, ale przyznam, że ta krytyka troszeczkę zabolała. Podświadomość stoi na straży prawdy i podpowiada, żeby mówiąc o formie nie pomijać treści. Nie pomijać ducha. Cokolwiek by nie powiedzieć o komunizmie, nawet najstraszniejsze słowa, to dla ludności cywilnej był to złoty okres. Patrzę z perspektywy PRL-u i dla nas ten okres były to dekady rozkwitu. Nawet nie dlatego, że komuna coś dawała, ale dlatego, że stwarzała możliwości, by człowiek mógł żyć pełnią życia — uczyć się, pracować, tworzyć, planować i marzyć. A ja jednak wolę Chór Aleksandrowa z epoki ZSRR. Co za dusza!
Linki w tym artykule, prowadzące do strony „Myśl polska” przestały być niestety aktualne.
„Putin podpisał dekret o uznaniu separatystycznych »republik ludowych« w Donbasie” [polsatnews.pl]
Prezydent Rosji Władimir Putin podpisał dekret o uznaniu niepodległości separatystycznych „republik ludowych” w Donbasie. – Uważam za konieczne uznanie niepodległości Donieckiej i Ługańskiej Republiki Ludowej – powiedział Putin. Podkreślił jednocześnie, że „sytuacja w Donbasie znowu jest krytyczna”, a „współczesna Ukraina została całkowicie stworzona przez Rosję”.
polsatnews.pl
Gratulacje!

„Zachód oszukał w sprawie NATO” [„Myśl polska”]
Jak informuje portal Deutsche Welle, według tygodnika „Der Spiegel”, państwa zachodnie, głównie USA, oszukały ZSRR, który godził się na zjednoczenie Niemiec i wycofanie wojsk z Europy Wschodniej – w zamian za obietnicę nie poszczania NATO:
„Dokument z brytyjskiego archiwum dowodzi zdaniem niemieckiego tygodnika „Der Spiegel”, że rozszerzając NATO na Wschód, Zachód złamał obietnicę daną Moskwie po upadku muru berlińskiego w 1989 roku.
„Myśl Polska”
Pandemia
Pandemia wywołała burzę mózgów. Pandemia to dla ludzkości całej planety wielki szok. To sztucznie wywołany kryzys, który przyspieszył to, co i tak by nadeszło: niedostatek lub wręcz brak surowców, brak pracy w związku z rozwojem techniki, która zastępuje pracę człowieka. Z powodu pandemii wszyscy – bogaci i biedni – zostali zmuszeni do myślenia. Trzeba na tym globie wymyślić nowy sposób życia, systemy gospodarcze i polityczne całkiem inne. Taką wysnułam hipotezę po przeczytaniu artykułu w „Myśl polska”, pt. „Rękas: energia kapitalistycznego szoku”
„Od Republiki Doniecko-Krzyworoskiej do Donieckiej Republiki Ludowej i Ługańskiej Republiki Ludowej” [Myśl polska]
To właśnie tam Aleksiej Cz. dowiedział się ode mnie, czym jest Noworosja, że nie ma żadnego południowego wschodu Ukrainy, tylko właśnie Noworosja od Odessy do Charkowa i Ługańska. Opowiedziałem mu też, że w 1918 roku jako przeciwwaga dla Ukrainy powołana została Republika Doniecko-Krzyworoska, która chciała być częścią Rosji, a nie Ukrainy; że wyłącznie z powodu rozkazu Lenina weszła ona w skład radzieckiej Ukrainy. Szkicowałem mu na serwetkach mapy Noworosji i RDK i mówiłem, że Noworosja jest rosyjska. Nawiasem mówiąc, podobnie jak Małorosja.
„Od Republiki Doniecko-Krzyworoskiej do Donieckiej Republiki Ludowej i Ługańskiej Republiki Ludowej”

Najwięksi „patrioci-demokraci” Ukrainy uciekają
Ukraińscy oligarchowie i biznesmeni opuszczają Ukrainę prywatnymi samolotami – pisze w niedzielę portal Ukraińska Prawda. Tylko w niedzielę z Kijowa wyleciało ok. 20 prywatnych i wyczarterowanych samolotów – informuje serwis.
Wśród samolotów, które w niedzielę wyleciały z Ukrainy, jest maszyna oligarchy Rinata Achmetowa. Ukraińska Prawda twierdzi, że sam Achmetow – uważany za najbogatszego mieszkańca kraju – wyleciał z Ukrainy do Zurichu 30 stycznia.
Czytaj więcej na PAP – „Ukraina. Oligarchowie opuszczają kraj prywatnymi samolotami”
„Zamierzone okrucieństwo” – WYŻSZA SZKOŁA OFICERSKA WOJSK LĄDOWYCH im. gen. Tadeusza Kościuszki
W Google pod hasłem „zamierzone okrucieństwo w polityce” szukałam jakichś mądrych artykułów. Znalazłam m.in. książkę w formacie pdf, pod tytułem „Społeczeństwo a wojna. Paradoks wojny we współczesnym ładzie międzynarodowym”, autorstwa Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Lądowych imienia generała Tadeusza Kościuszki.
Nie przeczytałam jeszcze całej tej książki, liczącej 356 stron, a przglądając ją pobieżnie zwrócił moją uwagę następujący fragment:
W tym miejscu chwila refleksji nad okrucieństwem tej wojny. 1975 rok – Rok Zerowy – symbol przemian w Kambodży – zapoczątkował ogólnonarodową tragedię, w wyniku której śmierć na skutek zagłodzenia, pracy na tzw. polach śmierci i egzekucji poniosła 1/3 populacji ludności. W ciągu 5 lat rządów Khmerów, niespełna 8 milionowe państwo straciło 2,5 miliona obywateli. Skalę destrukcji społecznej potęguje również to, że około 64% młodzieży w latach 90. było sierotami pozbawionymi uczuć, więzi społecznych i własnego systemu wartości. Wszystko w imię ideologii Pol Pota, zrodzonej w jego umyśle już w dzieciństwie i ukształtowanej w ramach nieudanych studiów we Francji, na niwie ideologii Bertolta Brechta, opartej na słowach: jeśli jakiś naród nie odpowiada swemu przywódcy, powinien on zmienić naród. Fenomen tej jakże okrutnej wojny jawi się tym, że na oczach świata zrodził się reżim jakiego do tej pory nie znano, bowim żadn z tyranów nie zdołał zniszczyć wszelkich wartości i dóbr materialnych, jakie zbudował naród przez wieki historii. Pol Potowi to się udało – stał się aniołem śmierci, katem własnego narodu i co ciekawe, nawet na łożu śmierci nie żałował tego.
Wcześniej wspomniano o konfliktach w Afryce z lat 90. Były i są nadal specyficzne ze względu na ich etniczny kontekst. Według Teda Gurra, tylko w latach 1993 – 1994 na świecie miało miejsce 50 konfliktów etnicznych, których skutkiem było 4 mln zabitych i 26 mln poszkodowanych głównie przez okaleczenie. Faktycznie można im poświęcić nie jeden tom, jednak zawsze kiedy mowa o konflikcie etnicznym, którego skutkiem wielokrotnie jest ludobójstwo, na myśl przychodzi medialny, jakże obrazowy cytat bezimiennego autora: Milion ludzi w sto dni. Daje to 10 tysięcy dziennie, 417 na godzinę, 7 osób zabitych każdej minuty. Morderstwo co osiem i pół sekundy. Takie było tempo ludobójstwa w Rwandzie… Te dane nie pozostawiają cienia wątpliwości, co do skali i tempa ludobójstwa, do jakiego doszło 1994 roku w tym zakątku świata. Ta apokalipsa, to postkolonialny syndrom – efekt ignorancji społeczności międzynarodowej i mroczny sen, które nie powinien się nigdy spełnić.
Warto zauważyć, że wojna domowa w Rwandzie, to tylko wycinek rzeczywistości afrykańskiej z okresu tzw. pokoju. Z uwagi na medialny odźwięk skali i tempa ludobójstwa, najczęściej przywoływana jest w publikacjach i najchętniej poddawana wielopłaszczyznowej analizie, w ramach której zawsze pozostają pytania bez odpowiedzi o sens tej bezlitosnej rzezi. Należy mieć na uwadze, że rok 1994 to apogeum zbrodni, jakie miały miejsce w tym rejonie Afryki od wielu lat. Istotne jest również to, że ta zbrodnia wcale nie zahamowała kolejnych fal ludobójstwa, szczególnie w Republice Demokratycznej Konga, czy w innych, odległych rejonach, jak np. w Algierii. Społeczność międzynarodowa nie wyciągnęła żadnych wniosków ani z okrucieństwa dokonanych wcześniej przez Pol Pota, ani też tych, które miały miejsce w Afryce. Można więc założyć, że w najbliższej przyszłości nastąpi kolejna bestialska wojna, na którą dostaną ciche przyzwolenie ludobójcy.
„Pokój” lat 90. XX wieku, to okres, w którym odżyły wszelkie antagonizmy pomiędzy narodami. Niemal natychmiast po rozpadzie dwubiegunowego układu sił na świecie, doszło do wojny na Bałkanach, której skutki odczuwało społeczeństwo byłoj Jugosławii niemal przez całą dekadę. Tylko w ciągu pięciu lat konfliktu na Bałkanach dopuszczono się tak wielu okrucieństw i zbrodni wojennych na ludności cywilnej, że na długo ten region Europy postrzegany będzie jako enklawa, w której granice człowieczeństwa i zezwierzęcenia zostały całkowicie zatarte. Bilans wojny wśród ludności cywilnej i żołnierzy zawiera się w przedziale 60 – 120 tys. zabitych, zaginionych i zmarłych w różnych okolicznościach.
/…/
Sieć internetowa stworzyła „efekt kabiny pilota, chodzi tutaj o porównanie sprawców agresji elektronicznej do pilotów obsługujących myśliwce, którzy bombardując zabijali ludzi. Jak wykazały badania żołnierze walczący twarzą w twarz, odczuwali skrajnie negatywne emocje oraz stres posttraumatyczny, natomiast piloci myśliwca zrzucając bomby i zabijali za jednym razem tysiące osób, nie odczuwały konsekwencji swego działania. Osoba, która siedzi przed monitorem komputera podobnie jak pilot, nie dostrzega bólu ofiary, co w konsekwencji powoduje brak empatii dla ofiary”
„Społeczeństwo a wojna. Paradoks wojny we współczesnym ładzie międzynarodowym”
„Wieża Babel we współczesnym świecie” [bryk.pl]
Czy we współczesnym świecie można zastosować określenie Wieża Babel ? Na to pytanie postaram się odpowiedzieć w niniejszej pracy. Należy zacząć od Wieży Babel, którą znamy z Biblii. Na początku ludzie, którzy mówili tym samym językiem, zdecydowali, by wybudować wieżę tak wysoką, aby jej wierzchołek mógł sięgnąć nieba. Ludzie chcieli pokazać Bogu, ze są silni, że dużo potrafią. Chcieli Mu dorównać. Jednak Bóg nie był wyrozumiały, zstąpił z niebios i wszystkim ludziom pomieszał języki. Bóg chciał wszystkim dąć nauczkę. Wieża nigdy nie została dokończona, a ludzie zamieszkali w różnych częściach świata. Temat mojej pracy i postawione w niej pytanie jest tylko przenośnią, bowiem dotyczy równości rożnych języków świata, tego, czy ktoś mówi po angielsku, po polsku, niemiecku czy po arabsku. Sedno sprawy tkwi w tym, czy we współczesnym świecie ludzie potrafią ze sobą rozmawiać i dogadywać się w jednym języku. Czy w obecnych czasach ludzie żyją zgodnie? Czy potrafią wspólnie rozwiązywać problemy i czy się rozumieją?
Czytaj dalej na bryk.pl – wypracowania
