Unia Europejska szykanowała Polskę za to, że nie chce przyjąć migrantów. A teraz… USA chcą nałożyć sankcję na Białoruś za to, że Polska nie chce przyjąć migrantów. Ja tego nie rozumiem…
„Joe Biden i kultura sadyzmu” (artykuł exignoranta)
Sadyzm definiuje niemal każde kulturowe, społeczne i polityczne doświadczenie w Stanach Zjednoczonych. Jego wyrazem jest chciwość oligarchicznej elity, której bogactwo powiększyło się w trakcie pandemii o 1,1 biliona dolarów; kraj odnotował tymczasem najgwałtowniejszy wzrost stopy ubóstwa od ponad 50 lat. Jego wyrazem są pozasądowe zabójstwa popełniane przez policję w miastach takich jak Minneapolis. Jego wyrazem jest udział naszego państwa w masowym zabijaniu nieuzbrojonych Palestyńczyków przez Izrael i największym od czasów II wojny światowej kryzysie humanitarnym wywołanym konfliktem zbrojnym w Jemenie. Jego wyrazem są rządy terroru naszych liderów w Afganistanie, Iraku i Syrii. Jego wyrazem jest utrzymywana i eskalowana w czasie globalnego kryzysu zdrowia publicznego wojna gospodarcza prowadzona przeciwko nieposłusznym narodom. Jego wyrazem są tortury w amerykańskich zakładach penitencjarnych i tajnych więzieniach. Jego wyrazem jest separowanie dzieci od rodziców-emigrantów zamykanych w klatkach.
Cały artykuł, „Blog exignoranta”
A jeżeli za wydarzeniami w Polsce kryje się podobna lub taka sama psychologia jak opisana w powyższym artykule?
Syndrom hawański
To, co w świecie określa się już jako „syndrom hawański”, prokuratura w Nowej Hucie nazywa „schizofrenią paranoidalną”. Do roku 2016 ataków falami nie nazywało się w ogóle żadnym mianem – ataki takie były tematem tabu.
Z gazety internetowej „RMF24” (23 lipca br.) dowiadujemy się, że:
„Syndrom hawański” przejawia się zawrotami głowy, nudnościami, migreną i zanikami pamięci, a po raz pierwszy odnotowany został wśród dyplomatów USA w Hawanie w 2016 roku. Mimo że od tego czasu skarżyło się na niego ponad 100 amerykańskich dyplomatów i ich rodzin m.in. na placówkach w Chinach, Rosji, Austrii, a także w samych USA, powód występowania przypadłości nie jest wyjaśniony.
Dalej w tym samym artykule czytamy, że:
Burns zauważył, że panel amerykańskiej Narodowej Akademii Nauk w grudniu odkrył, iż powodem dolegliwości może być promieniowanie mikrofalowe, ale ta teoria nie została potwierdzona. Według dyrektora CIA syndrom został wywołany celowo i odpowiedzialna za niego może być Rosja, chociaż na ostateczne wnioski trzeba poczekać w związku z prowadzonym dochodzeniem w tej sprawie.
Z wypowiedzi dyrektora CIA wynika wniosek ten co zwykle: wszystko co złe jest dziełem Rosji, a co dobre – Stanów Zjednoczonych.
Afganistan
Stoję pierwsza w tej kolejce!
Łza się w oku kręci, gdy czyta się słowa: „Rzecznik Departamentu Stanu USA Ned Price wezwał w środę polskie władze, 'by udowodniły swoje przywiązanie do zasad demokratycznych i wolności mediów nie tylko słowami, lecz też czynami. ’ ” Jak rząd amerykański troszczy się o demokrację!! Jestem trzy raz wstrząśnięta, nie zmieszana.
III Rzeczpospolita jest mi winna – zgodnie z regułami demokracji i prawa – kasę, ponieważ przez dekady byłam obiektem działań pewnych służb w aparacie państwa, które naraziły mnie na ogromne straty. Ja też wzywam rozmaitymi pismami polskie władze, by udowodniły swoje przywiązanie do zasad demokratycznych i wolności wypłacając należne mi pieniądze. Na razie niestety wzywam nadaremno. Mam, jak uważam, przewagę nad Stanami Zjednoczonymi w tych staraniach, bo zabiegam u polskiego rządu o sprawę polską, a USA zabiega u polskiego rządu o sprawę amerykańską.
Prawdziwy nauczyciel powinien być zawsze najpilniejszym uczniem. [Maksim Gorki]
Zachód szykuje się na najgorsze
Zawsze się zastanawiałam, jak to jest możliwe, by człowiek człowiekowi zdolny był zrobić to, co hitlerowcy w Oświęcimiu wyczyniali na swoich ofiarach. Teraz już wiem, jak to jest możliwe. Oto odpowiedź:
Dehumanizacja (od łac. humanus, ludzki) inaczej odczłowieczenie – proces zanegowania człowieczeństwa drugiej osoby, czyli zmiany stosunków interpersonalnych, w wyniku którego zaczyna się postrzegać drugiego człowieka jako zwierzę[3] lub przedmiot pozbawiony jakichkolwiek uczuć, afektów i emocji. Praktyczna definicja określa to zjawisko jako postrzeganie i traktowanie innych ludzi tak, jakby nie posiadali oni zdolności umysłowych, którymi dysponujemy jako istoty ludzkie[5].W takim ujęciu każdy czyn lub myśl, które traktują kogoś jako mniej niż człowieka, jest aktem odczłowieczenia.
Proces dehumanizacji pełni funkcję mechanizmu obronnego; chroni jednostkę przed pobudzeniem emocjonalnym, które mogłoby być przykre, przytłaczające, odbierające jej siły lub mogłoby zakłócać realizowane w danej chwili zadanie. Nawet prawidłowo rozwinięci moralnie ludzie, nastawieni idealistycznie i humanitarnie, mogą stać się zdolni do różnych antyspołecznych zachowań w warunkach, w których przestają spostrzegać innych ludzi jako osoby mające takie same myśli, uczucia, pragnienia i cele, co oni sami. Dehumanizacja prowadzi często do negatywnych zachowań, pozwala bowiem traktować ludzi przedmiotowo, gorzej, jako podludzi. Umożliwia uzasadnienie wrogości, okrucieństwa, poniżania, przemocy, dyskryminowania i stereotypizacji.
Wikipedia
Od pewnego czasu zastanawiałam się także nad tym, jaki ukryty cel przyświeca polityce dyskredytowania Polaków i Polski przez państwa Unii Europejskiej i samą Unię oraz Stany Zjednoczone. Jestem już pewna, że odpowiedź również wynika z powyższej definicji. Gdy kataklizmy wynikające z ocieplenia klimatu będą się mnożyć, wówczas ci, którzy mają się za nadludzi, nie będą odczuwać żadnych oporów przed ratowaniem siebie, swoich społeczeństw kosztem tych narodów, które uważają za podludzi.
Skomplikowane
PiS kontra PO i odwrotnie. Unia Europejska ma jakieś żale do USA, USA do Unii. Unia ma zarzuty do Polski. Polska ma pretensje większe do Unii, mniejsze do USA. USA i Unia mają twarde oskarżenia do Rosji. Polska też. Rosja stara się dojść swoich racji względem Polski, USA i Unii. Do tego też o coś chodzi Niemcom i Francji. Czy ktoś może mi podesłać jakąś instrukcję, jak się do tego wszystkiego ustawić, żeby nikomu nie podpaść? Może NATO ma?
Sankcje
Gdy słyszę o sankcjach, ziemniaki gniją mi w piwnicy. Powinnam napisać do Waszyngtonu i Brukseli, zapytać, czy będą mieć coś przeciw temu, gdy w moim domu krzesła ustawię sobie na suficie, a stół w pokoju na ścianie. Zasłonami wyłożę podłogę, a dywan dam na okno. Mnie tak się podoba. Jeśli wymienione strony uznałyby, że taki wystrój w moim domu im zaszkodzi, to przecież istnieje sąd, gdzie każda ze stron na spokojnie może wyłuszczyć swoje racje. I tak samo z sankcjami. Nakładane są po dyktatorsku na inny kraj, a co gorsza spełniają znamiona wojny. Istnieje przecież Trybunał w Hadze i tam powinny zapadać wyroki po rozpoznaniu sprawy, czy dany kraj zasłużył na sankcje, czy też nie.
Sposób nakładania sankcji przez USA i Unię Europejską działa na ukaranych w sposób odwrotny. Każda niesprawiedliwa lub zbyt surowa kara wzbudza – jak wiadomo – bunt. Taki sposób to nie jest działalność pokojowa, lecz tworzenie zarzewia, eskalacja wojny.

Totalny grób
Wielkie wymieranie planety? A co innego mogło się stać, skoro rządzą ci, którzy pokochali śmierć? Pokochali śmierć wielką namiętnością. Upajają się cudzą udręką. Jak z czymś takim walczyć? Na pewno nie ustawami, sankcjami ani demonstracjami. Z namiętnością walczy się inaczej. Rządzą światem i państwami w szeregach polityków i korporacji. Rządzą z pozycji tajnych służb, gdzie są dla społeczeństwa i prawa niewidzialni i bezkarni. Realizują swoje namiętne fantazje, niszcząc nas i planetę, nadając swoim działaniom coraz to inne etykiety: antykomunizm, antyterroryzm, demokracja, wolność, niepodległość, pokój dla świata itp.
Proszę przeczytać artykuł pt. „Człowiek w lustrze”, na portalu Exignoranta. Rzecz dzieje się w USA.
Po przeczytaniu tego artykułu nasunęła mi się następująca refleksja: skoro Amerykanie u siebie w kraju przeżywają „śmierć duszy”, to jak chcą ratować inne kraje od upadku moralności i uczyć demokracji??!
Misja „pokojowa” USA
Nieznośna jest ta atmosfera na globie. Stany Zjednoczone narzucają światu ocenę spraw. Na przykład, kierując się własną oceną, uformowały front komuniści-antykomuniści, przy czym antykomuniści to są ci dobrzy, a komuniści – źli. Dla polityków USA to jest proste, ale dla obywateli krajów takich jak Polska – już nie. Między innymi dlatego, że podczas trwania Układu Warszawskiego ustrój przechodził różne etapy, co widzę dokładnie na przykładzie Polski, której jestem obywatelem od urodzenia. Ustrój przechodził ewolucję, aż przybrał formę socjalizmu. Dla odróżnienia: w komunizmie płaci się według potrzeb, a w socjalizmie – według pracy. Polska Rzeczpospolita Ludowa była więc państwem socjalistycznym, praktycznie komunizm nie został nigdy zrealizowany. Czy więc mam nienawidzić lub przynajmniej potępiać dawną Polskę za to, że była ludowa, czyli socjalistyczna?
Zgodnie z amerykańskim schematem, strasznie piętnuje się u nas tak zwanych komunistów, co przypomina zabory, których Polska w historii doświadczyła trzy. Podczas zaborów dochodziło do bratobójstwa, gdy pomiędzy poszczególnymi zaborami dochodziło do wojny. W trakcie działań wojennych Polak strzelał do Polaka. Podczas solidarnościowego zrywu w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku, w środowiskach „Solidarności” i Konfederacji Polski Niepodległej słyszałam niejednokrotnie, że wśród pracowników, funkcjonariuszy i żołnierzy aparatu PRL mamy sojuszników. Natomiast w Polsce, jaka powstała po Okrągłym Stole, każdemu, kto w aparacie PRL służył, przykleja się etykietkę „komucha”, potępia się go i szykanuje, nie rozróżniając, czy sprzyjał przewrotowi ustrojowemu i dążeniom niepodległościowym, czy nie. Od początku bardzo agresywnie lansuje się wobec nich wszystkich zaciekłą nienawiść. Lansuje się nienawiść Polaka do Polaka. To jest złe!
Złe jest nie tylko to, że lansuje się, jak w czasie zaborów, nienawiść Polaka do Polaka, bez rozróżnienia czy sprzyjał przewrotowi, czy nie. To jest złe w ogóle, ponieważ każdy, kto służył w aparacie PRL, niezależnie od tego czy sprzyjał przewrotowi, czy nie, to po prostu Polak. Należało więc osądzać przestępców, a nie Polaków, którzy pracowali w aparacie PRL. Nawet nie było potrzeby tworzenia specjalnych praw dla przestępców z okresu istnienia PRL. Kodeks Karny powstały w czasach PRL był całkowicie dla tego celu wystarczający.


