To, co w świecie określa się już jako „syndrom hawański”, prokuratura w Nowej Hucie nazywa „schizofrenią paranoidalną”. Do roku 2016 ataków falami nie nazywało się w ogóle żadnym mianem – ataki takie były tematem tabu.
Z gazety internetowej „RMF24” (23 lipca br.) dowiadujemy się, że:
„Syndrom hawański” przejawia się zawrotami głowy, nudnościami, migreną i zanikami pamięci, a po raz pierwszy odnotowany został wśród dyplomatów USA w Hawanie w 2016 roku. Mimo że od tego czasu skarżyło się na niego ponad 100 amerykańskich dyplomatów i ich rodzin m.in. na placówkach w Chinach, Rosji, Austrii, a także w samych USA, powód występowania przypadłości nie jest wyjaśniony.
Dalej w tym samym artykule czytamy, że:
Burns zauważył, że panel amerykańskiej Narodowej Akademii Nauk w grudniu odkrył, iż powodem dolegliwości może być promieniowanie mikrofalowe, ale ta teoria nie została potwierdzona. Według dyrektora CIA syndrom został wywołany celowo i odpowiedzialna za niego może być Rosja, chociaż na ostateczne wnioski trzeba poczekać w związku z prowadzonym dochodzeniem w tej sprawie.
Z wypowiedzi dyrektora CIA wynika wniosek ten co zwykle: wszystko co złe jest dziełem Rosji, a co dobre – Stanów Zjednoczonych.
