TO NIE SĄ MOJE DŁUGI >>>

ANTYKOMUNIZMEM
POWINIEN ZAJĄĆ SIĘ INTERPOL!!!

Mam pytanie…

Prawo

„Żołnierze NATO z uprawnieniami do stosowania środków przymusu. Również wobec obywateli RP” [prawo.pl]

Prezydent RP wydał postanowienie, które uprawnia żołnierzy USA, Kanady, Wielkiej Brytanii oraz Irlandii Północnej do używania środków przymusu bezpośredniego na terenie Polski. W niektórych przypadkach mogą też używać broni. Dotyczy to nie tylko stosowania siły wobec własnych żołnierzy, ale również wobec cywilów.

prawo.pl

To ja wyjeżdżam!!

Regiony:    

Mięso armatnie czy worki z ziemniakami?

Ponad osiem lat pracowałam nad internetowymi stronami, głównie jako koder, czasem jako grafik. Miałam 123 klientów, dla niektórych wykonałam po kilka stron. Dzięki mojej pracy zaistniało w Internecie dość sporo stron. Myślę, że mogę śmiało stwierdzić, że w pojedynkę osiągnęłam dużo – mam się czym pochwalić.

Wracam czasem do moich prac, przyglądam im się w Internecie, w 99%-tach jestem z siebie zadowolona. No, może w 95-ciu, ale przecież nigdy nie jest tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej, o czym każdy koder wie. Moje strony wyglądają i działają całkiem profesjonalnie. Naprawdę jakby nie powstawały w kuchni. W niedużej kuchni 2 na 3 m kw., w kącie obok kaloryfera.

Za plecami matka choleryczka ciska garami, nie zważając na to, że pracuję, co chwilę zadaje pytania jak do podkuchennej jakiejś, a to na odmianę gulgoce przekleństwa wściekła na cały świat i mnie. Ponieważ na każdą moją prośbę o spokój dostaje szału, rzadko kiedy reaguję. Kulę się w sobie, usilnie koncentruję na moich kodach — znoszę to, bo prymitywna awantura szarpie moje nerwy i wytrąca z równowagi na długie godziny, uniemożliwiając pracę nie mniej niż ten chamski za plecami rumor. Udało mi się wypracować jeden sukces: już nie dostaje szału, gdy odmawiam próbowania gotowanych przez nią potraw. Nasze gusty kulinarne różnią się, a na krytykę reaguje w skali od prychnięcia ze wzrokiem pełnym morderczej nienawiści, po wielodniową obrazę poprzedzoną inwektywami. Nie udało mi wypracować sukcesu w kwestii kipienia. Zrywam się niejednokrotnie, biegnę w kierunku kuchenki na złamanie karku, bo garnek szczelnie przykryty, płomień gazu na full, a mamcia ogląda telewizję w pokoju.

W takiej oto scenerii powstawały moje strony. W pewnym momencie zarejestrowałam sobie firmę – miałam więc firmę całkiem serio, z opłacaniem podatków i składek ZUS. Klientów ani kontrahentów-grafików do domu, do tej kuchni zapraszać oczywiście nie mogłam, kontaktowaliśmy się online. A dlaczego mam takie podłe warunki? Bo jakiś skurwiel prześladowca uczepił się mnie wiele, wiele lat temu i wraz ze swoją bandą, uważaną za legalne służby państwowe, torpedował wszystkie moje życiowe cele. A ponieważ w kraju zapanowała ślepa wiara w to, że w III Rzeczypospolitej prześladowców już nie ma, to dlatego nie udało mi się „upolować” tego zwyrodnialca i uzyskać pomocy należnej mi z racji prawa polskiego i międzynarodowego. W międzyczasie okazało się, że nici od „mojego” zwyrodnialca i jego bandy wiodą aż poza granice naszego kraju, na Zachód. A Zachód w dupie ma tą jakąś „brudną Polkę”, natomiast zwyrodnialcy i wszelkie bandy są bardzo mile widziani. Zachód generalnie wrzucił nas, Polaków, do grupy państw, które nadają się wraz z ludnością do wyzyskania, bo do czego innego dawne demoludy – według Zachodu – się nie nadają.

Bestialskie czasy nastały. Osoby cywilne w rejonach działań służb specjalnych i wojska bywają traktowane w sposób absolutnie nieludzki. W rejonach konfliktów zbrojnych, gdzie spadają bomby i odbywają się starcia wojsk, okrucieństwo wobec ludności cywilnej jest oczywiste. Niszczy się dobytek osób cywilnych, ich domy, narażone są na rany, a nawet śmierć. Tracą nieraz dorobek całego życia. Takie tragedie da się opowiedzieć i udokumentować. Da się też udzielić pomocy humanitarnej. Natomiast tragedie osób cywilnych w wyniku działań zakamuflowanych, przeprowadzanych przez służby tajne, w tym wojskowe, pozostają poza wiedzą opinii publicznej. Nie ma możliwości je udokumentować, a nawet ciężko opowiedzieć, bo mogą wydać się nieprawdziwe.

Osoby cywilne w czasie działań wojennych podlegają ochronie. Zabronione są ataki na ludność cywilną jako taką lub na osoby cywilne, zabronione są też akty i groźby przemocy, których głównym celem jest zastraszenie ludności cywilnej oraz ataki bez rozróżnienia (nie skierowane przeciwko określonemu celowi wojskowemu). Szczegółowo opisuje to Pierwszy Protokół Genewski (1978) w art. 51.

Wikipedia

W udowadnianiu poważnych przestępstw popełnianych przez „czarne owce” w służbach polskich i wojsku, służby te uczestniczyć nie chcą. Wykonałam bowiem kilka kroków, wysłałam pisma powiadamiające w kilka ważnych miejsc, z nadzieją (choć bardzo słabą), że może służby zechcą wesprzeć mnie dowodami, którymi dysponują. Najcięższe z przewinień – jak się okazuje – tolerowanych to: nieludzkie traktowanie i tortury, niewolnicze wykorzystywanie osoby cywilnej, działania rozbójnicze.

Regiony:    

USA państwem autorytarnym

System prezydencki (prezydencjalizm) – system polityczny w demokracji charakteryzujący się rygorystycznym podziałem (separacją) władzy ustawodawczej i wykonawczej oraz połączeniem funkcji prezydenta i szefa rządu. W myśl tych zasad prezydentowi (jako organowi władzy wykonawczej) przysługuje pełnia władzy wykonawczej oraz zwolnienie z odpowiedzialności przed parlamentem – pozbawiony zostaje jednak możliwości ustawodawczych.
Przykładem prezydenckiego systemu rządów są Stany Zjednoczone oraz liczne republiki południowoamerykańskie.

WIKIPEDIA

USA:

Zgodnie z postanowieniami Konstytucji USA wszelka władza wykonawcza przysługuje Prezydentowi, który jest głową państwa oraz szefem rządu i administracji federalnej.

WIKIPEDIA

Federacja Rosyjska:

Rząd składa się z ministrów oraz z przewodniczącego rządu (premiera), a także jego zastępców. Premier powoływany jest przez prezydenta, który czyni to za zgodą Dumy Państwowej.

WIKIPEDIA

Regiony:    

USA. „Szaman QAnon” skazany

USA. „Szaman QAnon” skazany na 3,5 roku więzienia w związku z atakiem na Kapitol >>>

„We the People” dostał 3,5 roku. Szkoda 🙁

Kiedy jednak długi szereg nadużyć i uzurpacji, zmierzających stale w tym samym kierunku, zdradza zamiar wprowadzenia władzy absolutnej i despotycznej, to słusznym i ludzkim prawem, i obowiązkiem jest odrzucenie takiego rządu oraz stworzenie nowej straży dla własnego przyszłego bezpieczeństwa.

Deklaracja Niepodległości Stanów Zjednoczonych Ameryki
Regiony:

Moje pismo do Rzecznika Praw Obywatelskich – 2008 r.

Kraków, 13 lutego 2008 r.

Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich
Aleja Solidarności 77
00 – 090 Warszawa

Szanowni Państwo,

Mam nadzieję uzyskać od Państwa, urzędu Rzecznika Praw Obywatelskich, wskazówki, w jaki sposób mogę postąpić, aby wykorzystując należne mi prawa wydobyć się z tragicznej sytuacji. Naświetlając Państwu moją sprawę zmuszona jestem opisywać ją tak, jakby dla Państwa tego rodzaju sprawa była zupełnie czymś nowym. Nigdzie dotąd nie zauważyłam relacji o jakiejś podobnej do mojej historii, a bardzo aktywnie śledzę wszelkie wiadomości na temat krajowych wydarzeń. Z tego wnioskuję, że historia taka jak moja jest dla Państwa zupełnie czymś nieznanym i że nie spotkaliście się Państwo z podobnymi mechanizmami działania, jakie doprowadziły do takiej jak moja tragicznej sytuacji. Mówię tu o mechanizmach wdrożonych przez służby tajne. Słyszy się, i to bardzo wiele, bo prawie co dzień, o działaniach służb tajnych względem polityków, dziennikarzy, osób na ważnych państwowych stanowiskach, ale o działaniach względem cywili, zwykłych obywateli, nie słyszy się nic. Każdy w Polsce dowiaduje się z mediów o podsłuchiwaniu rozmaitych przedstawicieli aparatu państwa przez służby specjalne, o knutych przez nie intrygach w środowisku dziennikarskim, o inspirowanych przez nie i z ich udziałem aferach finansowych itp. Tego typu informacji na temat przestępczej aktywności służb tajnych jest ogrom, natomiast o aktywności przestępczej tych służb względem zwykłych obywateli nie ma wcale. Moja sprawa jest przykładem takiej właśnie aktywności służb względem zwykłego obywatela. Czy jest to jedyny taki przypadek? Sądząc z informacji podawanych publicznie, wydawałoby się, że jedyny. Lecz ja sądzę, że nie jest on jedyny. Wobec Polski służby tajne realizowały po Okrągłym Stole konkretny plan. W ramach tego planu służby prowadziły działania zarówno w środowisku polityczno-przywódczym kraju i dziennikarskim, jak również wśród zwykłych obywateli.

W jaki sposób ja mogę bronić się przed przestępczą działalnością tajnych służb? W jaki sposób bronić się, skoro służby te posługują się metodami i mechanizmami ściśle tajnymi? Jak udowodnić autorstwo tych służb, skoro proceder przestępczy przeprowadzany jest perfidnie, przy zachowaniu reguł konspiracji, a na dodatek pod płaszczykiem prawa i interesu państwowego? Po Okrągłym Stole agenci pozostali po komunizmie realizowali plan korzystając z tego, że ich ze struktur aparatu państwa nie usunięto. Aż do chwili rozwiązania WSI ukrywano przed społeczeństwem ich obecność w aparacie państwa i ich działalność szkodliwą dla Polski. Przez siedemnaście lat owi agenci aktywni byli nie tylko względem elit przywódczo-politycznych i dziennikarzy, bo także wobec zwykłych obywateli. Jak to teraz zwykły obywatel ma udowodnić? Dla porównania, osoby więzione czy internowane przez reżim komunistyczny, dysponujące pismami potwierdzającymi fakt, mogą nimi się wykazać, albo da się potwierdzić fakt uwięzienia jakimś wpisami w rejestrach lub też można oprzeć się w dowodzeniu na zeznaniach świadków. Natomiast w przypadku działań prześladowczych i wyniszczających względem osoby, prowadzonych przez służby tajne, według reguł ścisłej konspiracji, takich dowodów ofiara dostarczyć zazwyczaj nie może. Udowodnienie takiego przestępstwa jest możliwe dopiero przy współpracy z odpowiednimi instytucjami aparatu państwa, takimi jak na przykład kontrwywiad. Mogą tego rodzaju instytucje wykazać działalność zorganizowaną, utajnioną, a realizującą jakieś przestępcze czy wrogie wobec Polski cele, na rzecz obcych sił. Mają swoje sposoby na udowodnienie tego, czego zwykły obywatel udowodnić nie ma jak. Mają sposoby, aby stwierdzić i potwierdzić proceder przestępczy czy wrogi, a prowadzony według reguł tajności.

W przeciągu minionych kilkunastu miesięcy zwróciłam się pisemnie do ABW, Agencji Wywiadu i premiera. Nie uzyskałam żadnych odpowiedzi. Zwracałam się relacjonując moją sprawę i z prośbą o interwencję. Miałam nadzieję, że po rozwiązaniu WSI, kiedy obecność i aktywność agentów Moskwy przestała być tematem tabu, zostanę zrozumiana i uzyskam pomoc bądź wskazówki umożliwiające mi wydobycie się z makabrycznej sytuacji, stworzonej przez tajną siatkę, dla której byłam ofiarą i celem, nieprzerwanie, od czasu jeszcze komunizmu. Pierwszą listową kampanię w samoobronie podjęłam w pierwszych latach dziewięćdziesiątych – bez skutku. Okazuje się, że i tym razem moje pisma pozostają bez skutku, pomimo iż nie da się już zarzucić mi chorobliwej wyobraźni ani snucia spiskowej teorii dziejów ani też szpiegomanii – siatka moskiewska okazała się faktem, a nie moim wymysłem. Skoro już opowieść o działaniach agentury moskiewskiej przestano zaliczać do science-fiction, dlaczego ja od wymienionych tu instytucji nie uzyskałam odpowiedzi? Gdybym uzyskała odpowiedź dla mnie niekorzystną, taką na przykład, że nie stwierdzono agresywnych działań siatki wobec mnie, wówczas wiedziałabym, że muszę podjąć inne kierunki postępowania w samoobronie. Niestety nie otrzymałam odpowiedzi żadnej – ani negatywnej, ani pozytywnej. Moje pisma zignorowano zupełnie.

Zewsząd słyszę, że żyjemy w państwie prawa, demokratycznym. W strukturach tajnych demokracji nie ma, ponieważ tam panuje dyscyplina inna, i są to struktury szczelne. Jednakże istnieją zapewne procedury podporządkowujące te struktury aparatowi demokratycznemu państwa. Gdy takich procedur nie ma albo nie są przestrzegane, wówczas tajne struktury stają się państwem w państwie, realizującym bóg wie jakie cele. Doskonalenie demokratycznych procedur w Polsce to zadanie dla całego polskiego społeczeństwa i nie to jest tematem niniejszego pisma. Nie udało się udoskonalić w Polsce demokracji przez siedemnaście lat od Okrągłego Stołu, tajne struktury – państwo w państwie – odniosły nad demokracją zwycięstwo. Ponieważ byłam dla jakichś agentów tych struktur ofiarą i celem, moje życie przebiegało nie jak pod rządami demokratycznymi, lecz ściśle pod butem tajnej obcej agentury. Licząc od Okrągłego Stołu do dziś to jest osiemnaście lat, a biorąc pod uwagę, iż wschodnia siatka zawładnęła moim życiem przed osiemdziesiątym rokiem, to jest w sumie ponad ćwierć wieku, prawie trzydzieści lat. O tym, jak ma przebiegać moje życie, decyduje od około trzydziestu lat tajna obca siatka. I przez ten cały czas nie mam się dokąd zwrócić o uwolnienie mnie z jej łap. Wszędzie, dokąd zwracałam się, siatka wykorzystywała swe wpływy, by moje usiłowania w samoobronie torpedować.

Jeśli by Polska była niepodległa, żadne obce siły nie miałyby do mnie dostępu, a w przypadku agresji wobec mnie, brałyby mnie w obronę stosowne instytucje kraju. Ani jawne, ani tajne działania agresywne wobec zwykłego obywatela nie byłyby ignorowane przez władze kraju. W takiej sytuacji mogłabym powiedzieć, że żyję wolna w wolnym kraju. Teraz tego powiedzieć nie mogę, ponieważ żadna instytucja w Polsce, z urzędem premiera włącznie, nie chce potraktować poważnie mojego zgłoszenia i nie chce podjąć w związku z nim odpowiednich działań, dających mi faktyczną wolność, czyli niezależność od tajnych struktur, gdzie – zgodnie z porzekadłem – bóg jeden wie, na rzecz jakich sił realizowane są cele.

Proszę potraktować to moje pismo jako wstępne. Sprawa, którą chcę rozwiązać, jest skomplikowana i trwa od – jak wspomniałam – blisko trzydziestu lat. Metody, jakimi wobec mnie się posłużono, to materiał na sporą książkę. Wiele spośród tych metod może wydać się niewiarygodnych dla kogoś, kto nigdy z podobnymi metodami się nie spotkał czy o nich nie słyszał. Moja pełna relacja miałaby sens wówczas, gdyby odbierał ją ode mnie ktoś w tej dziedzinie zorientowany. Ponadto, nadanie formalnego biegu moim usiłowaniom wiązałoby się z kosztami, na które mnie nie stać, bowiem zepchnięto mnie do skrajnej nędzy materialnej. Jeśli zdecyduję się na te koszty, muszę mieć pewność, że nie poniosę ich nadaremno.

Metody, jakimi się wobec mnie posłużono, wydałyby się niewiarygodne na policji, gdybym tam udała się ze sprawą. Podobna reakcja nastąpiłaby w sądzie czy prokuraturze. Zresztą to mam już przetestowane w latach dziewięćdziesiątych. Ale jest jeszcze ta trudność w zgłoszeniu procederu agresji wobec mnie, że ludzie po prostu boją się za tą sprawę zabrać. Wiąże się to bowiem z ogromnym ryzykiem. Przeciwstawić się agresywnej siatce, specom szkolonym przez takie instytucje jak GRU czy KGB, to oczywiste samobójstwo. Nic więc dziwnego, że ludzie boją się zabrać za rozpracowywanie mojej sprawy. Dlatego też chciałam zainteresować nią (co mi się nie udało) służby specjalne Polski, czyli ABW, AW, oraz premiera. Przeciwstawić się prężnej, bezwzględnej siatce mogą jedynie instytucje specjalne, wojsko, a nie jeden człowiek czy jakaś mała grupka sędziów czy policjantów. To jest sprawa suwerenności Polski, a nie jakiegoś zakłócania porządku publicznego czy zwykłego przestępstwa. „Dymić” – jak się to mówi – nie przestanę, bo doprowadzono moje życie i życie mojej rodziny do kompletnej ruiny (trzy kolejne pokolenia, z moim synem włącznie), dlatego przestać „dymić” nie mogę. Wroga Rosji chorego z nienawiści z siebie zrobić nie pozwolę. Nie jestem osobą pałającą żądzą zemsty, na taki mój wizerunek się nie zgodzę. Nie pochodzę z rodziny, w której głoszono jakieś antymoskiewskie hasła – przeciwnie, w domu rodzinnym nigdy na temat zwierzchnictwa Związku Radzieckiego nad Polską się nie mówiło. Pierwszy raz z oceną dominacji moskiewskiej nad Polską spotkałam się za czasów solidarnościowego zrywu, ale nawet wtedy nienawiści do Rosjan nie udało się we mnie, młodej wówczas osobie, wzbudzić, ponieważ to jest niezgodne z moją naturą i nie do nienawiści jakiejkolwiek wychowywali mnie rodzice. Nieludzkie traktowanie mnie, jakie nastąpiło od końca lat siedemdziesiątych i stawało się coraz bardziej bestialskie z biegiem lat, to był dla mnie wciąż pilny powód do działań w samoobronie, a nie z motywu nienawiści do państwa Rosjan. Jeśli jakiś psychopata ubzdurał sobie, że jestem wrogiem numer jeden Związku Radzieckiego, a potem Rosji, to wobec tego problem stwarza ten psychopata, a nie ja. Jeśli agentura moskiewska zainicjowała względem całej Polski tajny plan, to po co psychopata ów swoim bestialstwem, ekstra specjalnym wobec mnie, czynił ze mnie wiecznie dymiący wulkan?

Jak więc Państwo widzicie, sprawa jest mocno osadzona w świecie tajności, wywiadów, służb specjalnych. Istnieje konieczność zajęcia się nią przez specjalistów, rozumiejących różne niuanse tego fachu, posiadających umiejętność prowadzenia walki w świecie tajności i umiejących oceniać powstałe w tym świecie sytuacje, mających rozeznanie w układzie sił. Ponieważ jednak specjaliści nie odpisali na moje pisma, nie zareagowali w żaden sposób, zwracam się do Rzecznika Praw Obywatelskich.

Życie każdego człowieka stwarza mnóstwo problemów, którym trzeba dzień za dniem stawić czoła. Ja też w swoim życiu osobistym mam różne problemy wymagające mojej aktywności i konkretnego działania. Przez całą moją dorosłość uniemożliwiano mi normalne funkcjonowanie ciągłym nękaniem mnie, wyjątkowo sadystycznym. Zakulisowo zaaranżowano dla mnie tzw. „wilczy bilet” w kolejnych miejscach mojej pracy i po urzędach. Wydawano specjalne polecenia odnośnie mojej osoby także w innych środowiskach. Rolę matki wypełniałam w warunkach nie do uwierzenia ciężkich. Składały się na to również inne formy prześladowania, ciągłe dręczenie, napady, kradzieże i inne metody. Z punktu widzenia moich prześladowców, to zapewne jakaś kara. Surowa to kara, skoro ocenić ją można jednym słowem jako gehennę. A sytuację osobistą też miałam trudną, ponieważ wychywałam syna sama. Nie miałam żadnych ustosunkowanych wujków, rodzice byli bezpartyjni, skutkiem czego nie miałam znikąd żadnej pomocy. Byłam sama jako matka i sama w ogóle. Teraz wprawdzie syn jest dorosły, ale wynikają kolejne życiowe problemy, bardzo poważne. I wciąż aktualne jest pytanie: Jakże ja mam funkcjonować?? Chętnie bym zaprosiła jakiegoś urzędnika państwowego do miejsca, gdzie mieszkam, aby przyjrzał się dziełu siatki agenturalnej. Nie drwię absolutnie, bo najzupełniej poważnie, stwierdziłby stan faktyczny wstrząsający. Może by nawet zapytał: Jakże można kazać tak człowiekowi żyć? Jakąż trzeba być bestią, by karać kogoś w ten sposób za cokolwiek?

Z poważaniem:

Regiony:    

Wyrzucanie na bruk

“Ustawa z 1994 roku spowodowała lawinę eksmisji sięgającą w swoim szczycie 9 tys. rocznie, co oznacza, że każdego dnia, licząc soboty i święta, co godzinę ktoś był wyrzucany z mieszkania. Nierzadko okazywało się, że na ulicę trafiały osoby niepełnosprawne, kobiety w ciąży, a nawet dzieci” – pisze Beata Siemieniako w „Reprywatyzując Polskę. Historia wielkiego przekrętu”.

„Główną autorką ustawy z 1994 roku była ówczesna minister budownictwa Barbara Blida” >>

Regiony:

Pomoc z uwagi na toczące się śledztwo

Ponieważ umorzono postępowanie przez prokuraturę – w roku 2009, 2018 oraz obecnie, ponieważ nie nadała moim zgłoszeniom biegu również policja, nie mam możliwości uzyskać pomocy należnej ofierze, a zarazem świadkowi w sprawie. O takiej pomocy mówią paragrafy prawa, które można znaleźć pod następującym linkiem:

USTAWA z dnia 28 listopada 2014 r. o ochronie i pomocy dla pokrzywdzonego i świadka

Regiony:

Zamiast prawa

Po śląsku brzmi to tak:

Co komu do jemu, a jemu do komu,
Ty giździe pieroński, jo jest w swoim domu.

Broń psychotroniczna jest to wynalazek graniczący z cudem. Wielki wynalazek! Podobnie jak Internet. Też wielki wynalazek! Ale Internetu w odróżnieniu od broni psychotronicznej nie da się zastosować do bezpośredniego bicia ludzi. W Internecie można co najwyżej naczytać się głupot, ale przecież w każdej chwili da się z sieci wyjść, a nawet całkiem wyłączyć komputer. Można w ostateczności wyrzucić komputer przez okno. Natomiast z bronią psychotroniczną jest całkiem inaczej. Wyobraźmy sobie, siedzi człowiek spokojnie w swoim domu, ma cały świat w dupie, aż tu nagle ktoś zaczyna go bić falami. W jego własnym prywatnym domu jakiś pracownik aparatu państwa, nie wiadomo którego państwa, napada go i bije. Można taki atak porównać do sytuacji, gdy służby jakieś specjalne wjeżdżają człowiekowi z drzwiami do jego własnego domu, w dodatku bez żadnego nakazu od prokuratora, wymaganego prawem, i zaczynają bić, maltretować, torturować ręcznie lub za pomocą na przykład pały albo paralizatora czy też prądu.

Broń psychotroniczna mogłaby w ogóle nie nazywać się bronią. Mogłaby służyć wyłącznie do kontaktu pomiędzy osobami pełniącymi swoje obowiązki w tajnym aparacie państwowym, w szlachetnym celu zapewnienia porządku i bezpieczeństwa społeczeństwu i krajowi. Taki ulepszony telefon. W momencie, dzięki tej cudownej technice, można by zorganizować pomoc w razie wybuchu pożaru, karambolu ulicznego, zawalenia się budynku czy jakiegoś zamachu terrorystycznego. Można by koordynować pracę personelu medycznego, pełniącego służbę w związku z obecną pandemią. Eh! Pomarzyć dobra rzecz! Niestety światowe siły wojskowe poszły w przeciwnym kierunku pod względem zastosowania wspomnianej techniki. Posłużyła do celów wojennych, zamaskowanych. Przy czym wielowiekowe osiągnięcia cywilizacji w dziedzinie prawa poszły zupełnie w odstawkę. W ramach działań z użyciem tej techniki wolno wszystko! Wolno człowieka napaść w jego własnym domu, na oczach rodziny, i to zupełnie bezkarnie. Taki standard! A co na to NATO?

Regiony:    

Sankcje

Gdy słyszę o sankcjach, ziemniaki gniją mi w piwnicy. Powinnam napisać do Waszyngtonu i Brukseli, zapytać, czy będą mieć coś przeciw temu, gdy w moim domu krzesła ustawię sobie na suficie, a stół w pokoju na ścianie. Zasłonami wyłożę podłogę, a dywan dam na okno. Mnie tak się podoba. Jeśli wymienione strony uznałyby, że taki wystrój w moim domu im zaszkodzi, to przecież istnieje sąd, gdzie każda ze stron na spokojnie może wyłuszczyć swoje racje. I tak samo z sankcjami. Nakładane są po dyktatorsku na inny kraj, a co gorsza spełniają znamiona wojny. Istnieje przecież Trybunał w Hadze i tam powinny zapadać wyroki po rozpoznaniu sprawy, czy dany kraj zasłużył na sankcje, czy też nie.

Sposób nakładania sankcji przez USA i Unię Europejską działa na ukaranych w sposób odwrotny. Każda niesprawiedliwa lub zbyt surowa kara wzbudza – jak wiadomo – bunt. Taki sposób to nie jest działalność pokojowa, lecz tworzenie zarzewia, eskalacja wojny.

obrazek
Regiony:    

Misja „pokojowa” USA

Nieznośna jest ta atmosfera na globie. Stany Zjednoczone narzucają światu ocenę spraw. Na przykład, kierując się własną oceną, uformowały front komuniści-antykomuniści, przy czym antykomuniści to są ci dobrzy, a komuniści – źli. Dla polityków USA to jest proste, ale dla obywateli krajów takich jak Polska – już nie. Między innymi dlatego, że podczas trwania Układu Warszawskiego ustrój przechodził różne etapy, co widzę dokładnie na przykładzie Polski, której jestem obywatelem od urodzenia. Ustrój przechodził ewolucję, aż przybrał formę socjalizmu. Dla odróżnienia: w komunizmie płaci się według potrzeb, a w socjalizmie – według pracy. Polska Rzeczpospolita Ludowa była więc państwem socjalistycznym, praktycznie komunizm nie został nigdy zrealizowany. Czy więc mam nienawidzić lub przynajmniej potępiać dawną Polskę za to, że była ludowa, czyli socjalistyczna?

Zgodnie z amerykańskim schematem, strasznie piętnuje się u nas tak zwanych komunistów, co przypomina zabory, których Polska w historii doświadczyła trzy. Podczas zaborów dochodziło do bratobójstwa, gdy pomiędzy poszczególnymi zaborami dochodziło do wojny. W trakcie działań wojennych Polak strzelał do Polaka. Podczas solidarnościowego zrywu w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku, w środowiskach „Solidarności” i Konfederacji Polski Niepodległej słyszałam niejednokrotnie, że wśród pracowników, funkcjonariuszy i żołnierzy aparatu PRL mamy sojuszników. Natomiast w Polsce, jaka powstała po Okrągłym Stole, każdemu, kto w aparacie PRL służył, przykleja się etykietkę „komucha”, potępia się go i szykanuje, nie rozróżniając, czy sprzyjał przewrotowi ustrojowemu i dążeniom niepodległościowym, czy nie. Od początku bardzo agresywnie lansuje się wobec nich wszystkich zaciekłą nienawiść. Lansuje się nienawiść Polaka do Polaka. To jest złe!

Złe jest nie tylko to, że lansuje się, jak w czasie zaborów, nienawiść Polaka do Polaka, bez rozróżnienia czy sprzyjał przewrotowi, czy nie. To jest złe w ogóle, ponieważ każdy, kto służył w aparacie PRL, niezależnie od tego czy sprzyjał przewrotowi, czy nie, to po prostu Polak. Należało więc osądzać przestępców, a nie Polaków, którzy pracowali w aparacie PRL. Nawet nie było potrzeby tworzenia specjalnych praw dla przestępców z okresu istnienia PRL. Kodeks Karny powstały w czasach PRL był całkowicie dla tego celu wystarczający.

obrazek
Regiony:        
Page 5 of 6
1 2 3 4 5 6

Tylko świnie siedzą w kinie!

This will close in 1 seconds