„Jeżeli nie znasz faktów, nie możesz znać prawdy, nie możesz budować zaufania, to znaczy, że nie można rozwiązać żadnego problemu, nie można nic stworzyć, nie można dzielić tej samej rzeczywistości” – zaznacza Ressa w opublikowanym we wtorek wywiadzie dla hiszpańskiej agencji prasowej EFE.
PAP >>
Syndrom hawański
To, co w świecie określa się już jako „syndrom hawański”, prokuratura w Nowej Hucie nazywa „schizofrenią paranoidalną”. Do roku 2016 ataków falami nie nazywało się w ogóle żadnym mianem – ataki takie były tematem tabu.
Z gazety internetowej „RMF24” (23 lipca br.) dowiadujemy się, że:
„Syndrom hawański” przejawia się zawrotami głowy, nudnościami, migreną i zanikami pamięci, a po raz pierwszy odnotowany został wśród dyplomatów USA w Hawanie w 2016 roku. Mimo że od tego czasu skarżyło się na niego ponad 100 amerykańskich dyplomatów i ich rodzin m.in. na placówkach w Chinach, Rosji, Austrii, a także w samych USA, powód występowania przypadłości nie jest wyjaśniony.
Dalej w tym samym artykule czytamy, że:
Burns zauważył, że panel amerykańskiej Narodowej Akademii Nauk w grudniu odkrył, iż powodem dolegliwości może być promieniowanie mikrofalowe, ale ta teoria nie została potwierdzona. Według dyrektora CIA syndrom został wywołany celowo i odpowiedzialna za niego może być Rosja, chociaż na ostateczne wnioski trzeba poczekać w związku z prowadzonym dochodzeniem w tej sprawie.
Z wypowiedzi dyrektora CIA wynika wniosek ten co zwykle: wszystko co złe jest dziełem Rosji, a co dobre – Stanów Zjednoczonych.
Lektura na dziś
Mało Ci wrażeń? To poczytaj:
Wyrzucanie na bruk
“Ustawa z 1994 roku spowodowała lawinę eksmisji sięgającą w swoim szczycie 9 tys. rocznie, co oznacza, że każdego dnia, licząc soboty i święta, co godzinę ktoś był wyrzucany z mieszkania. Nierzadko okazywało się, że na ulicę trafiały osoby niepełnosprawne, kobiety w ciąży, a nawet dzieci” – pisze Beata Siemieniako w „Reprywatyzując Polskę. Historia wielkiego przekrętu”.
„Główną autorką ustawy z 1994 roku była ówczesna minister budownictwa Barbara Blida” >>
Serial pt. „Dolina łez” [Izrael, 2020]
Kościół
W latach osiemdziesiątych pierwszych, po powstaniu „Solidarności”, strasznie ważny stał się Kościół katolicki. Dla mnie było to trochę męczące, ponieważ byłam (nadal jestem) ateistką. Wszelkie zdarzenia związane z walką solidarnościowo-niepodległościową, takie jak wiece, marsze itp., zaczynały się lub kończyły mszą. Uczestniczyłam w tych mszach, ale czułam się podczas nich dziwnie. Uczestnicy mszy umieli się modlić, śpiewać kościelne pieśni, wiedzieli, kiedy się klęka, kiedy wstaje – a ja nie. Dla mnie denerwujące było to, że chcąc walczyć aktywnie o niepodległość mojej ojczyzny, muszę w kościelnych obrzędach uczestniczyć. Czułam się patriotką, a podczas patriotycznych mszy byłam jak obca. Bałam się, że ktoś mnie przyłapie na tym, że nie umiem się zachować podczas mszy, i pomyśli, że jestem wtyczką SB. Podpatrywałam więc kątem oka wiernych i naśladowałam – robiłam znak krzyża, wtedy kiedy oni, klękałam i mamrotałam coś, udając, że znam modlitwy. Głupio, nie?
Po Okrągłym Stole najpierw w 1993 r. został zawarty Konkordat między Stolicą Apostolską i Rzecząpospolitą Polską, a dopiero około cztery lata później, w 1997 r., uchwalono Konstytucję RP. Czy kolejność tych wydarzeń nie powinna być odwrotna?
Polscy politycy i dziennikarze
Polscy politycy to środowisko bardzo specyficzne, jedyne w swoim rodzaju. Możliwe nawet, że jedyne takie w całym świecie. Przez 30 lat polskie media przekazują wiadomości typu, co zrobił polityk X politykowi Y i jak polityk Y się odgryzł. Niektórzy ludzie angażują się emocjonalnie w te personalne rozgrywki, w większości wręcz chamskie, ale ja takie informacje kompletnie przez te 30 lat ignoruję. Nie takich informacji oczekuję od mediów – interesują mnie fakty mające wpływ na moje życie, a nie tandetne i prymitywne „gwiazdy” sceny politycznej. Za moją niechęć do czytania i oglądania wiadomości z Polski odpowiedzialni są zarówno politycy, jak i dziennikarze. Politycy i dziennikarze to dwa środowiska, które wypełniają zadanie degradowania Polski. Skąd ta moda do Polski przyszła? Skąd ta jednomyślność w dziele niszczenia mentalności Polaków? Proszę zauważyć, jak w telewizji dziennikarze w swoich programach organizują systematycznie, dzień po dniu, spotkania polityków, podczas których wylewa się jad nienawiści i chamstwa. To nas Polaków kształtuje. Kształtują nas zachowania ludzi, których nie wpuścilibyśmy do swoich domów. Goszczą w naszych domach jednak, ponieważ pieczołowicie zadbali o to dziennikarze.
Afganistan
Kazimierz Brusikiewicz- Nerwy bez przerwy
Stoję pierwsza w tej kolejce!
Łza się w oku kręci, gdy czyta się słowa: „Rzecznik Departamentu Stanu USA Ned Price wezwał w środę polskie władze, 'by udowodniły swoje przywiązanie do zasad demokratycznych i wolności mediów nie tylko słowami, lecz też czynami. ’ ” Jak rząd amerykański troszczy się o demokrację!! Jestem trzy raz wstrząśnięta, nie zmieszana.
III Rzeczpospolita jest mi winna – zgodnie z regułami demokracji i prawa – kasę, ponieważ przez dekady byłam obiektem działań pewnych służb w aparacie państwa, które naraziły mnie na ogromne straty. Ja też wzywam rozmaitymi pismami polskie władze, by udowodniły swoje przywiązanie do zasad demokratycznych i wolności wypłacając należne mi pieniądze. Na razie niestety wzywam nadaremno. Mam, jak uważam, przewagę nad Stanami Zjednoczonymi w tych staraniach, bo zabiegam u polskiego rządu o sprawę polską, a USA zabiega u polskiego rządu o sprawę amerykańską.

