Przez pierwsze 20 lat po II wojnie światowej, Rumunia posiadała jedno z najbardziej liberalnych praw aborcyjnych w Europie. Z czasem nie spodobało się to Nicolae Ceaușescu, który 1 października 1966 roku ogłosił Dekret nr 770. Szalony rumuński dyktator zadecydował, że od tej chwili prawo do aborcji mają mieć tylko kobiety zgwałcone, ze związków kazirodczych oraz kobiety po 45. roku życia, które mają już czwórkę dzieci. Nowe przepisy oznaczały, że na świat miały przychodzić dzieci schorowane, z poważnymi wadami genetycznymi. Był to dopiero początek, albowiem za złamanie prawa kobiecie groził przynajmniej rok więzienia, a lekarzowi aż 5 lat. Ceaușescu zamarzyło się, aby w 2000 roku w Rumunii mieszkało 25 milionów ludzi. Od lat 60. oznaczało to przyrost o aż 6 milionów.
Czytaj więcej na historiajednejfotografii.blogspot.com
Coś sensacyjnego
Opowiem teraz coś sensacyjnego, a zarazem nie do uwierzenia. W ostatnim dniu tego miesiąca ma się zacząć ostateczna procedura wykopania mnie z mieszkania. Oczywiście przeżywam to strasznie. Jestem przerażona, co chwilę płaczę. Ale to za mało dla bandyty, który do tego doprowadził. Za mało okrucieństwa. Ma być niewyobrażalnie, porażająco strasznie i tragicznie. Łzy żalu to dla niego za mało. Powinnam tłuc głową w ścianę w rozpaczy, wrzeszczeć i mdleć. Wyzywać najbrzydszymi wyrazami. Tarzać się w poczuciu bezsilności po podłodze. A jeszcze lepiej, gdybym wyskoczyła oknem. No, potwór to sprawił, wszechmocny tajny jakiś dowódca. Juliusz Cezar naszych czasów! Zarządził więc, aby kilka razy dziennie „doprawiać” mnie efektem, który chyba nazywany jest „motorem”. Efekt przypomina drgania silnika motoru czy samochodu. Przesyłany jest na moje krocze. Pod wpływem takich drgawek w kroczu, kilka razy dziennie, a nawet podczas zasypiania, naprawdę ma się ochotę wyskoczyć oknem. I gdy przyjdzie już koniec miesiąca i na moich oczach już całkiem realnie będzie się odbywać ta nieludzka procedura wykopywania mnie z mieszkania, wówczas stan moich nerwów będzie już odpowiednio przygotowany, skutkiem czego tragedia osiągnie wymiar maksymalny. Może w tym stanie kogoś zabiję? Obleję kwasem solnym lub coś w szale podpalę?
ps. Sarin-Tokio proszę wreszcie wyjaśnić. Dlaczego ja??
Może by się dowództwo zajęło wreszcie naszą rodziną?!
Siedzicie nam na głowie, a to nie u nas są przekręty, lecz u Was!
Na co liczysz, cwaniaku jakiś, przeciągając sprawę? Że mnie spotka kara boża za to śmiałe pisanie na stronie?
Może mi ktoś wyjaśnić, co sądzić o władzy państwowej, która po otrzymaniu alarmujących listów nie uczyniła nic w celu zapoznania się ze sprawą, kontaktując się ze mną, autorem tych listów? Nie skierowano do mnie żadnych pytań, nie poproszono o doprecyzowanie moich pisemnych zgłoszeń.

Bal szaleńców
Dialogu światowego raczej chyba nie będzie. Do dialogu konieczna jest szczególna atmosfera, nie taka jaka panuje teraz. Teraz panuje atmosfera wiecowo-wojenna. Rządzą emocje, krzyki, wrzaski. Czy w takich warunkach da się myśleć? Przecież nie. Do rozmowy między ludźmi potrzebny jest stolik, przyciemnione światła, lampka wina. Potrzebny jest odpowiedni nastrój. Wtedy da się spokojnie pomyśleć, wymienić z rozmówcą swoimi przemyśleniami, porozważać wspólnie problemy.

Poemat o polskiej obronności. Kolejny poemat.
Czy to jest normalne, gdy jakiś obywatel chętny jest pomagać obronności kraju? Może to nie jest normalne? Może jest to wynikiem jakiejś wady psychicznej? Istnieje teoria, według której pomaganie obronności jest czynem chwalebnym, a człowiek pomagający jest postacią pozytywną. Z punktu widzenia służb obronności obywatel chętny do pomagania jest dla wspomnianych służb wartościowy. A skoro jest wartościowy, to z tego wynika, że służby go chronią, w miarę możliwości — oczywiście — chronią skutecznie. Co jednak począć, gdy w Polsce panuje obyczaj w środowisku służb typu wojskowego, polegający na tym, że jedni pracownicy służb chronią współpracującą osobę, a inni tą ochronę bezczelnie sabotują?!!!
Wolny świat
Żyłam według kapitalistycznych reguł. Z jakiej więc racji ten atak na mnie? My, narody wychowane przez komunizm nie umieliśmy dostosować się do zachodnich reguł?? Do kapitalistycznych reguł?? Ten atak jesienią 2016 roku i cała ta operacja do dziś to bandytyzm w czystej formie.
Chleba i igrzysk
Igrzyska mamy w telewizji, a z chlebem coraz gorzej. Rolę igrzysk pełni cyrk, jakiego dostarczają nam rządzący światem i naszym krajem. Ma odwrócić naszą uwagę od faktu, że krok za krokiem spychani jesteśmy w materialny dół. Mnie już zepchnięto na dno i żaden cyrk nie jest w stanie odwrócić mojej uwagi od tego smutnego faktu. Pożyczam, oddaję, pożyczam, oddaję, pożyczam, oddaję, pożyczam i czasem nie oddaję… bo nie mam. Jak długo tak można? Oj długo. Nawet do grobowej deski. Spłuczka w ubikacji kapie, podkładam wiaderko, nęka mnie komornik, potrzebuję na lek dla chorego kota. Ktoś mi doradził: zrób sobie tabelkę wydatków. Zbieram kwitki w zielonym koszyczku, zapisuję w Excelu, podsumowuję. I co? Spłuczka nadal w ubikacji kapie, komornik nie przestał mnie nękać, nadal tkwię na dnie. (Dla kota lek mam.)
Odpowiedzialność za świat!
Kazano ludzkości przeżywać panujący w Bloku Wschodnim kumunizm w taki sposób, jakby etap stalinizmu wciąż w Bloku Wschodnim trwał i nigdy się nie skończył. I gdy poderwano nas do walki z komuną, to poderwano nas w taki sposób, jakbyśmy mieli obalać stalinizm.
Wrażliwość
„Stawka większa niż życie”
Jak rozpętałem …
„Jak rozpętałem II Wojnę Światową”
To ten od majtek

Załączony obrazek i sam tytuł wpisu wymagają oczywiście komentarza. Dla osób wtajemniczonych, czyli służb zamierzałam pozostawić tylko obrazek. Doszłam jednak do wniosku, że to za mało. Otóż ten typ, którego przedstawiłam ilustracją, jest to pracownik dysponujący służbowym urządzeniem emitującym fale. Podatnicy powinni wiedzieć, na co polskie służby wydają pieniądze i w jaki sposób bronią naszej niepodległości. A przede wszystkim powinni poznać poziom pracowników służb i poziom samych służb.
Czy możemy czuć się bezpieczni, gdy nasze bezpieczeństwo znajduje się w łapach takich typów? Typ, o którym mowa, używa wyżej wymienionego urządzenia do bicia, ale nie wrogów ojczyzny, lecz obywateli. Dlaczego? Bo tak ma poukładane w głowie. Dla tego typa ulubionym miejscem do bicia jest krocze ofiary. Tak oto nasz dzielny wojownik, dysponujący super specjalistyczną maszyną, stanowiącą część polskiego uzbrojenia, pojmuje ideę obrony kraju. Rzecz jasna emisja fal jest szalenie kosztowna dla państwowego budżetu. Utrzymywanie takiej jednostki też jest nadzwyczaj kosztowne. Pracownicy tej jednostki pracują przecież na zmiany okrągłą dobę. Na pewno korzystają z kuchni, łazienki — nawet to kosztuje. Non stop używają prądu zarówno dla potrzeb osobistych, jak i wypełniając te swoje „nadzwyczajnej wagi” obowiązki służbowe.
Z kilku porządnych gości zrobili sobie żywą tarczę. Psychologiczną tarczę. Gdyby nie oni, wybór miałabym prosty!
