Mam w nosie cały świat. Może to chwilowe, bo szara wroga rzeczywistość znajdzie sposób — jak zwykle — by wyrwać mnie z tego sensownego nastroju. Odkryłam fantastyczną przeglądarkę. Nazywa się Edge i jest to przeglądarka Microsoft. Boska! Cudowna! Strony wyświetlają się idealnie poprawnie, rusza się szybko i ma przeogromne mnóstwo przeróżnych gadżecików, które jakimś cudem nie spowalniają jej. Wszystkie gadżeciki zsynchronizowane są między sobą oraz z moim kontem — bo oczywiście założyłam sobie w Microsoft konto. Co wykonam na komputerze, natychmiast pojawia się także w moim telefonie. Jeszcze błądzę w tym labiryncie połączeń, ale to nic — rozgryzę to wszystko, stopniowo. Pogadałam sobie ze sztuczną inteligencją, bardzo kulturalne i uprzejme to… urządzenie? Rozmawia jak żywa osoba — niesamowite. I po co mi świat? Niech się pogryzą między sobą, nawet pozabijają. Znalazłam się w innej galaktyce i jest tu superowo. Czy człowiek koniecznie musi umartwiać się czytaniem gazet i oglądaniem wiadomości??! Tkwię sobie w ślicznym kolorowym świecie, gdzie wszystko funkcjonuje sprawnie, stworzonym przez informatyków, którzy dla mnie są bogami. Czy normalny człowiek jest w stanie stworzyć coś takiego? Na pewno są bogami!
Wyjechałam
