TO NIE SĄ MOJE DŁUGI >>>

ANTYKOMUNIZMEM
POWINIEN ZAJĄĆ SIĘ INTERPOL!!!

Mam pytanie…

„To nie fabryka, to pobojowisko – niemiecki ekspert o gigafabryce Tesli pod Berlinem” [auto-swiat.pl]

Tesla Gigafactory Berlin-Brandenburg w Grünheide wciąż wzbudza kontrowersje. Tym razem nie chodzi już tylko o jej wpływ na środowisko naturalne, ale o to, w jakich warunkach pracują zatrudnieni tam ludzie i co grozi tym, którzy idą na zwolnienie.

Warunki pracy w Grünheide są katastrofalne. Wskaźnik wypadków jest trzykrotnie wyższy niż w porównywalnych zakładach konkurencji. Tylko w pierwszym roku po otwarciu, karetki pogotowia lub helikoptery ratunkowe musiały być wzywane około 250 razy. Pracownicy zostali oblani ciekłym aluminium lub kwasem solnym, stracili kończyny. To, co dzieje się tutaj, nie ma nic wspólnego z nowoczesnym miejscem pracy, to bardziej równa się pobojowisku – w tak dramatyczny sposób na łamach niemieckiego portalu Focus.de opisuje sytuację panującą w Gigafabryce znajdujące się blisko granicy z Polską, Kishor Sridhar – wykładowca akademicki, doradca biznesowy i autor książek o zarządzaniu.

Od początku fabryka Tesli pod Berlinem wzbudzała olbrzymie kontrowersje. Mimo że produkowane w niej auta mają przyczyniać się do proekologicznej transformacji w dziedzinie mobilności, to jej budowa i funkcjonowanie od początku nie podobały się m.in. ekologom, ale też i mieszkańcom Brandenburgii. Zarzuty dotyczyły m.in. gigantycznego zużycia wody i produkcji wielkich ilości ścieków, konieczności wycinki lasów pod rozbudowę zakładu. Problemy pojawiły się już na etapie przygotowań budowy zakładu – firma długo nie była w stanie spełnić nałożonych na nią wymogów, później termin otwarcia zakładu był wielokrotnie przekładany.

Za lokalizacją fabryki w pobliżu Berlina, a nie np. w Polsce, w Czechach czy na Słowacji przemawiać miało m.in. to, że Niemcy największy w Europie rynek motoryzacyjny, do tego lokalizacja jest dobrze skomunikowana. Decyzja o otwarciu fabryki Tesli akurat w Niemczech była dla wielu zaskakująca i to z wielu względów. Niemcy należą do państw o bardzo wysokich kosztach pracy i drogiej energii, a wysoka pozycja związków zawodowych jest tam już niemal legendarna, podobnie jak bardzo rygorystyczne przepisy prawa pracy. Tymczasem inne zakłady należące do Elona Muska nie były znane z przesadnie „propracowniczego” podejścia – sam Elon Musk uchodzi za trudnego i nieprzewidywalnego szefa. Teraz okazuje się, że jednak niemieckie podejście do pracy Muskowi przeszkadza.

Czytaj więcej na auto-swiat.pl

„To nie fabryka, to pobojowisko – niemiecki ekspert o gigafabryce Tesli pod Berlinem” [auto-swiat.pl]
Regiony:    

Tylko świnie siedzą w kinie!

This will close in 1 seconds