Piękna Nowa Huta była chlubą PRL-u i ZSRR-u, teraz jest paskudnie oszpecona. Bloki odnawiane każdy inaczej i bez uszanowania dla stylu, odnowione tylko niektóre, pozostałe brudne i zniszczone, niektóre pomalowane tylko wokół wystaw przez właścicieli sklepów, a i tak w większości popisane graffiti. Chodniki co kawałek z innych kafelków, trawniki wyłysiałe. Itd. Wycieczki zagraniczne mogły podziwiać piękno NH, a teraz mają powód do wyśmiewania i drwin, czego byłam naocznym świadkiem.
To nie żywioł spontanicznego remontowania poczynił szkody. Huta jest psuta metodycznie i sukcesywnie. Obecny jej wygląd demaskuje istnienie ducha dywersji w środowisku rządzących miastem Kraków. Widać, że psuta jest zgodnie z zasadą, by kamień na kamieniu nie pozostał po złotym wieku, jakim dla Polski były rządy sowietów. By kamień na kamieniu nie pozostał najpierw w pamięci, potem pewnie dosłownie.
Nowa Huta wybudowana za Stalina, a Plac Centralny (taki jakby rynek dzielnicy) został nazwany w III RP imieniem Ronalda Reagana. A dlaczego nie imieniem Józefa Stalina? Dziwny to przypadek historyczny, że po okresie „okupacji”, nie zniszczenia i ruiny pozostały, lecz osiągnięcia, które „złośliwie psują” wizerunek „okupanta”.
/Powyżej jest to jeden z moich wpisów na portalu „Obserwator polityczny”. Obecnie portal nie działa, podobnie też inny portal „Myśl polska” Polskie sankcje na myślących po polsku??/
