Ten układ jest nie do przyjęcia. Wiecowałam, strajkowałam, prowadziłam aktywną działalność na rzecz „Solidarności” i KPN. Potem nastąpił niekończący się ciąg prześladowań i terroru ze szczególnym okrucieństwem. Teraz żebram u matki o pożyczenie paru groszy przed każdą niemal wypłatą emerytury, która jest tragicznie niska, skutkiem kilku dekad prześladowań. Do upadku Układu Warszawskiego mogłam przypuszczać, że prześladowana jestem przez komunistyczny aparat. Dla mnie nie było to jednak oczywiste. W każdym razie prześladowania miały wyglądać, jakby popełniali je komuniści. Zależało na tym siłom antykomunistycznym rodzimym i zachodnim. Potwierdzeniem, że nie komuna prześladowała mnie, są lata po powstaniu III RP, kiedy ciąg barbarzyńskiego traktowania kontynuowano, z coraz większą bezwzględnością.
Nasz dom rodzinny zamieniono na jakąś tajną bazę, a relacje między nami, członkami najbliższej rodziny, zamieniono na relacje podobne do relacji narzuconych uprowadzonej ludności cywilnej przez państwo ISIS. Matce w „naszym” układzie przypisano rolę nadrzędną nade mną i wyuczono ją praktycznej psychologii terroru, którą realizuje wobec mnie: poniżanie, inwektywy, przewrotność, znęcanie się, pastwienie się itp. Mnie przypisano „rolę” rzeczy, osoby upadłej. To nie ona żebrze o pożyczkę u mnie, lecz ja u niej. Ta, która palcem nie kiwnęła w działalności na rzecz niepodległości Polski, terroryzuje mnie, która w tym dziele swój dorobek ma. I dlaczego jakieś tajne antykomunistyczne siły upatrzy sobie dawno temu właśnie naszą rodzinę? Wszyscy byliśmy apolityczni, neutralni, żadne z nas nie należało do PZPR i nie tkwiliśmy w żadnych komunistycznych układach. Postanowiono nas niszczyć.
Kto się podpisuje pod tym układem?

