Polska to jest bardzo dziwny kraj. Za czasów PRL-u żyliśmy sobie z mamą i tatą w spokoju. Obydwoje rodzice pracowali, ja się uczyłam i uprawiałam sporty. Władza nas nie niepokoiła, nawet w najmniejszym stopniu. Nie wiedziałam nawet, że istnieje taka instytucja jak Służba Bezpieczeństwa (SB). Byliśmy rodziną apolityczną, rodzice nie należeli do partii (PZPR), cieszyliśmy się życiem i korzystali z tego, co PRL nam umożliwiał. Czas spędzaliśmy w bardzo urozmaicony sposób – kino, kawiarnie, spacery po Krakowie, wyjazdy, w tym wakacyjne itp. Finansowo staliśmy całkiem nieźle. Wiadomo, że z pieniędzmi zawsze jest tak, że chciałoby się mieć ich więcej, ale nie narzekałam. Na nasz urozmaicony styl życia starczało. Mieszkanie, choć nieduże, było moją dumą, styl nadał mu tato, a mama troskliwie o nie dbała. Chętnie zapraszałam koleżanki i kolegów. Lubiłam gdy wtedy obecny był tato, ponieważ cechowało go świetne poczucie humoru i rozmieszał nas.
Około roku 80-tego nagle trrrrach!! Rozpętała się propaganda krytykująca PRL, nie zostawiając na PRL-u suchej nitki. Głosiciele tej propagandy powoływali się na świętości takie jak Polska Walcząca czy Armia Krajowa. Młody człowiek dobrze wychowany musiał poczuć respekt do tych świętości. Wierzyć czy nie wierzyć słowom ludzi, którzy ukazywali siebie jako Wielkich Patriotów? Opowiadano nam, jak to komuna strasznie prześladowała. Mimo że nie spotkałam się z tym osobiście, uwierzyłam. Wbrew temu, jak pogodne życie w PRL-u spędziłam, uwierzyłam. Moje pokolenie, szczególnie mój rocznik 1953 nie przeżył czasów stalinowskich. Dla nas PRL był już ukształtowanym i uporządkowanym krajem. Słyszałam oczywiście o różnych protestach, o interwencjach wojsk Układu Warszawskiego w niektórych krajach, lecz w Polsce interwencje takie nie miały miejsca. Przyjęłam za prawdę opowieści o prześladowaniach przez komunę, sądząc, że choć ja nie miałam z tym styczności, inni gdzieś w Polsce mogli mieć.
Po wielu latach, już po Okrągłym Stole zaczęłam się zastanawiać, jak to możliwe, że wiece i strajki, czyli walka ludności cywilnej była w stanie obalić tak potężne, uzbrojone po zęby mocarstwo, jakim był Związek Radziecki. I dlaczego wojsko nie wzięło na siebie obowiązku wyzwalania Polski spod dominacji ZSRR – przecież wyzwalanie to zadanie dla wojska. I dlaczego tak niewyobrażalnie trudną misję gruntownej przebudowy państwa powierzono w roli prezydenta elektrykowi – przecież misja ta wymagała szczególnej mądrości i wiedzy. A stosunkowo niedawno zaczęłam się zastanawiać, dlaczego nie odbyło się coś w rodzaju Okrągłego Stołu, ale z udziałem strony radzieckiej oraz tych stron, które Układ Warszawski ustanawiały. Zawiązały Układ, niech by więc rozwiązały. Wytworzono atmosferę psychozy wojennej, zamiast usiąść do stołu rokowań. Starannie ukrywano przed społeczeństwem fakt, że Układ Warszawski ustanowiono na czas określony, a nie na wieczność. Nie wyważa się drzwi otwartych przecież.
Cały ciężar wadliwej i po zdradziecku przeprowadzonej transformacji spadł na ludność cywilną. Natomiast Wielcy Patrioci całkiem wygodnie się urządzili. Nadal jacyś politycy narzucają nam jakąś ideologię, nie wiadomo skąd. Z Europy? Ze Stanów Zjednoczonych? Bo na pewno nie są to ideały zapowiadane przed Okrągłym Stołem. Brutalność, chamstwo, tajna broń – to ma być Polska?? Na tle moich wspomnień sielskiej młodości wypada aktualna polska rzeczywistość jak najgorszy koszmar.
