Trzecia rano. Nie dali mi usnąć. Co przysypiam — to pobudka. I tak w kółko. Czyli powtórka z kilkunastu lat, kiedy budzono mnie tak co drugą-trzecią noc. Moje gratulacje potędze! Starsza babka, 70 lat, i dzielni wojownicy przy maszynach! Uczcie się na żołnierzy, będziecie bić stare kobiety. „Żywią i bronią”. Gratulacje dla Pana prezydenta RP i jego wielkich sojuszy. Ilu facetów siedzi przy tych maszynach? Chyba nie jeden — jeden zanadto by się zmęczył, biedactwo. Wysłuchuję dźwięki i słowa, odczuwam dotkliwe mniej lub bardziej impulsy i zastanawiam się, jak przetrwam nadchodzący dzień, co mam do zrobienia i jak temu podołam. Wszak to już któraś noc z rzędu. Zakupy, muszę pożyczyć kasę, bo już nic z mojej emerytury nie zostało, pomóc mamie w gotowaniu obiadu, 90 lat, zajmować się kotem itd. itd. itd. W Guantanamo przynajmniej dają więźniom jeść, bezpłatne lokum i porządne łóżka do spania. A ci tu polscy dzielni wojownicy nie ponoszą ani złotówki kosztów. Nic do nich nie należy: ani łóżko, na którym mnie katują, ani żywność i środki czystości, ani prąd używany w nocy, ani komputer itd. itd. itd. Więzienie mają za darmo. Opieki medycznej nie zapewniają żadnej — za spustoszenia na moim organizmie spowodowane biciem po nocach, koszty ponoszę ja. Obrońcy kapitalizmu!
Myślę o tym, co bym robiła, gdyby nie te lata ataków w wykonaniu tajnych służb od fal. Chodziłabym na basen — uwielbiam pływać i jestem w tym świetna. Może jest tu w Krakowie jakaś sekcja pływacka dla seniorów, a jeśli nie, to pływałabym sama. Jeździłabym na rowerze, uwielbiam rowery, jak większość mężczyzn samochody. Prowadziłabym bloga na jakiś ciekawy temat, bo uwielbiam też komputer i wszystko, co związane jest z prowadzeniem stron, w tym też dłubanie w kodzie. Prowadziłabym też swoją działalność zarobkową, wykonywanie stron. Fajnie by było, nie? Taki jest mój sposób na życie w starszym wieku, a Wasz jaki jest? Wasz świat jest szaro-czarny z odcieniami kupy, a mój kolorowy i pogodny. Żyłabym sobie pogodnie, może kiedyś przeczytałabym w internetowej gazecie, że na Waszyngton spadła bomba atomowa i miałbym to w nosie. A może spadłaby na Warszawę, też miałbym w nosie. Byle nie na Kraków! „Niech na całym świecie wojna, byle polska wieś zaciszna, byle polska wieś spokojna” (Wyspiański).
Noce. Potęga to militarna czy nieuleczalny obłęd? Może zamiast bomby atomowej należałby zrzucić jakiś proszek „psychiatryczny” na Infrastrukturę krytyczną obszarów szczególnie wrażliwych?

