Groźnie to wygląda, że wojska rosyjskie kumulują się przy granicy Ukrainy. Tak się zastanawiam nad światem naszym całym, nad ludzkością w ogóle i rządami wszelkich państw. To jakieś fatum! Wojna to sposób na wszystko! I nie ma na to siły! Nie ma na to siły, sprawdziłam osobiście. Usiłowałam mianowicie osiągnąć cel metodami demokratycznymi i prawnymi. Usiłowałam powiadomić stosowne władze o makabrycznych praktykach popełnianych przy użyciu bardzo groźnej, stosunkowo nowej broni, którą da się zastosować nawet jako broń masowego rażenia. Pisząc rozbudowane elaboraty, alarmowałam z uwagi na mój kraj, z uwagi na ludzkość generalnie, ale też z uwagi na siebie samą, jako ofiarę wspomnianych praktyk. Przebyłam w tym celu całą drogę demokratyczną i prawną, od najniższego szczebla władzy, poprzez polski rząd, Trybunał w Strasburgu, aż po ONZ. Demokracja, demokracja, demokracja. Prawo, prawo, prawo. Sto razy na dzień słyszymy te dwa słowa z ust polityków Zachodu, w tym oczywiście Stanów Zjednoczonych i oczywiście Polski. I co? I nic! Demokratyczne metody w tym świecie po prostu NIE DZIAŁAJĄ!

ps. Oprócz wymienionych powyżej instytucji, moje powiadomienia w formie już o wiele mniej rozwiniętych elaboratów otrzymali wyrywkowo różni dziennikarze i niektórzy politycy. Wobec braku jakiejkolwiek odpowiedzi i próby nawiązania ze mną kontaktu w temacie, jaki opisywałam, wkurzyłam się i wysłałam identyczne opracowania do każdego w Polsce wojewódzkiego Urzędu Ochrony Państwa (gdy jeszcze istniał). Też nic!
Totalna zmowa milczenia umożliwiła zrealizowanie planu opisanego w tym artykule: „Bezdroża polskiej prywatyzacji”
