Stanął mu? Nie chcą powiedzieć.
Jeśli tego nie znacie, to nic nie wiecie o polskich służbach. Maszyny do emitowania fal na ciało człowieka. Ten temat dziś, ale w ujęciu innym niż dotychczas. Wyobraźcie sobie członka idealnego. Nie takiego z krwi i kości, ale technicznego. Wiecie, co potrafią fale emitowane na delikatne narządy przeznaczone do odczuwania niebiańskich przyjemności erotyczno-seksualnych? Oj, niejedna chciałaby to wiedzieć! Tego doświadczyć!
On zaczął. Nie ja! Żeby nie było na mnie! Wasz tajny pracownik zaczął. Ten zatrudniony przy maszynie emitującej w/w fale. Mam w łazience prysznic, da się go ustawić na mocny (wystarczająco mocny) strumień. Wyobrażacie sobie. co dalej?! Takie fale przesłane na moje intymne miejsca (miejscunia) i prysznic. Mniammmm. Stanął mu? A Wam?
Strategicznie patrząc to jest metoda do dupy. Bo co można osiągnąć grupą tajniaków na jednej tylko osobie? Na jednej – w tym przypadku – kobiecie? Maszyny, prąd, koszty obserwacji przez różne zaangażowane w sytuację instytucje tajne – służby wojskowe, wywiady, grupy dywersji z kraju i zagranicy. Przypominam, że to ON zaczął, nie ja!! Gził mnie falami w intymne miejsce wieczorem, gdy zamierzałam spać. To nie moja wina! To jego wina! Nie moja wina, że w łazience mam na takie sytuacje odpowiedni prysznic. Mógł nie zaczynać!
